MENU
Kiedyś na łamach AMSport zaczynał gość o xywce Sly. Czytałem jego pierwszy text o nim samym; pisał, że jest środkowym pomocnikiem w pewnym klubie, że ma perypetie z kontuzjami, trenerami, ale nie chciał podać swoich danych, ani klubu. Póżniej dowiedziałem się, że gra(ł) w juniorach Górnika Polkowice (czyli woj. dolnośląskie). Dziś ten klub gra w ekstraklasie, więc i zaplecze w postaci drużyn juniorskich musi mieć niezłe. Więc pozdro dla Sly'a i powodzenia w prawdziwej piłce.

Ja również trenuję piłkę nożną. Mam 17 lat, jestem prawym obrońcą, jeszcze dwa sezony (razem z obecnym) mogę pograć w juniorach. W Polsce hierarchia lig juniorskich wygląda następująco: 1) ligi wojewódzkie, 2) ligi okręgowe, 3) klasy A, 4) klasy B. Moja drużyna awansowała w ubiegłym sezonie z A klasy do okręgówki (w woj. małopolskim). Tam (czyli w A klasie) wygrywaliśmy wszystko, nawet po słabym meczu, zwłaszcza na wiosnę. (Zresztą najwyższy już na to był czas, gdyż w podstawówce chłopaki z roczników 1984 i 1985 wygrywali większość okolicznych zawodów w piłkę nożną - teraz kończą już wiek juniorski (albo skończyli) i właśnie dzwoni dla nich ostatni dzwonek, by coś zwojować w juniorach. Szansę wykorzystujemy). Teraz jestem pełen obaw o nasze wyniki.

Jesteśmy w trakcie przygotowań do nowego sezonu. A wygląda to tak: gdy gramy sparing z drużyną z A klasy lub B klasy - wygrywamy wysoko, gdy z drużyną z okręgówki - przegrywamy wysoko. Cóż.. To, co dotąd starczało do wygrania kilkoma bramkami, teraz nie starcza na remis. Ale czego oczekiwać, skoro trenujemy tylko 2 razy w tygodniu, natomiast inne drużyny też dwa razy, ale na dzień. Albo chociaż codziennie. Pochodzę z 3-tysięcznej wioski, gdzie drużyna piłkarska powstała raptem 6 lat temu. Myślałem, że jesteśmy nieźli, ale teraz widzę, jak głęboko tkwiłem w błędzie.

Wniosek pierwszy: jeśli pochodzisz z małej miejscowości, to bardzo trudno jest ci się wybić w piłce. Podziwiam piłkarzy, którzy zaszli tak daleko w futbolu, a zaczynali w LZS.

Wniosek drugi: widzę już, jak gigantyczna różnica dzieli najlepszych juniorów w Polsce (nawet nie myślę o najlepszych na świecie!) ode mnie i moich kolegów. Dlatego zastanów się dwa razy czytelniku, zanim oglądając mecz w TV, niecenzuralnie skomentujesz kiks piłkarza. Piłkarza co się zowie.

Zaciskam zęby i staram się na treningach i na meczach. Dotąd sport był dla mnie hobby, zabawą, sposobem na miłe spędzenie czasu. Nawet działaczom sprawiliśmy niespodziankę awansując do okręgówki. O ile wcześniej graliśmy z drużynami zaledwie z powiatu, to teraz będziemy podróżować po całym województwie! I tak piłka nożna z hobby stała się prawdziwą szansą. Mamy w drużynie kilku chłopaków, którzy mają możlwości, żeby się wybić i przejść do lepszych klubów. Czasem sobie myślę, jak to będzie za kilka dobrych lat, ilu z nas będzie grało w lepszych klubach, ilu ciągle w naszej drużynie, a ilu da sobie spokój z piłką. Zobaczymy. Ja nie wróżę sobie wielkiej kariery, gdyż wcale nie jestem wyróżniającym się zawodnikiem, w dodatku mam dylemat: nauka czy futbol. {Ti-mon: ZDECYDOWANIE NAUKA!!!! Najwięksi piłkarze, tacy jak: Zidane, Roberto Carlos, Cannavaro niejednokrotnie powtarzają, że chociaż są gwiazdami fubolu, to i tak żałują, że w młodości nie przykładali uwagi do wykształcenia.} Ale wiem jedno: że teraz dopiero pokażę czy i jaki mam charakter oraz na co naprawdę mnie stać! Bo kocham ten sport.


design by Adam Matysiak