
|
WFRPC #5 |
Gracze jako słudzy chaosu
Co chciałem wyrazić w powyższym akapicie? Ano, chodziło mi o to, że po świecie pałętają się NIELICZNI bohaterowie, herosi poprzysięgli zwalczać chaos i oczywiście dziwnym trafem gracze w takich właśnie cudownych ludzi się wcielają. Aj, nie bijcie, wiem, że trochę przesadziłem, ale silnikiem napędowym świata WFRP są inwazje chaosu i dzielni gracze z tymi właśnie walczący. Ale, niby dlaczego taki przeciętny gracz nie może zagrać powiedzmy... rycerzem chaosu? Kultystą Nurgla? Ależ może, może, nie oszukujmy się, zapewne wielu MG na coś takiego zezwala, a nawet przekonuje graczy do takiego kroku - będzie ciekawiej... i ja się z tym zgadzam. Naprawdę ciekawiej jest zrobić sobie przerwę w ratowaniu świata i zacząć go niszczyć, pogrążać... Dlaczegóż by nie? Jednakże tutaj rodzą się pewne skrajności - skoro jestem złym chaosytą to będę... niszczył wszystkie napotkane wioski, palił lasy etc. No cóż, niby o to w tym wszystkim chodzi ale... spójrzmy na to z troszkę innej strony. Nie ma przecież kompletnie żadnej przyjemności z takiej gry - ot wioska... trza spalić! Przechodzień... trza zamordować! Tak poza tym, czy bycie sługusem chaosu ma się sprowadzać jedynie do bezmyślnego niszczenia? Czy ktoś powiedział, że chaosyci nie są sprytni i wyrafinowani w swym dążeniu do totalnej anarchii? I czy naprawdę taka bezmyślna rąbanka jest ciekawą i wciągającą? Tak? Ekhm... cóż są tacy, którym i taka gra sprawia przyjemność. Ale teraz, kilku z was zacznie się pewnie zastanawiać nad istotnym dosyć zagadnieniem - Dobra, jestem spaczony i co? Ano masz grać jak ktoś spaczony... czyli tak się zachowywać. Mieć gdzieś litość, względnie nie znać tejże. Ehhh, niby to takie wiadome, większość osób się z tym zgadza i na tym się kończy. Z pewnością nie raz, i nie dwa gracze 'chaotyczni' zachowywali się zupełnie normalnie, z tym, że hołdowali bogom chaosu i nie pomagali ludziom w potrzebie... Podejdźmy do tego teraz ze strony BN-ów graczy otaczających - BG muszą naprawdę bardzo starać się by zostać niezauważonym, w szczególności jeśli dotknięci są mutacjami. Jednakże są zapewne zobowiązani by składać hołdy swym bogom... Sprawa ukrycia jest mocno utrudniona gdy jest się np. kapłanem Nurgla, roznosicielem zgnilizny tegoż... a co na to gracze? Publicznie nie mają jak się pokazać... no, chyba, że pod iluzją jeszcze do tego zapach ukrywającą. Ale czy ta będzie trwała wiecznie? I kto niby zagwarantuje, że nie zniknie niespodziewanie np. na głównym altdorfskim rynku? Brniemy w temat dalej - tacy wyznawcy chaosu, związani są zapewne ze swym kultem i muszą wykonywać polecenia swych zwierzchników, gdyż jak się przysłużą, może nawet dostaną od swego boga... trzecią rękę? Kozie nogi? Dodatkowe oko? Hieh, być może, aczkolwiek jak już wspomniałem wcześniej, ich kult może niestety przysporzyć im wiele kłopotów - co się stanie jak... w rytualnej ofierze będzie musiała zginąć postać gracza? Tudzież jeszcze szanowani i nie zmutowani gracze, zostaną przyuważeni w towarzystwie pewnego okrutnie spaczonego kultysty, będącego ich akuratnym przełożonym? Problemy gwarantowane, na większą lub mniejszą skalę. Co do wymyślania scenariuszy dla takich właśnie graczy - wiadomo, muszą być z grubsza inne. No bo przecież chaosyci raczej nie przejmą się powiedzmy dżabbersmokiem grasującym w okolicy i pożerającym ludzi z wioski... taka osoba prędzej dopomoże takiej kreaturze niźli spróbuje ją zniszczyć. Ale to chyba logiczne i oczywiste. Aha, no i nie zapominajmy o rasach... czy leśny elf może zostać powiedzmy Shalneeshytą? Dość wątpliwe, jeżeli nie absurdalne... Ciemny elf to już co innego, one są z natury złe i spaczone. Halflingi - ta rasa raczej za chaosem nie przepada... też ciekawie wyglądałby niziołek chaosu :) .O krasnalach rozpisywać się nie będę, gdyż z pewnością większość z was słyszała o krasnoludach chaosu, a ludzie są rasą jak najbardziej na chaosytę pasującą. I tymże właśnie zdaniem, zakończę mój wywód,
Sorhed (locum9@o2.pl) |