Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Moyra ::::

Powstanie świata



Świat powstał całkiem niedawno, ze złotych splotów Mareal. Bogini uśmiechnęła się dobrotliwe i z jej ust wydobyły się kłębki pary, które umodelowała szczupłymi dłońmi i wypuściła. Nazwała je chmury. Zapragnęła ustronnego miejsca, w którym mogłaby odpocząć. Ujęła sztylet i przecięła swoje nadgarstki. Na płaszczyznę złotych smug, spadała kropla krwi, i tak powstało morze.
Przeraziło ją zimno swojego serca i dwiema rzęsami stworzyła pierwsze ognisko, do którego wrzuciła swoje zamarznięte serce by jej ogrzać. Z tego ogniska i serca Mareal narodziło się Słońce, a z cząstki, która nie dostała się do ognia- Księżyc. Dzieci bogini. Dwie małe dziewczynki, na nieboskłonie pary, ganiają się, łapiąc śnieżyste chmury. I kiedyś Słońce znikło zasłonięte przez Księżyc i bogini zapłakała, a łza potoczyła się po złocistych włosach, wydrążając doliny i pagórki. Dziewczynki rosły, aż pewnego dnia Księżyc zgubiła parę nitek srebrzystych włosów i ukształtowała się droga mleczna z gwiazdami. Mareal poczuła, że jej świat oddycha z trudem i łka samotnością. Wystąpiła z pustki zwanej domem i udała się w podróż po swojej krainie. Podziwiała czerwone morze, czyste i świecące purpurową poświatą. Złocistą ziemię i kłębki chmur nad nią, pachnące jej oddechem. Nagle przeraziła się tego emanującego spokoju, i zażądał od córki Słońce, dwóch paznokci. Nachyliła się nad nimi i sprawnym ruchem stworzyła pierwsze smoki. Mocarne, pokryte łuską, święte zwierzęta. Zadowolona z rezultatu pracy, jeden dzień przeznaczyła na odpoczynek. Zasypiając na poduszce ze swoich włosów, usłyszał lament córek. Kazała im powiedzieć, czemu płaczą. Zaczęła Księżyc. Jej dwie córki były samotne, bo niebo było zbyt duże, a w nocy gwiazdy zaczęły je powoli nudzić. Zdumiała się Mareal nad odpowiedzią i znalazła radę. Ujęła święty miecz, który narodził się z nią z chaosu, i odcięła kawałek ciała ze swojego biodra. Szybkimi, sprawnymi ruchami stworzyła istotę do niej podobną. Nazwała ją Lilith. Kobieta, bo tak nazywało się dzieło, uśmiechnęła się do swoje matki i pocałował ją w usta. Mareal delikatnym ruchem wzięła ją na ręce i położyła na ziemię.
Lilith przez cały dzień chodziła i odkrywała piękno świata swojej matki. Uśmiechała się do sióstr. Całowała ich odbicia w lustrze szkarałatnej wody. Smoki uznały ją za przedłużenie życia bogini. Godziła się na to. Szybsze wydechy Mareal, owiewały jej kark i lepiły się do nagiego ciała. Czasami podpatrywała kąpiąca się Mareal i porównywała się do niej.
I pewnego dnia, zapragnęła wyrazić swoje uczucia. Chciała powiedzieć. Uświadomiła sobie gorzką prawdę. Jej słowa zatrzymywały się w gardle i były znowu wpychane do niego. Nigdy nie potrzebowała mówić, ale uświadomiła sobie swoją niedoskonałość. Rozłoszczona pokalała święte zwierzęta i z wyrwanego kła, wyrysowała na skórze smoka postać podobnej, lecz mimo wszystkiego, różnej od niej istoty. Tchnęła w niego życie i nazwała: Adam, czyli człowiek. Przelała na niego całą swoją nagromadzoną złość. Adam stał się jej towarzyszem, lecz pewnego dnia przyglądając się w morzu ujrzał odbicie Słońca. Zakochał się w niej i opuścił Lilith. Zrozpaczona córka Mareal, zaczęła zawodzić, aż usłyszała ją matka w pustce. Wzbudzona ze snu, ujrzała świat, którego przedtem nie było. Spytała się, kim jest ta istota o oczach niebieskich jak odbicie oczu Księżyca. Lilith pokazała jej wszystko, co chciała zobaczyć. Matka wzruszona smutkiem dziecka, przeniosła Słońce i Adama do nowego świata, stworzonego z jednego oka. Podarowała im ogród, a córce nowe imię: Ewa, co znaczy matka.
Lilith rządziła z Księżycem, stwarzając stworzenia o śnieżysto białych skrzydłach, a zmęczona Mareal zasnęła snem wieczystym, pogrążając się w pustce z wraz ze świętym mieczem.


Moyra

antymon4@wp.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||