MENU
Anderlecht Bruksela - Wisła Kraków 3:1

Przywykliśmy już do dobrych i bardzo dobrych występów naszego najlepszego zespołu - Wisły Kraków. Jeszcze nie tak dawno, jak dwa lata temu, słynna Barcelona musiała się namęczyć, aby wygrać z Wisłą 4:3 i 1:0. A teraz Wisła jest jeszcze lepsza. Mając w swoich szeregach Macieja Żurawskiego, Frankowskiego, Szymkowiaka, Głowackiego, Baszczyńskiego, nie jest już przeciętniakiem. Wręcz odwrotnie, Wisła rośnie na jedną z najlepszych drużyn w tej części Europy. Nie możemy równać się z Arsenalem, Liverpoolem, Manchesterem, Realem i innymi drużynami tego formatu, ale mamy godnego reprezentanta. Ale do rzeczy. 14 sierpnia w godzinach wieczornych odbył się mecz Anderlecht Bruksela - Wisła Kraków.

Wisła wyszła w następującym składzie: Piekutowski - Baszczyński, Nawotczyński, Jop, Paszulewicz - Pater, Strąk, Szymkowiak, Brasilia - Żurawski, Frankowski. Zespół Białej Gwiazdy nie miał w swych szeregach Arkadiusza Głowackiego, który nadal leczy kontuzję i Macieja Stolarczyka, który otrzymał czerwoną kartkę w poprzednim meczu. Nie mówiąc już o transferach Kuźby, Kosowskiego i skandalu z Uche.

Od początku lekką przewagę miał Anderlecht, {Ti-mon: L-E-K-K-Ą?! ;) } co spowodowało w 12 minucie stratę bramki. Zaczęło się od rajdu Seola (tego co strzelił w 88 minucie gola Hiszpanom na Mundialu). Minął zwodem Patera, dośrodkował zanim Baszczyński dobiegł do niego, a Jetrović z kilku metrów strzelił tuż przy Adamie Piekutowskim. Zabrakło szczęścia, bo bramkarz już miał piłkę na udzie. Wina była głównie Jopa, ponieważ to on powinien kryć Jetrovicia, a stał z dwa, trzy metry za nim. No cóż. Wisła grała później trochę przygnębiona,. Nie umiała walczyć w środku boiska. Nie było kogoś takiego, kto grałby agresywnie i skutecznie. Wkońcu mieliśmy rzut wolny z 18 metrów. Na doskonały pomysł wpadli Wiślacy, ponieważ Żurawski poszedł na dwudziesty któryś metr, Szymkowiak do niego odegrał, a Żuraw strzelił. Niestety piłka nie odbiła się od nikogo z rykoszetu i bramkarz złapał piłkę. Była to najgroźniejsza akcja Krakowiaków w tej połowie. A Anderlecht cały czas miał sytuacje. Kontry, wrzutki, rogi. Po prostu Wisła musiała się bronić. Choć bez Głowackiego i Stolarczyka trudno jest bronić się przeciw takim rywalom. No i gol padł. Lovre strzelił gola, znów dość pechowo dla nas, bo Piekutowski już miał piłkę na ręce, ale jak pech to pech. Do końca połowy Wisła się broniła i wynik 0:2 mógł być pocieszający, choć z pewnością 1:2, dawałby nam jeszcze jakieś szanse.

W drugiej połowie nastąpiły dwie zmiany. Wszedł Dubicki za Patera i Ouadja (czyt. Ładzia) za Frankowskiego, choć zawodnik z Togo grał cofniętego pomocnika, a Szymek przeszedł do ataku.

Wisła zaczęła grać o wiele agresywniej, a szczególnie Ouadja, który jak na swój drugi mecz w Wiśle, to grał rewelacyjnie. Zaczeliśmy atakować, ale to znów Anderlecht strzelił gola. Aruna ominął pułapkę ofsajdową i miał sytuację sam na sam. I tym razem szczęście było po stronie gospodarzy, bo Piekutowski znów był blisko piłki. No, ale cóż. 0:3. Wisła musi teraz strzelić gola, aby myśleć o awansie do LM. Już kilka minut później Wisła, a dokładnie Maciej Żurawski mógł strzelić gola i gdyby nie pech, to by było 1:3. Zabrakło dosłownie 10 cm. Jak pech to pech. ALe zaczeliśmy walczyć. Coraz lepsze i ładniejsze akcja przeprowadzała Wisła, nawet zmusiła Anderlecht do obrony, ale jak tylko gospodarze zdobyli piłkę, to od razu uruchamiali Arunę, który po raz kolejny szarżował na bramkę Wisły. Aż w pewnym momencie w polu karnym przewrócił się Dubicki. Sędzia zagwizdnął i KARNY!!! Co prawda nie wiem, czy się nam należął czy nie, ale był. Jak nie wybuchęłem radością. Cała ulica chyba słyszała mój ryk radości. Ale teraz trzeba strzelić gola. Do karnego podchodzi Żuraw, najlepszy strzelec Wisły, zawodnik światowego formatu, były piłkarz mojego ulubionego Lecha Poznań :), mierzy wzrokiem bramkę i Czecha Żitkę, podbiega do piłki, jego wzrok ląduje w lewej części bramki, a piłka w prawej, tuż przy słupku i rękach bramkarza! GOOOOOOOOOOLLLLL!!!!!!!! Teraz to na pewno mnie usłyszała cała ulica i może nawet dalej :-)? Tak się cieszyłem, że Wisła strzeliła gola, że musieli mnie uspokajać :-). Wisła znów atakowała, ale Anderlecht nie był dłużny Wiśle. Niestety Wisła nie miała już tak groźnej sytuacji, a Anderlecht mógł jeszcze dwa razy posłać piłkę do bramki Piekutowskiego. Raz, z wolnego, gdy piłka poleciała nad murem i Piekutowski efektownie ją obronił, a drugi raz mógł strzelić Aruna, który minął polskiego bramkarza i już miał oddać strzał do pustej bramki, gdy Jop przyblokował go i piłka poleciała o jakieś pół metra od bramki.

Co prawda mecz zakończył się wynikiem 1:3, to sądzę, że Wisła grała dobrze, tyle że miała więcej pecha niż szczęścia, no i była bez dwóch podstawowych zawodników. Miłą dla mnie niespodzianką był sędzia z Hiszpanii, który sędziował bardzo sprawiedliwie. Już dawno nie widziałem tak dobrego sędziego. Rewanż za dwa tygodnie w Krakowie i mam nadzieję, że wynik będzie wynosił 2:0 dla Białej Gwiazdy!

{Ti-mon: Tekst, jak dla mnie, bardzo kontrowersyjny. Mam zupełnie inne zdanie o formie Wisełki, ale zaczekam na wasze opinie.}


design by Adam Matysiak