Jaki był WIZKON 2003?

          Tegoroczny konwent w Międzyrzecu Podlaskim odbywał się pod hasłem „Kreacja Rzeczywistości”.
Pomimo tego, iż według planu konwent rozpoczynał się o godzinie 17 szkoła już dużo wcześniej zaczęła witać przybyłych.

          Pierwsze, co rzucało się w oczy po przejrzeniu planu konwentu to fakt, iż był on wypełniony po brzegi. Każdy mógł w nim znaleźć coś, co go interesuje. Powiem więcej. Nie było czasu, żeby się nudzić.
Jedynym okresem bez prelekcji był czas, gdy w sali z konkursami odbywały się „Pokazywanki”. Było to zrozumiałe, gdyż jest to konkurs, który zawsze skupia większość osób obecnych na tego typu imprezach. A każdy mógł wystartować, gdyż hasła były w tym roku w miarę łatwe. Jedynym warunkiem było skompletować trzyosobową drużynę. Emocji i śmiechu nam podczas „Pokazywanek” nie zabrakło. Zwyciężyła drużyna z Lublina, w skład której wchodzili: Krzysztof Księski, Beata Urniaż, Łukasz „Fedor” Fedorowicz.

          Prelekcje organizowane były zarówno przez ludzi z Międzyrzeca jak i przyjezdnych. Ogólnie stały one na wysokim poziomie, jednak zdarzyły się także potknięcia. Wspomnę tu o prelekcji pod tytułem „Smoki”, dla której wyszedłem z sali kinowej. Nie będę podawał, kto był prelegentem powiem tylko, że już po 15 minutach pożałowałem swojej decyzji. Prelekcja ta była niezwykle krótka a prowadzący wykazał się brakiem znajomości tematu. Jego przygotowanie ograniczyło się do smoków w podaniach i legendach. Później szło już topornie. Kiepskiej jakości dowcipy także nie uratowały prelekcji.

          Był to jednak chyba jedyny taki wybryk. Pozostałe prelekcje były ciekawe i gromadziły naprawdę sporo widowni. Tutaj na wzmiankę zasługuje „Prezentacja systemu Neuroshima” prowadzona przez Marcina Baryłkę – jednego z twórców tego systemu. Spotkanie przebiegło w przyjemnej atmosferze. Prowadzący odpowiadał chętnie na każde pytanie. Jedynym minusem tej prelekcji był czas trwania (tylko nieco ponad godzinę). Ale cóż... Tak była zaplanowana.

          O czym jeszcze można było na WIZKONIE posłuchać?
Przytoczę tutaj tematy niektórych ciekawszych (według mnie) prelekcji:

  • Techniki grozy w Zewie Chtulhu – prowadzący Marcin „Mazgarox” Garbowski i Piotr Zuchowski
  • Bronie wschodnie – Michał Dorosz
  • Szlachta w dawnej Polsce – Krzysztof Księski
  • Wierzenia Prasłowian – Agnieszka „Duszka” Tambor
  • Dynamika świata gry w Cybeprunku – Łukasz „Fedor” Fedorowicz
  • Jak skompilować Śródziemie – Piotr Florek (na marginesie jest to bez wątpienia jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od Tolkiena - dokładnie tak samo określili go organizatorzy konwentu)

To były najciekawsze a było ich jeszcze więcej...

          Również na konkursy nie można było narzekać. Przygotowanie prowadzących było dobre a pytania nie należały do najtrudniejszych. Na szczególną pochwałę zasłużył tutaj Wizard (organizator konwentu) i jego „Opowieści o Starym Świecie”. Ten konkurs przygotowany był wprost fenomenalnie. Został poprowadzony w formie opowiadania. Momentami w opowiadaniu były luki i to właśnie je mieli wypełnić uczestnicy. Pytania stały na wysokim poziomie i w trzeba było się popisać już pewną wiedzą. Równie dobrze przygotowany został finał. Podzielono go na kilka etapów. Do każdego z etapów przygotowane były plansze (symbole bóstw, bogów chaosu, miast, klanów Skavenów) a zadaniem uczestników było nazwanie tego, co plansze przedstawiały. W tym konkursie najlepszy okazał się Krzysztof Księski. Kolejne miejsca zajęli: Litwin i Beata Urniaż.

          O konkursach można powiedzieć, że zostały zdominowane przez przyjezdnych z Lublina (ach to moje miasto...). Lublinianie nie wygrali tylko w trzech konkursach (Dragon Ball, konkurs wiedzy o Dragon Lance oraz konkurs bezwiednego wpatrywania się w przestrzeń, o którym trochę dalej). W tych konkursach nikt z Lublina nie wziął udziału. W każdym innym zajmowaliśmy miejsca pierwsze i drugie. Oddawaliśmy tylko miejsca trzecie a i to nie zawsze.

