W JAKICH CZASACH TY ŻYJESZ?
Kupiłem komórkę. Od wczoraj jestem w Plusie i mam ładny żółty aparat.
Jeszcze nie wiem co sobie ustawię jako dzwonek, ale na pewno będzie to
coś odjechanego. Czemu kupiłem? Żeby wysyłać SMS-y! Wiecie ile już wy-
słałem? Całą masę, wszystkim znajomym. I jeszcze powysyłam. Oho, ktoś
dzwoni! Wieści szybko się rozchodzą, jeszcze nie podałem numeru Rafało-
wi, ani SMS-a do niego nie posłałem... Pewnie widział się z Pawłem,
jemu podałem. Fajnie, sam się trochę pochwalę, obdzwonię resztę przy-
jaciół. Zdziwią się jak im powiem, że rozmawiam przez mój nowy telefon.
W ogóle to teraz będziemy gadać co niemiara.
Wychodzę na imprezę. Już dzwoniłem do Aśki i Lucyny, one dadzą znać
innym. Siądziemy sobie na piwie, gdzieś pod parasolem i pooglądamy na-
sze telefony. Ojciec chciał pogadać o tym co u mnie w szkole, ale nie
mam czasu, spieszę się. Jak chce to niech zadzwoni, numer zna.
Fajna impreza, dla jaj cały czas pisaliśmy SMS-y jeden drugiemu, zas-
łaniając komórki żeby kumpel nie widział co mu piszemy. Ale było śmie-
chu i zabawy! Po powrocie do domu dowiedziałem się że jakiś dawno nie-
widziany kolega chciał mi się przypomnieć. Szkoda że nie wiem kto to,
dałbym mu numer.
W szkole przez prawie cały czas grałem w ostatiej ławce w Robaka. Py-
tałem się chłopaków i tylko jeden ma lepszy wynik ode mnie. Zrobimy
jakieś mistrzostwa klasy w Robaka, nie ma co. Jedna koleżanka chciała
ode mnie zadanie, ale powiedziała to gdy zbliżałem się do rekordu. Po-
tem mówiła coś o wyjściu do knajpy. Musiała z tym wyskoczyć akurat gdy
pisałem SMS-a do kumpla z drugiej ławki? Poprosiłem ją o numer komórki,
powiedziałem że może zadzwonię, ale okazało się że nie ma. To nic, ma
stacjonarny.
Byłem z tą dziewczyną w knajpie. Ona jest jakaś dziwna, mówi że tele-
fonu powinno się używać w pracy albo wtedy gdy nie da się porozmawiać
na żywo, ewentualnie jak ma się informację do przekazania. W innych
sytuacjach woli rozmawiać w cztery oczy. Faktycznie, próbowała mi
patrzeć w twarz. Czego tak? Ja nie wiem! Dziwne! Jakaś dziwna ona była
wiesz? Po powrocie do domu miałem telefon od Izy. Ma podobny do mojego
i pogadaliśmy sobie długo. Nawet maila mi dała. I obiecała że się
spotkamy na czacie.
Faktycznie, rozmawiałem z Izą. Przy okazji poznałem kilka innych ład-
nych panien. Jedna z nich mi się podoba, ma tyle lat co ja i blisko
mieszka. I ma blond włosy, takie jakie lubię. I niebieskie oczy. Ja
jak opisywałem jej siebie, dodałem sobie trochę wzrostu, bo nie lubi
niskich jak mi pisała. Fajnie mi się z nią rozmawia.
Już parę dni rozmawiam z Pauliną. Tak się nazywa. Coraz bardziej mi
się podoba. Okazało się że moj najlepszy kumpel chodzi do tego same-
go gimnazjum co ona! Fajnie. Chce się spotkać, o jak się cieszę!
Spotkałem się z Pauliną. Z początku rozmowa się kleiła, pokazałem
jej moją komórkę. Potem jakoś mało rozmawialiśmy ze sobą. W pewnej
chwili zachciało mi się iść do domu. Tak po prostu. Pożegnałem się i
poszedłem. Poza tym ona nie ma niebieskich oczu, kłamała. Wróciłem
jeszcze dość wcześnie i czatowałem. Lasek tutaj wiele i na pewno znowu
kogoś poznam. Może będzie dodatkowo mieć komórkę, to będziemy mieli
o czym rozmawiać.
Dzwoniła Marysia, tamta dziewczyna która nie ma komórki i która kiedyś
dziwnie zachowywała się w knajpie. Chciała pójść na spacer, mówiła że
blisko sa łąki. Odmówiłem, ale powiedziałem jej że jest fajna i żeby
częściej dzwoniła. Nie sądzę żeby tak było bo nie kupi komórki. Sam
zapamiętale czatuję. Tato coś się uparł na tę rozmowę o szkole więc
zbyłem go paruminutową gadką. Potem wpadł mój braciszek i powiedział
że widział reklamę o pierwszej komórce na komunię. Zapytał taty czy
za rok, gdy będzie szedł do komunii, dostanie telefon. Jeśli rodzice
mu go kupią to będę z nim dużo rozmawiał i wyślę mu mnóstwo SMS-ów bo
lubię swojego brata. Reklamy telefonów są fajne. W jednej taki broda-
ty gość namawia żeby zadzwonić do mamy. Jak następnym razem pójdę na
piwo to do niej zadzwonię z knajpy. ucieszy się, tym bardziej że
ostatnio nie rozmawialiśmy dużo. Zawsze próbowała coś powiedzieć
wtedy gdy siedziałem przy komputerze albo bawiłem się telefonem.
Jakiego palanta dzisiaj na czacie spotkałem! Jakiś dziwny miał nick.
Zwał się tak jak ten kaczor z kreskówek Disney`a. Dziecinny pseudonim.
Zapytałem się czy ma siostrę w wieku 16 lat a jak się okazało że nie,
to opowiedziałem mu o komórce i o tym jak podrywam laski na czacie.
On się wtedy zaczął mądrzyć. Gadał coś o cywilizacji. Że świat pędzi
na oślep do przodu i rzeczy które miały nam ułatwiać życie, same stają
się naszym życiem i że nie umiemy się bez nich obejść. Ale mądre zdania
układał! Potem gadał że telefony i Internet zabijają w ludziach wraż-
liwość, że ludzie się boją i się chowają za komórkę i za sieć i że
tylko tak umieją rozmawiać ze sobą. Czy ja się czegoś boję? W życiu
nie miałem tylu znajomych! I dziewczyny się na mnie częściej patrzą.
Ja też się na nie zaczynam patrzeć w przerwach między wysyłaniem SMS-ów
a grą w Robaka. Potem ten gość o kaczej ksywie powiedział mi że takie
chowanie się nie pozwala na nawiązanie głębszych przyjaźni i kontaktów
innych niż przez telefon czy net, że ludzie się tak naprawdę nie znają,
mało widują i w gruncie rzeczy są sami. A potem to już tylko biadolił.
Że jemu to ciężko zrozumieć i że mało kto już rozmawia w cztery oczy i
wszyscy tylko rzucili się na zdobycze, jak on to określił, ekspansywnej
cywilizacji która wypiera to co w ludziach najlepsze a każe korzystać
tylko z marnych substytutów. I że zwłaszcza młodym to szkodzi bo rzuca-
ją się na różne mody i tracą autentyczność czy jakoś tak. Wtedy już na
serio się zdenerwowałem i mu powiedziałem: "W jakich czasach ty żyjesz,
ty kaczy wypierdku?" On chyba zrozumiał bo napisał tylko: "No właśnie,
w jakich?". A potem się pożegnał.
Donald
advocat@interia.pl
18-07-2003