...:: jestem gejem ::...



    Ostatnio w AM ukazało się kilka artykułów dotyczących praw gejów i lesbijek. Za każdym razem
o prawa mniejszości seksualnych "walczyli" heteroseksualiści. Postanowiłem to zmienić, i wypowiem się w tej kwestii sam ;) Chciałbym zastrzec sobie, że wypowiadam się tylko za siebie i ten tekst nie jest odzwierciedleniem zdania całej społeczności gejowskiej.

   Skąd to się we mnie wzięło? Co sprawiło, że jestem gejem ? I od kiedy tak właściwie nim jestem ?
Nie oszukujmy się nawzajem - gejem nie jest się od urodzenia i nie jest to zapisane w genach. Wystarczy, że spojrzę na moją rodzinę, a okaże się, że pasuje ona dokładnie do tego, co opisują specjaliści. Uważają oni, że homoseksualizm (brrr... nie lubię tego słowa) jest spowodowany przez nieobecność ojca w rodzinie. Mój tato, chociaż znam jego imię i wiem jak wygląda, chociaż mieszkamy w tym samym domu - jest dla mnie praktycznie obcy. Od początku mojego życia, cały dzień przesiadywał w pracy, lub wyjeżdżał za granicę w interesach itp. itd.
   Wrodzony , czy nie - wszyscy powinni homoseksualizm zaakceptować. Czy naprawdę aż tak przeszkadza Wam (to do homofobów), że dwie osoby tej samej płci są w sobie zakochane ? Albo po prostu uprawiają seks ? Czy to aż takie straszne ? Może dla was tak. Ale nie oznacza to, że możecie przeszkadzać mi w byciu szczęśliwym.
    Kiedy piszę ten artykuł, SLD czy ktoś tam, pracuje nad ustawą, która ma umożliwić gejom i lesbijkom zalegalizowanie swoich związków. Już widzę jak Liga Polskich Rodzin czy też Młodzież Wszechpolska strajkują przeciwko upadku moralności. Ale... czemu oni chcą zapobiec ? Bez względu na to, czy ustawa wejdzie w życie, czy też nie, geje i tak będą się zakochiwać, uprawiać seks, oddychać, ŻYĆ. Może LPR ma zamiar spalić wszystkich gejów i lesbijki na stosach ?
    Jak moja orientacja seksualna ma się do Boga ? Bardzo chciałbym w niego wierzyć. Trudno mi to jednak przychodzi, kiedy to Bóg sprawił, że homoseksualiści są w wielu kręgach znienawidzeni.
To przez Boga, ludzie gardzą pedałami, "zboczeńcami".
Nie rozumiem ludzi, którzy nienawidzą, nie lubią gejów ponieważ bycie gejem jest sprzeczne z dekalogiem, Biblią itp. Wszyscy oni zapominają o podstawowym przykazaniu - przykazaniu miłości, które mówi "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". Czy w tym wypadku nie powinni oni chociaż szanować homo, mimo wszystko swoich bliźnich ?
    Najwięcej kontrowersji budzi sprawa adopcji dzieci przez gejów i lesbijki. Szczerze powiedziawszy - bardzo chciałbym mieć syna czy córkę, mógłbym jej/mu razem z partnerem stworzyć rodzinę, dom. Aktualnie nie jest to możliwe - społeczeństwo zarówno w Polsce jak i innych krajach musi dorosnąć do tolerancji. Adoptując dziecko w Polsce naraziłbym je na upokorzenia i dzieciństwo mniej szczęśliwe niż w sierocińcu (chyba tak). "Dziecko pedałów", nienawiść kolegów i koleżanek (dzieci potrafią być okrutne), uprzedzenia nauczycielek. Nie jestem na tyle samolubny, by dla własnego szczęścia czy satysfakcji narażać dziecko na nieszczęśliwe dzieciństwo.
W tym wypadku pozostaje mi tylko chodowla różnego rodzaju zwierzątek ;)
    W takim razie - ktoś mógłbym stwierdzić - jestem niepotrzebny ludzkości - nie spłodzę dziecka, nie wychowam nawet żadnego (chociaż mam nadzieję...), więc jestem niepotrzebny. Błąd. Mogę uratować komuś życie, mogę polepszyć humor, wyleczyć z psychozy, ugasić pożar, złapać mordercę i naprawić komuś komputer :)) Jak widziecie - mam szerokie horyzonty ;)
Więc nie zatrzymujcie mnie tylko dlatego, że jestem gejem.

maciek czyli robert
mój e-mail: (chętnie podyskutuję) maciekczylirobert@go2.pl