Być
Polakiem
„Nie mam blizn po kajdankach, napletek posiadam,
Na świat przyszedłem w czepku, nie pod ułańskim czakiem;
Po dekadzie wygnania - polskim jeszcze władam,
Proszę, więc o dokument, że jestem Polakiem.”
Jacek Kaczmarski „Drzewo genealogiczne”
„Być
Polakiem”. Ten zwrot znaczy wiele dla niektórych a dla innych nic zgoła.
„Polskością” najczęściej wycierają sobie gębę radykałowie
(Samoobrona, faszyści z LPR). Doświadczenie uczy by tym, co miłość do
ojczyzny mają na ustach najczęściej ufać najmniej. Bo łatwo jest mówić
lub pisać o miłości do kraju jednak służy to konkretnemu celowi. Ma to tak
zadymić mózg, że człowiek zapomina powiedzieć tego jednego pytania: Co ty
zrobiłeś dla Polski? Przecież tak ją kochasz. Taka gadanina o uczuciach do
ojczyzny często jest tak samo kłamliwa jak ksiądz nauczający moralności.
Inną
sprawą jest to, że takich typków charakteryzuje jeszcze jedna cecha: lubią
odmawiać polskości innym. Gdy byłem w Warszawie na paradzie Schumanna
(podczas wycieczki organizowanej przez hufiec) rozmawiałem z paroma osobami
przeprowadzającymi manifestację anty unijną. W pewnym momencie starsza pani,
z którą rozmawiałem wskazała ręką jeden z ich plakatów (a towarzystwo tam
doborowe było: Miller, Kwaśniewski, Michnik, Kuroń, Urban, Oleksy etc.) i
dramatycznym tonem zapytała: Czy któryś z nich jest P o l a k i e m ? Plakat
dosyć jednoznacznie przedstawiał ich semickie pochodzenie, więc pytanie było
zapewne retoryczne. Jednak czy to nie jest uderzające, że wg ludzi podobnych
do tej starszej pani żydowskie pochodzenie (pomińmy fakt, że żadna z osób
przedstawionych na plakacie wyznawcą Prawa Mojżeszowego nie jest) wyklucza możliwość
bycia Polakiem? Tak samo Prawdziwi Polacy traktują komunistów i masonów.
Zadziwia
mnie jednak jedna sprawa. Dlaczego Polacy przebywający za granicą tak łatwo
tracą umiejętność poprawnego mówienia po polsku? Osobiście, kiedy słyszałem
Mariusza Maxa Kolonkę to z niesmakiem przełączałem kanał. Jak on do cholery
mówi? Co ci amerykanie mu zrobili, że gada jakby polski nie był jego językiem
ojczystym? Czy potrafi jeszcze powiedzieć szybko: Świstak cisnął kiść liści
w ciasną ciemną przestrzeń? Nie sądzę. On nawet „biznes” nie potrafi
powiedzieć tak by nie ranić moich uszu. Nie jest to jednak proces zachodzący
u wszystkich. Jan Nowak-Jeziorański mówi przecież po polsku przyzwoicie bez
angielskiego akcentu. A przebywał przecież za granicą o wiele dłużej
Kolonko.
Daleki
jestem od radykalizmu w stosunku do „polskości” charakteryzującego
narodowców. Jednak Polak mówiący po polsku gorzej od cudzoziemców to widok
wołający o pomstę do nieba. Nie będę odmawiał Kolonce nazywania siebie
Polakiem (nigdy też takiego zamiaru nie miałem) jednak to, że ten człowiek
tak łatwo stracił zdolność poprawnego wypowiadania polskich wyrazów jest
trochę smutne
Dziadek
Mróz