|
WFRPC #5
Wstęp
Chaosyci
Przygoda
BN-i
Magiczny kostur
Kapłani
Zakony Rycerskie (cz.2)
Powrót do RPG Chamber
locum9@o2.pl
|
Lotarr
Historia Lotarr'a
Urodził się jako syn burmistrza (sołtysa) pewnej niewielkiej mieściny, zaznaczanej jedynie na nielicznych mapach. Była wówczas okropna burza, a matka kilka dni po porodzie już miała nigdy nie wstać z łóżka. Służący szeptali między sobą, że chłopiec przyniesie nieszczęście.
Ojciec był dobrym kupcem i człowiekiem interesu. Mieścina tak naprawdę miała duże znaczenie dla jednej z najprężniej działających korporacji handlowych, bo to tu dokonywali swych zjazdów i ustalali najważniejsze postanowienia podczas tajnych spotkań. Korporacja ta nie działała całkiem legalnie. Ojciec po śmierci ukochanej żony przeklął syna i od tamtej pory obchodziły go tylko jego ciemne sprawki. Ich kucharka, którą los zagnał do owej dziury z odległych krain, zadawała się z tamtejszym dziwakiem i znachorem- Trokiem.
Dziecko dorastało często pozostawiane sobie samym przez nianię. Umarła ona wkrótce na dziwną chorobę. Pewnego dnia, gdy 10-letni Lotarr karmił w kuchni pająka Trok odwiedził swą znajomą przynosząc jej zioła. Tak też się poznali. Lotarr swym zwyczajem nie zwracając niczyjej uwagi spędzał całe dni z „kolegą”, który przypominał go nieco pod względem charakteru i usposobienia. Trok opowiadał chłopcu tajemnicze historie, przesiadywał wraz z nim na starym cmentarzu i uczynił z niego pomocnika. Z czasem zaczął uczyć medycyny i zielarstwa, ale Lotarra zawsze bardziej interesowała inna część zajęć Troka. Prędko nie wystarczyły nawet mroczne księgi.
Trok za młodych lat był nekromantą, lecz potem, po wielu złych czynach osiadł i postanowił się zmienić. Stał się wyznawcą Starej Wiary. A młody uczeń wciąż nękał go na temat mrocznej magii; nie potrafił myśleć o niczym innym jak o śmierci. Gdy dopuścił się „pożyczenia” sobie najdokładniej chowanej przez znachora księgi wybuchła kłótnia.
W końcu Lotarr zgodnie ze swą naturą uciekł we własny świat i odosobnienie. Całe noce spędzał studiując zakazane manuskrypty. Z wielkim zacięciem dążył do nauki władania mocą. Nie doszedł do wszystkiego samodzielnie, gdyż starzec zdążył go nierozsądnie zaznajomić z najprostszą magią. Nie odzywali się do siebie aż do końca jednego z nich...
Trok był stary i schorowany. Gdy liczba klientów zmalała zaczęło mu brakować pieniędzy na lek, a sam nie potrafił go przygotować. Zdobył jednak wiadomości jak to zrobić, wziął wszelkie swe zaskórniaki i udał się do ojca Lotarra, by zamówić odpowiednie nasiona do posiania. Zastał go chorobliwie rozwścieczonego, gdyż przeżył tego dna niepowodzenie. Właściwie cały interes miał upaść.
Dom od pewnego czasu stał opuszczony nie licząc jednego mieszkańca. Znachor wdał się w bardzo niemiłą rozmowę z gospodarzem. Od dawna skrywane niechęci i frustracja znalazły swe ujście. Trok został zepchnięty przez rozgoryczonego kupca ze schodów. Tylko częściowo można by nazwać to czynem przypadkowym. Przetaczając się z wielkim impetem runął głową w kominek. Gdyby nie to, wszystko potoczyłoby się inaczej. Włosy szybko się zajęły, potem skóra. Trok spłonął w okrutnych męczarniach, bo oszołomiony ojciec Lotarra nie udzielił mu pomocy. Kolejna śmierć dziełem przypadku.
A jednak, młody nekromanta zamieszkały od roku w chatce przy cmentarzu wciąż był dręczony wyrzutami sumienia. Gdy dowiedział się o jego śmierci, rozpacz sięgnęła zenitu.
Zabił ojca. Uciekł.
Moc ma niemałą, lecz zaklęć zna niewiele. Napiszę jeszcze tylko, że osiągnie dużo, ale skończy okropnie, pusto, smutno, bowiem ciąży nad nim klątwa.
Gromph (gromph@o2.pl)
|