Earthdawn Corner
Wstępniak #19
Przed wami kolejny, 19 juz, numer Earthdawn Corner.
Już na początku chciałbym przeprosić, ale natłok spraw nie pozwolił mi na stworzenie obiecanej dyscypliny (Rycerz Sprawiedliwości). Nie jestem pewien, czy uda mi się to zrobić w przyszłym miesiącu. Wszyscy, którzy chcieliby tą dyscyplinę zobaczyć - muszą się uzbroić w ciepliwość i poczekać. Jest mi naprawdę przykro.
Druga sprawa to to, że w tym numerze nie uświadczycie ani jednego tekstu autorstwa Tsalariotha lub mojego. Cóż... Pozostawię to bez usprawiedliwienia.
Nie ma jednak co rozpaczać, gdyż numeru na pewno nie można uznać za "słaby". Wspomógł nas Deggial ze swoimi tekstami. Tradycyjnie są także materiały pobrane z "Gniazda".
Ciekawi mnie jak to wszystko będzie wyglądało za miesiąc. Czy nie będzie krótkiej przerwy w cyklu wydawniczym EDC. Tsalarioth ma przed sobą jedną poprawkę, ja zaś trzy. W zależności od tego ile czasu nam zajmą - tyle czasu zostanie nam na pisanie do EDC. Ale bądźmy dobrej myśli. Ja się z wami żegnam. Oddaję głos i zapraszam do czytania.
Ghost
Miesiąc temu pisałem, że lipiec był ciężkim miesiącem. Bullshit. Sierpień okazał się być jeszcze gorszy. Jedyny plus jest taki, ze był gorszy tylko dla mnie. (polemizowałbym z tym stwierdzeniem - Ghost)
Nie będą Was zanudzał moimi problemami, które zresztą powoli prostuję. Życie toczy się dalej, bilans wydarzeń zrobiony, trzeba teraz nakreślić nad nim grubą kreskę i iść dalej. Nawet jeśli trzeba będzie zagryźć zęby. Znowu.
Jest wieczór. Moja ulubiona pora, choć może jest jeszcze trochę za wcześnie, ale cóż nie będę narzekał. Siedzę w domu z zapaleniem górnych dróg oddechowych, tak naćpany lekami, że jestem bliski oglądania świata z perspektywy trzeciej osoby... Właściwie to się czuję, jakbym stał za własnymi placami. Jest 21 sierpnia, jakieś trzy i pół tygodnia dzieli mnie od jedynej poprawki, jaką mam do zaliczenia. Nie chce mi się uczyć. Ale się w końcu zmuszę. Zagryzę zęby i pójdę do przodu. Znowu.
Za moim oknem owoce jarzębiny aż rażą w oczy swoją czerwienią. Idzie jesień. Czas umierania... umierania tylko po to, by narodzić się na nowo. I tak w kółko, jak na jakiejś cholernej, paranoidalnej karuzeli rodem z horrorów klasy Z. Każda następna część jest jeszcze gorsza od poprzedniej. Ale coś nas trzyma, żeby uczestniczyć w tym zaklętym kręgu. Wiemy, ze wszystko już widzieliśmy wcześniej, ale i tak chcemy to zobaczyć to jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze. I jeszcze... Znowu.
Z głośników lecą Smashing Pumpkins i ‘Disarm’. Po raz siódmy. Jedyny utwór na playliście. Jedyny, jaki słychać teraz w piekle zwanym moim życiem. Jedyny, jakiego chcę słuchać. Zamilkły ostatnie dźwięki.. Sekunda ciszy.. i z głośnika znowu płynie muzyka. Za chwile Billy Corgan zacznie śpiewać swoim chłopięcym głosem... Znowu.
Nie wiem, co będzie za miesiąc. Wiem tylko, że będzie lepiej. Musi. Gorzej już być nie może. Następny miesiąc nie może być gorszy od poprzedniego... Znowu...
Pozdrawiając z piekła,
Tsalarioth
P.S. Dzisiaj bez Post Scriptum. Wyjątkowo.
Broń się!
Nowe oblicze magii
Mag
Wywiad z Maciejem Szaleńcem
Galeria BN - Kolekcjoner
Iopos & Kratas
Łzy Garlen
Lśniąca iskra
|