MENU
PASJA: HISTORIA I SPORT

Lubie historie. Nie jestem jakims fanatykiem, który juz pod to uklada cale swoje zycie, po prostu lubie to. Najbardziej wojny, wielkich wodzów. Postanowilem napisac arta, bo niedawno podczas rozmowy kolezanka powiedziala mi, ze olewa historie, bo do niczego jej sie w zyciu nie przyda. Ja uwazam inaczej. Czas dzieli sie na troje: przeszlosc, terazniejszosc i przyszlosc. Wszystko, co juz bylo to przeszlosc. A historia, wg najprostszych definicji wkladanych nam od malego, to nauka o przeszlosci. Historia odpowiada na pytanie: dlaczego? Wszystko, co teraz jest, co czlowiek stworzyl, opiera sie na jego doswiadczeniach z przeszlosci lub doswiadczeniach innych ludzi. Jesli kiedys rozmawiales z kims, byles z dziewczyna, grales na kompie, uczyles sie historii – to juz historia. Wszystko to historia. Cale nasze dotychczasowe zycie to historia. Krótka, w porównaniu z dziejami swiata czy wszechswiata, ale jednak. Terazniejszosc to tylko krótka, ulotna chwila. Jasne, ze carpe diem, ale terazniejszosc to urok chwili, improwizacja. Przyszlosc pozostaje tylko w sferze przypuszczen, podswiadomosci i tajemnicy. Wszystko to przeszlosc.

Wojny, wodzowie, walka laczy sie niezaprzeczalnie z patriotyzmem. Pasjonuja mnie wielkie jednostki. Geniusze w swojej dziedzinie. Ci, których nazwisko cisnie na usta slowo: szacunek. Niepodwazalny. Taki szacunek przez duze S wzbudzaja wybitni wodzowie (nie tylko polscy), wielcy pilkarze i trenerzy, genialne umysly, odwazne charaktery, wyimaginowani bohaterzy. Moze tez dlatego ogladalem kilkanascie juz razy Matrixa i jego sequela (patrz: Neo, Wybraniec). Jestem jeszcze gówniarz, nie bylem w wojsku, nie wiem co to wojna. Moze nie bedzie mi dane kiedykolwiek sie o tym przekonac na W odpowiedzi na wlasnej skórze. Spojrzec smierci w oczy, zasmakowac zolnierskiej doli, powiedziec: trzymalem trupa na ramieniu. Ale swoje wiem. Uczylem sie o bohaterstwie Polaków na wojnach, niezliczenie wielu. Czytalem wiersze pisane przed, w czasie i po wojnie (polecam „Bagnet na bron” Broniewskiego, aplauz dla tego, kto wie, co rzekl wódz wymieniony w przedostatnim wersie!). Bylem w Oswiecimiu (wycieczka). Sluchalem piesni wojennych, tez naszego pieknego Hymnu. Zawsze lubilem posluchac akademii w szkole na 3 maja i 11 listopada – to byly najlepsze akademie w roku szkolnym. Zwykle nie uwazam na apelach, ale w tych dwóch dniach – zawsze. Czuje wtedy dreszcz przechodzacy po moim ciele. Mysle, ze to patriotyzm. Zamyslam sie i pojmuje po raz wtóry, dlaczego mezczyzni potrafia oddac zycie za swój kraj. Juz rozumiem. Juz wiem.

Moze to zabrzmi niepowaznie, ale ten sam dreszcz czulem podczas meczów Polaków w Kijowie, Oslo, Cardiff i Chorzowie (wszystko TV). Czulem go tez podczas meczów w Korei, ale wtedy przegrywalismy, bylo juz inaczej. Hymn grany przed meczem reprezentacji zawsze dziala na mnie magicznie. Lubie grac w pilke, Mazurek Dabrowskiego to cos niezwyklego, dlatego nie rozumiem obecnych kadrowiczów, którzy graja w meczach o wszystko tak, jak na niewaznym treningu po sezonie. Za Engela bylo inaczej. {Ti-mon: Łeska się w oku kręci. Masz rację! Wtedy to była drużyna, żywy organizm. Piłkarze żyli reprezentacj±: zdzawaniali się, umawiali wcze¶niej na treningi- co z tego, że nie posiadali ponadprzeciętnych umiejętno¶ci! Za to mieli charakter! Dawali z siebie wszystko i walczyli dla Polski. Może w trochę innym znaczeniu niż żołnierze, ale to byli prawdziwi bohaterowie. Drużyna na miarę XXI wieku. } Wtedy reprezentacja wychodzila z szatni na murawe i byles pewien, ze za chwile zobaczysz wielki mecz. Walke. Podjeta rekawice. Komentatorzy czesto w relacjach nawiazuja do wojen (wrogie obozy, strzal na bramke, obrona Czestochowy, szturm na bramke, kapitanowie druzyn, i wiele innych zwrotów). To zawsze dziala mobilizujaco. Zwlaszcza na meczach miedzypanstwowych. To juz historia - przeszlosc, teraz jest zle (choc teoretyczne szanse na Portugal 2004 sa), ciagle wierze w lepsze. W to, ze kiedys jeszcze bede czul na meczu kadry ten dreszczyk, który czulem w Kijowie. Ktos kiedys powiedzial, ze pilkarz musi byc patriota. To byla niezbita prawda Humberto Coelho o reprezentacji.

Mozliwe, ze to porównywanie walki o Ojczyzne do walki na boisku, na twarzach wielu wzbudzi usmiech politowania, ale patriotyzmem mozna sie wykazac nie tylko na wojnie.

Wolnosc, idealy, patriotyzm, niepodleglosc – to wszystko sprawia, ze niejednokroc w umysle czlowieka, niepozornego ludzika, narodzila sie milosc tak wielka, ze godna najwyzszych poswiecen. Ach, chcialbym zyc w czasach wielkich wojen Polaków, móc decydowac, w jakims stopniu o losach mojego kraju. Jeszcze jedno: jestem dumny, ze jestem Polakiem.


design by Adam Matysiak