King`s Coach

Pewnego pięknego, bo sierpniowego dnia, gdy przechadzałem się po mieście zauważyłem afisz. Ba! Żeby to jeden, cały słup był nimi obklejony. Informował on, że w dniach 1-2 sierpnia przyjedzie autobus (zacząłem sobie nucić "Czerwony Autobus"). Ludzie z tego autobusu prowadzić będą rozmowy o Jezusie. Były jeszcze wiadomości, że byli (ludzie i autobus) już w iluś tam krajach.

Drugiego sierpnia ruszyłem w stronę parkingu przed Domem Kultury. Długo nie szedłem, bo tenże budynek jest rzut beretem zuchowym od mego Ponurego Zamczyska. Tak, więc dość szybko zobaczyłem ładny autobus z napisem na boku: New life in Jesus. Tam zacząłem rozmawiać z Pawłem. Rozmawiało mi się z nim bardzo dobrze a podobało mi się najbardziej to, że nie próbował wcale przerabiać mnie na zielonoświątkowca. Nie było żadnego prania mózgu przez sektę, namawiał jedynie do czytania Biblii oraz zaufania Jezusowi. Nie wiedział wszak, że poglądy dotyczące religii mamy praktycznie takie same a Biblię owszem czytam. Ucieszył się, gdy to usłyszał. Siedzieliśmy tak na ławce przed Domem Kultury rozmawiając na różne tematy. Na koniec zaproponował mi bym przyszedł w Niedzielę do Internatu gdzie o 10.30 Odbyć się miało nabożeństwo.

Tak, więc przybyłem na skrzydłach nocy następnego dnia pod wspomniany adres. Okazało się, że do nabożeństwa niepotrzebne są świece, organy, szaty liturgiczne, witraże i ławki. Wystarczy gitara, krzesła, butelka wody mineralnej i oczywiście chętni ludzie. Przez mniej więcej godzinę śpiewali (i to ładnie) piosenki chwalące Boga oraz Jezusa. Pomiędzy piosenkami modlili się. Nie klepali z pamięci "zdrowasiek" tylko własnymi słowami dziękowali Bogu. Potem było coś w rodzaju kazania. Sytuacja była fajna, bo towarzystwo było wielonarodowe. Tak, więc to "kazanie" było tłumaczone z polskiego na angielski przez Petera który jest Niemcem Anglikowi, Holendrowi i dwóm Angielkom, którzy mieszkają w Holandii. 

Tego samego dnia pojechaliśmy na skansen i również świetnie się bawiłem. A ten raz, gdy byłem na nabożeństwie na pewno nie będzie razem ostatnim.

Dziadek Mróz
wisniewski_stukpuk@wp.pl