Kiedy przechadzałem się po
mieście mym przepięknym me oczy błąkały się pomiędzy różnymi napisami (bo czytać
lubię i to bardzo). Przeczytałem więc wiele ciekawych informacji, m.in. o tym,
że za kilka dni do miasta przyjedzie Stachursky1, że Monika to ryża
k***a, że moja rodzicielka daje d**y za tależ2 zupy i wielu innych
ciekawych rzeczy. I kto powie, że czytanie nie rozwija? Pośród wielu dzieł
literackich moją uwagę przykuł też plakat informujący o tym, że Ruch Obrony
Bezrobotnych organizuje marsz na Warszawę, i że każdy się powinien do niego
przyłączyć pod siedzibą Urzędu Miasta Zabrze. Przeczytałem treść plakatu i bez
większych emocji3 ruszyłem dalej w swoją
stronę. 1-na tę wiadomość ucieszyłem się aż tak, że nie
sposób opisać to, co robiłem z radości
Pewnie już nazajutrz
nie pamiętałbym o tym marginalnym wydarzeniu, gdyby nie niezawodna telewizja.
Otóż w jednym z serwisów informacyjnych podała bowiem wiadomość o strajkach
ROB-u właśnie i wysuwanych przez tą organizację postulatach. A są to postulaty
niebanalne -wprowadzenie odszkodowań dla bezrobotnych od pozostawania bez pracy,
zwiększenie zasiłków i coś tam jeszcze. Pewnie odejście Balcerowicza. W sumie to
po przedstawieniu tych żądań, ROB powinien zmienić swoją nazwę na Ruch Obrony
Bezrobotnych Przed Znalezieniem Pracy -ROB PZP(r). Bo jak może pomóc bezrobotnym
w znalezieniu roboty wprowadzenie odszkodowań i zwiększenie zasiłków, gdy
jedynym tak naprawdę realnym sposobem na zorganizowanie pieniędzy na ten cel
jest podwyższenie podatków? Nie ma przecież czegoś gorszego dla rozwoju rynku
pracy niż wysokie podatki.
Ale rozwiązałem w końcu zmyślny plan ROB -PZP(r) -chodzi o to, by bezrobotni
pozostali bez pracy -bo jak ma się jednocześnie ubezpieczenie, wysoki zasiłek, a
i ukraść trochę węgla z wagonów kolejowych można (albo i szyny rozkręckić i na
złom sprzedać) to życie może być całkiem znośne. A i czasu na sączenie
"Komandosów" i innych "Granatów z zieloną nalewką" co niemiara. A chodzenie do
pracy może ten cały pięknie wymyślony system
zrujnować.
Niestety, Polacy
coraz bardziej chcą upodobnić polski system zasiłków do niemieckiego,
zapominając, że w Polskę nie pakowano przez kilka dekad amerykańskiej forsy i
nie ma u nas środków, by osiągnąć taki poziom zasiłków jak w Niemczech. A nawet
gdybyśmy mieli, to i tak nie wyszedłby on nam na zdrowie, gdyż jest to sposób
bardzo krótkowzroczny i już odbija się na gospodarce naszych zachodnich sąsiadów
w sposób bardzo widoczny -coraz trudniej znaleźć jakiegoś Niemca do pracy (mimo
bezrobocia na poziomie ok. 10%), a gospodarka od kilku lat stoi. Ba, zaczyna się
już powoli cofać.
Rozwiązałem więc zagadkę postulatów Ruchu Obrony Bezrobotnych. Teraz bardzo
łatwo zrozumieć pobudki jakimi kierują się przywódcy Ruchu -jakby nie było
bezrobotnych, kto płaciłby składki?
2-pisownia
oryginalna
3-to nie to, co koncert Stachursky'ego
P.S. W
niektórych miastach i miasteczkach pozostający bez pracy mieszkańcy chcą by
bezrobotnych było jak najwięcej -bo dla takich miejscowości zasiłek przyznawany
jest kilka miesięcy dłużej. A kto znajdzie robotę -ten zdrajca. Ja wiem, brzmi
to absurdalnie, ale tak jest. Jak to było... "Polska, mieszkam w Polsce..."
Wszystkie błędy, tak stylistyczne, jak i merytoryczne są zamierzone, za wyjątkiem tych, które nie są zamierzone.
Tekst pisany w dniu 25.08.2003r.