O feminizmie - okiem anarchisty.
|
Przeglądając ostatni numer Action Maga natrafiłem na teksty BrightWitch (dużo ich było), a także odpowiedzi na nie. Czytelnicy chyba nie za bardzo lubią feministki, ale mi świat jaki one ukazują (co prawda jako żart, ale...) podoba się... mimo, iż jestem facetem, do tego całkiem chyba normalnym. Droga BrightWitch, ja CHCIAŁBYM żyć tak, jak wg Ciebie żyją teraz kobiety! Mógłbym prać, sprzątać, gotować i robić wszystko to, czego tylko Ona by zapragnęła! I to tylko dlatego, że ją kocham... Nie traktuję dziewczyn jako maszynek do robienia dzieci, ani tym bardziej jako 'dajek'. Bo po co? Prawdą jest jednak, że większość (ale nie wszyscy!) mężczyzn tak właśnie myśli o kobietach. 'Niezła z niej dupa!' - tyle można usłyszeć od przeciętnego gościa spotkanego w szkole. Moim zdaniem wynika to jednak nie z natury mężczyzny, ale z czegoś zupełnie innego - miłości na pokaz, pozerstwa! W dzisiejszych czasach ludzie nie myślą o ideałach, o prawdziwej miłości, myślą tylko o tym, aby 'wyrwać jak najwięcej lasek', a w pewnym wieku szukają 'tej jedynej' (byle była ładna). Prawdą jest, że przed ślubem są kwiaty, a po ślubie... (wiadomo) . Udawać bowiem nie można do końca życia, kiedy on poczuje się 'pewnie', pokazuje rogi. Ale, jak już pisałem, nie każdy facet taki jest. Są jeszcze mężczyźni, dla których nie ciało jest najważniejsze, ale uczucia i miłość wybranki. I jestem święcie przekonany, że takich kolesi wcale nie jest tak mało. Nie jest wyłącznie naszą (facetów) winą, iż świat jest taki nietolerancyjny wobec tego, co inne (mężczyźni, dla których nie liczy się wygląd, ale wewnętrzne piękno są mimo wszystko uznawani za innych). Druga sprawa - jeśli byłbym kobietą, to przynoszenie mi kwiatów i odprowadzanie pod dom sprawiałoby mi przyjemność. Czyż nie jest to wspaniały sposób pokazania swoich uczuć? No ale niestety nie jestem kobietą, więc nie wiem. Czy mogłabyś, droga BrightWitch, powiedzieć mi dlaczego to takie okropne? Prawdziwa miłość polega na tym, że ludzie dzielą się swoimi uczuciami, poznają się i wiedzą, czego druga połówka potrzebuje. Twój facet powinien wiedzieć co lubisz, a czego nie... może to nie ten? Trzecia sprawa - miłość nie jest tylko braniem, ale także dawaniem. Najgorzej jest ulec stereotypom i nie mieć własnego zdania - albo mieć, ale oparte na nich właśnie. Prawdą jest, że wielu mężczyzn nie zwraca uwagi na doznania partnerki - ale znowu - wszyscy? Dlaczego tak uważasz? Może jeszcze nie spotkałaś takiego faceta, który kochałby naprawdę (gdy rozglądam się dookoła to stwierdzam, że takich kobiet także nie ma za wiele). Swoją drogą, za dużo w Twoich artach cytatów. Wygląda to mniej więcej tak, jakbyś przeczytała parę książek i krzyknęła: "Jestem feministką!". Ale przecież nie tędy droga! To jest udawanie kogoś, kim się nie jest... to tak jakbyś rano krzyczała 'precz z tymi szowinistycznymi facetami!', a wieczorem... Czyż nie? No ale jeśli to tylko moje urojenia, to powiem Ci tyle: byłabyś dla mnie idealną żoną! Wiesz dlaczego? Nie dość, że musiałbym się nauczyć gotować (z przyjemnością!), to codziennie starałbym się, żebyś to Ty się czuła jak najlepiej i wiedziała, że dla mnie jesteś jedyną. Niewiele mnie bowiem obchodzi to, co powiedzą o mnie inni, ważne, abyśmy MY czuli się szczęśliwi, a nie nasi sąsiedzi. Od siedzenia przed telewizorem wolałbym na pewno Ciebie - i rozmowę z Tobą. O czymkolwiek i o wszystkim. Nawet o fenimizmie. Ciekaw jestem tylko jednego - czy do wszystkiego doszłaś sama, a potem zaczęłaś czytać książki, czy może od razu oparłaś się na tych dziełach, które cytujesz? Jednej rzeczy bowiem nienawidzę - pozerstwa... Na zakończenie powtórzę jeszcze raz: zrobiłbym wszystko, by moja wybranka czuła się szczęśliwa, nieważne czy miałoby to być pranie i gotowanie. Bo wystarczy szczerze kochać, wtedy wszystko stanie się przyjemnością... anarchista |