Jestem koleżeńska, miła dla wszystkich, szczera, zawsze mówię wszystko prosto w oczy, nie obgaduję nikogo za plecami, a poza tym, to jak to możliwe, że ten cham, obgadywacz i kretyn Piotrek może mieć taką samą ocenę z zachowania jak ja. Owego Piotra nie było tego dnia w szkole.
1-niedokładnie taką, bo zdarzenie miało miejsce trochę dawno i nie pamiętam dokładnie
Taką oto wypowiedź1 usłyszałem z ust mojej przemiłej (sarkazm) koleżanki podczas wystawiania ocen z zachowania które miało miejsce w czerwcu Roku Pańskiego 2003. Na lekcji tej działy się zresztą rzeczy niesłychane. Człowiek wysłuchiwał opinii na temat niektórych osób, które napawać mogły nawet człeka tak doświadczonego jak ja zdumieniem. Okazywało się bowiem, że szanowna (znów sarkazm) koleżanka obgadująca wszystkich na każdym kroku była szczera, podczas gdy kolega mój za szczerość w stosunku do matematyczki ocenę swą z zachowania raczej pogorszył niźli polepszył. Później dowiadywał się człek, że każdy koleżeński jest nad wyraz i każdy w sumie każdego lubi, gdy ledwie dzień przed i dzień po Sądzie Ostatecznym te same osoby jęczały coś o jakiś grupach i podziałach2. A wszystko to po to, by na świadectwie w rubryce "zachowanie" wpisane mieć nie "dobre" a "wzorowe". Nie widzę za bardzo sensu w tym, by urządzać taki Meksyk z powodu kilku innych literek na cenzurce, jako że i tak nie mają one żadnego większego celu. Ocena z zachowania jest po to, by być. No, chyba że ma się takich rodziców jak moja koleżanka którzy, cytuję "Zabiją mnię [koleżankę, przemiłą w dodatku], jak nie będę miała wzorowego". Żeby pozbyć się niedomówień, to muszę powiedzieć, że sam mam zachowanie wzorowe, a to dzięki wypowiedzi kolegi, z której ciężko mi było wywnioskować, azali chwali mnie, obraża czy też rozprawia o pięknie czerwcowego poranka.
Nie jest jednak celem tego tekstu opowiadanie o, jakby mogło się wydawać, procesie oceniania zachowania uczniowskiego. Mam bowiem zamiar opowiedzieć o czymś, co spotyka nas na codzień. O obłudzie mianowicie. Przeczytajcie bowiem, szanowni czytelnicy, jeszcze raz wypowiedź, która widnieje na samym początku tesktu. Czyż nie jest ona głupia i zakłamana? Ja nikogo nie obgaduję za plecami, a poza tym jak ten gad może mieć taką samą ocenę jak ja. Przecież on zawsze wszystkich obgaduje i obraża. Jakże często człowiek w jednym zdaniu przeczy sam sobie. Ja jestem tolerancyjny i wogóle, ale jak widzę takiego pedała, to mnie aż skręca, żeby mu przy*****lić. Bardzo często słyszę takie wypowiedzi. W jednym zdaniu jest się ogniem i wodą, ziemią i powietrzem, Kefirem lub dresem z żelem na włosach. Właściwie to trudno takie zachowanie nazwać obłudą -obłudnik sam się bowiem przyznaje do tego, że kłamie. Nie przymuszany, bez problemów, sam się do tego przyznaje, nieświadomie co prawda, ale jednak. Dlatego proszę was, moi obłudnicy: okłamujcie tak, by ktoś wam w te wasze kłamstewka uwierzył.
2-ja, jako lubiący wszystko i wszystkich, nie dołączałem nigdy do żadnej grupy, jako że podziały są w moim osobistym mniemaniu czymś głupim i bezsensownym
Wszystkie błędy, tak stylistyczne, jak i merytoryczne są zamierzone, za wyjątkiem tych, które nie są zamierzone.
Tekst pisany w dniach 24.08. -25.08. 2003r.