MENU

M-Otylia Jędrzejczak

Moje zainteresowanie pływaniem zaczęło się podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Wtedy to nasza Otylia Jędrzejczak stawiała pierwsze kroki, ale zdążyła się pokazać z dobrej strony wśród światowych gwiazd, zajmując dobrą, piątą lokatę. Od razu pomyślałem sobie, że to nasza nadzieja na kilka następnych olimpiad czy mistrzostw w tej dyscyplinie. Trzeba ją tylko odpowiednio (umiejętnie) prowadzić.

I nie zawiodłem się na niej i jej trenerach. W zeszłym roku wygrywając na mistrzostwach w Berlinie, ustanowiła jednocześnie pierwszy polski rekord świata. Gdyby nie to, że już wcześniej błysnęła, pomyślałbym, że mamy jednoroczną światową gwiazdę pływania. Całe szczęście jest inaczej.

W tegorocznych mistrzostwach świata, Jędrzejczak okazała się gwiazdą. Mimo tego, że zdobyła tylko dwa medale, to jest zaliczana do najlepszych pływaczek stylem motylkowym na świecie. Srebrny krążek na sto i złoty na dwieście metrów doskonale o tym świadczą.

Nie można jednak zapomnieć, że dopiero teraz się zacznie. Dziewczyna nie jest uważana za nieśmiałą, nie boi się kontaktów z przedstawicielami mediów, ale będzie teraz musiała stawić czoła małej nawałnicy. Wiadomo przecież, że kiedy nie skacze Małysz, a latem akurat nie ma olimpiady, to nasz sport usilnie potrzebuje jakiegoś bohatera. I tą rolę przejęła właśnie Otylia. Trochę zdziwiło mnie, kiedy przed jej startem Kurzajewski dyskutował z Alicją Pęczak (inna nasza dobra zawodniczka) czy Otylia pobije rekord świata. Toż to jest nadmierne nadmuchiwanie balonu oczekiwań. Owszem, można oczekiwać, że każdy jej kolejny start będzie coraz lepszy, ale po co od razu aż tak. Chciałbym, żeby pobiła pięć rekordów Europy i trzy świata, ale zaczyna być traktowana jak robot. O, w tym wyścigu startuje Jędrzejczak! Mamy jeden medal więcej, żeby tylko pobiła ten rekord.

Dziwię się jej tylko, że jeszcze się nie zdenerwowała. Albo ma mocne nerwy, albo czuje, że niedługo będzie przez długi czas wygrywać każde zawody. Aha, jej sytuacja może niedługo zacząć przypominać tę Małysza, mianowicie: licza się tylko zwycięstwa i rekordy, kiedy jest już "tylko" drugie czy trzecie miejsce to blamaż.

{Ti-mon: W poprzednim numerze nadałem temu tekstowi tytuł "lekkoatletyka". Napisałem tak przez roztargnienie. Oczwyście Otylia uprawia tylko i wyłącznie pływanie.}

design by Adam Matysiak