          Konkursem, który warty jest wspomnienia jest wymieniony wcześniej przeze mnie „Konkurs bezwiednego wpatrywania się w przestrzeń”. Jego organizatorzy to: Mazgarox (pomysłodawca), Janusz, Żucho. Wszyscy z grona Lublinian. Wspomnę jeszcze, że organizacja tego konkursu była niezależna od władz WIZKONU.
Żeby nie skłamać ogłoszenie o tym konkursie zostało umieszczone na tablicy ogłoszeń dla żartu. Kiedy jednak w sobotę punktualnie o 23.00 zaczęli do nas przychodzić chętni konkurs musiał się odbyć. Zgłosiło się ponad 20 osób. Cóż było robić? Konkurs należało przeprowadzić.
Polegał on na staniu przodem do ściany i wpatrywaniu się w nią. Nie można było odwrócić wzroku. Początkową nagrodą były dwa piwa (oczywiście bezalkoholowe) dla zwycięzcy. Im dłużej jednak Ci ludzie wpatrywali się w ścianę tym więcej osób zgłaszało się do organizatorów z chęcią sponsorowania jakiejś nagrody. Wspomnę tutaj, że byłem pierwszym takim sponsorem (pełna lista poniżej).
          Śmiechu i emocji nie brakowało. Tylu uczestników oraz widzów nie zgromadziły nawet „Pokazywanki”. Już na początku okazało się, że jeden z uczestników musi skorzystać z toalety. Ponieważ regulamin konkursu na to nie pozwalał poprosił on o butelkę. Kiedy mu ją dostarczono podniosły się jednak głosy sprzeciwu i nieszczęśnik musiał dalej powstrzymywać swoją potrzebę fizjologiczną. Nieco później poprosił o słoik, co jednak skończyło się z tym samym skutkiem.
W pewnej chwili nadeszła wiadomość, że dla każdego, kto przestoi trzy godziny otrzyma od organizatorów WIZKONU po dwa pączki. Do tego momentu wytrzymało sześciu uczestników. Niedługo po zjedzeniu pączków „koleś od potrzeby fizjologicznej” pobiegł w kierunku toalet. Czy jednak zdążył? - nie wiadomo. Wydawało się nam, że tak jednak następnego dnia na korytarzu podejrzanie czuć było moczem. W trakcie trwania konkursu dowiedzieliśmy się także zaskakującej rzeczy. Jeden z uczestników (późniejszy zwycięzca) ponad trzy godziny spał z otwartymi oczami. Było to dla nas szokiem, nie tak dużym jednak jak fakt, że zwycięzca jest abstynentem...
          Ostatecznie konkurs zakończył się dwadzieścia minut przed godziną piątą (zaczął ok. 23.15). Wszyscy, którzy dotrwali do tego momentu (a było nas już niewiele) byli pełni podziwu dla zwycięzcy, którym został Dawid Melaniuk.
Przy odbieraniu nagród mistrz wypowiedział następujące słowa: „Na Falkonie (tam odbędą się Mistrzostwa Polski w bezwiednym wpatrywaniu się w przestrzeń – przypis Ghost) zamierzam pobić rekord. Będę stał dziewięć godzin... chyba, że ktoś będzie stał dłużej.”
          W skład obsługi technicznej konkursu wchodzili: Piotr Florek, AJ, Agnieszka Tambor, Justyna Urniaż.
Sponsorzy: Ghost, Janek, Krzyś – Miś, Bractwo Rycerskie Ziemi Lubelskiej, Lilith, Totalizator 3, LSF „Cytadela Syriusza”, organizatorzy, Avatar, Wizard, Gunnila.
Pełna lista nagród: cztery piwa (bezalkoholowe oczywiście), dwie paczki paluszków, bułka i dwie puszki pasztetu, darmowa wejściówka na FALKON 2003, otwieracz do butelek „Perła”, książka (niestety nie wiem jaka), butelka wody mineralnej, nadpalona świeca, nie do końca zużyty papier toaletowy, trzy figurki do Warhammer Battle, oddział łuczników do tejże gry (warunkiem było przestanie przez zwycięzcę pięciu godzin), booster do Magica, booster do WarCry (nowa karcianka).

Oprócz wzięcia udziału w konkursach i prelekcjach uczestnicy WIZKONU mogli uczestniczyć także w warsztatach tańca celtyckiego (na marginesie dodam, że zainteresowanie było tak duże, iż zorganizowano dodatkowe warsztaty), w rockotece (gdzie można było spotkać kilka naprawdę ładnych dziewczyn), w turnieju M:tG (były dwa: Open – zwycięzcą został Wizard – oraz Draft), w turnieju planszówki Magia i Miecz, w bitwach w battla. Chętni mogli uczyć się gry w nową karciankę WarCry, jak również w WFB, Mordheim.
Oczywiście nie obyło się bez Teatru Vampirów (którego niestety nie mogłem podziwiać).
Dzięki uprzejmości rycerzy z Bractwa Rycerskiego Ziemi Lubelskiej mogliśmy podziwiać walki zakutych w zbroję gości. Dodatkowo zorganizowano Turniej Łuczniczy.

Na zakończenie muszę powiedzieć, że WIZKON 2003 upłynął w bardzo miłej atmosferze i mam nadzieję, że równie miło będzie za rok, czego życzę zarówno sobie, jak i organizatorom.

Ghost


©RPG Chamber 2003