OBÓZ - część I - (Moja miłość do PKP ;)

Cała przygoda, którą zaraz Wam opowiem rozpoczęła się 20 lipca 2003 roku. W dniu tym wyrwałem się z miejskiego hałasu, aby oddać się... siatkówce. Rozpoczął się tak oczekiwany przeze mnie obóz harcersko-siatkarski! Postanowiłem opisać Wam moje 14 dni ciężkich treningów i ciekawych przeżyć. Wspomniany opis podzieliłem na dwie części. W pierwszej (którą teraz czytacie) zawarłem ciekawostki dotyczące podróży na trasie Poznań-Szklarska Poręba. Zapraszam do czytania!!!

O 6.30 rano moja skromna osoba pojawiła się na peronie dworca Poznań Główny. Krótkie sprawdzenie obecności i oczekiwanie na pociąg. Przyjazd nastąpił o 7.00, pozostało 5 minut na "władowanie" się do przedziałów. I tu rozpoczął się koszmar! Niektórzy rodzice niepotrzebnie wchodzili do wagonów tworząc sztuczny tłok. Na szczęście wszyscy zdążyli wejść. Nie można było usiąść gdzie się chciało, tylko tam gdzie były wolne miejsca. I tak niestety przydarzyło się mnie. Przemilczę jednak ten fragment. Łącznie na obóz do Szklarki jechały 124 osoby: 23 siatkarzy, 3 szczepy harcerskie oraz dzieciaki z rodzin patologicznych. Siedem godzin jazdy pociągiem nie należało do najprzyjemniejszych, ale spróbuję opisać te najciekawsze lub najdziwniejsze fragmenty.

Zdecydowanie najszybciej czas "przeleciał" na trasie Poznań-Wrocław. Dziarska lokomotywa, wraz z pięcioma wagonami przebyła ten odcinek w nieco ponad dwie godziny. Siedziałem w przedziale i myślałem jak spędzę te dwa tygodnie "ciężkiej harówy". Doszedłem do wniosku, że nie warto o tym myśleć! Warto dać szansę przygodzie :). Zagłębiony we własnych myślach ujrzałem domy - dużo domów, jakieś zakłady itp. Jaka reakcja? Hurra jestem w mieście, w którym tworzy się moje ulubione czasopismo!!! Rozglądałem się przez okno pociągu w przekonaniu, że ujrzę może tabliczkę - "do siedziby CD-Action" ;) Tak jak przewidywałem - tabliczka była pewnie w remoncie, gdyż nie mogłem jej dojrzeć;). Pociąg "zatelepał" się na Dworzec Główny we Wrocławiu. Dzieciaki otworzyły okna i zaczęły śpiewać "Kolejorz, kolejorz...*" Całe szczęście, że nie było w pobliżu w miarę gorliwego kibica Śląska :). Tak się zastanawiam jak daleko byłem od siedziby CD-Action? Pytanie do Qn'ika: "Pociąg stał na stacji 30 minut! Czy zdążyłbym odwiedzić siedzibę CDA? Tzn. wejść do budynku, przybić piątkę ssakom naczelnym, rozejrzeć się odrobinkę i wrócić na dworzec w przekonaniu, że pociąg jeszcze nie odjechał? Wdzięczny bym był za pełną i wyczerpującą odpowiedź, najlepiej potwierdzoną harmonogramem i międzyczasami na trasie dworzec - budynek CDA ;). 

Po dosyć długim pobycie w stolicy Dolnego Śląska, pociąg udał się w kierunku Szklarskiej Poręby. Przede mną pozostało tylko... 5 godzin jazdy. Cóż to za przecudowna perspektywa... prawda? No nic - musiałem przeboleć. Najbardziej wkurzające były te dzieciaki z rodzin patologicznych. Biegały po przedziałach, wrzeszczały, niekiedy rzucały "spierdalaczami", "debilami" itp. Nie rzadkością było usłyszenie z ust słodkiego 8 latka słowa oznaczającego pewną kobietę, ew. krzywą w pięknym łacińskim języku. Co lepsze - te słodkie, cudowne 8 latki były zmuszone co 15 minut odwiedzać znaną z mitów i baśni PKP-owską ubikację. Niestety nie z powodu rozstroju żołądka lecz dla zaspokojenia potrzeb natury nikotynowej (serio!). Chyba to nie jest jednak powód, żeby się nabijać... 8 latek z ćmikiem w ustach to coś strasznego! Na szczęście po 2 tygodniach szorowania kibli chyba odechciało im się palić :). 

Gdy pociąg wjechał w góry poczułem, że... zwalnia!!! Prędkość była oszałamiająca - na oko 30-40km/h! Fakt - można było pooglądać naprawdę wspaniałe widoki! Przyznacie jednak, że patrzenie przez 4 godziny w podobny krajobraz jest trochę męczące. Trochę się przespałem, choć nieznacznie, głównie z powodu wspomnianych wyżej pociech. Najpiękniejszy widok z pociągu był w samej Szklarskiej Porębie. Pociąg na wzgórzu, miasto w dole - ekstra!!! Do stacji "dobiliśmy" krótko przed 14.00. Tutaj zostawię sobie trochę miejsca na pochwałę tekstu Dziadka Mroza pt."Czuwaj". Miałeś rację - harcerze są wporzo! Głębiej temat ZHP rozwinę w części II. Wysiadka 123 osób troszkę potrwała (gdzieś z 10 minut). Wielkim zaskoczeniem dla wszystkich był przyjazd STAR-a po nasze bagaże. Czterech dosyć w porządku przedstawicieli ZHP pomagało władować te wszystkie torby, plecaki ze stelażami itp. na tzw. "samochód z przyczepką"**. Załadowany po brzegi STAR z niebieską plandeką ruszył w dół w kierunku naszej bazy. A my - zdani na nasze nogi i druhów-przewodników zmuszeni byliśmy przeżyć niesamowitą przygodę - 40 minutowy marsz z dworca. Zakwaterowanie w bazie ZHP "Czerwonak" przy ulicy Jana Kasprowicza. 

I to koniec I części opowiadań z mojego obozu. Zapewniam Was, że II część jest o wiele bardziej dłuższa, i mam nadzieję ciekawsza...

 

Publo

pabllo17@wp.pl

* - jakby ktoś nie wiedział, taki okrzyk mają kibice Lecha Poznań. Jest to okrzyk już wiekowy, z czasów kiedy klub należał do kolei.

** - pozdro dla kolesia, który w taki sposób nazwał STAR-a. "A czy przyjedzie ten samochód z przyczepką?"

 

P.S  Nastąpiła zmiana ksywki. Zawsze podpisywałem się Pablo, dowiedziałem się jednak, że kiedyś do AM pisał koleś o takiej ksywce. Dlatego z poszanowania dla jego osoby, i abyście nie mylili naszych tekstów zdecydowałem się na drobną zmianę. Moje teksty możecie czytać od AM#38.

P.S 2 Jeżeli ktoś z uczestników obozu w Szklarskiej Porębie czytuje ActionMaga niech piszę do mnie! Może się znamy? Szklarska Poręba 20.07-2.08