Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Nemezis ::::

Where is my mind



Siedziała na krześle, na środku balkonu, otulona w zielony kocyk. Patrzyła się w gwieździste niebo, tak ciemne, że księżyc wyglądał na nim jak biała, fosforyzująca plamka na wylanym atramencie. O czy myślała? Czy ktoś to mógł wiedzieć? Nie. Nikt. Tylko ona jedna.
Jak miała na imię? Marta? Chyba tak. Ile miała lat? 17? Jakie miała włosy? Długie, proste, blond. Czy była wysoka? Nie. Czy była gruba? Nie. Czy była brzydka? Nie. Czy miała przyjaciół? TAK!
Dlaczego, więc dlaczego?

Na jej drewnianym biurku stał słoiczek z miękkimi ołówkami do rysowania. Na ścianie wisiały rysunki zwierzaków, zdjęcia znajomych, metki od ubrań i ketchup z McDonalda. Na oparciu krzesła leżała niedbale jej czarna, rozpinana bluza, kupiona rok wcześniej podczas wycieczki do Berlina.
Jej łóżko było idealnie posłane. Płyty i kasety poukładane na stoliczku obok łóżka. Czy coś leciało z wieży? Chyba tak. Piosenka "Where is my mind?". Dlaczego akurat ta?
Obok wieży spoczywał jej telefon. 3 połączenia nieodebrane, 1 wiadomość. Dlaczego nie miała go przy sobie?
Komputer był włączony. Miała status "always look at the bright side of life". Czy ona tak robiła?

Co robiła dzień wcześniej? Nic specjalnego. Co robiła tydzień wcześniej? Bawiła się. Co robiła miesiąc wcześniej? Cieszyła się z początku wakacji. Co robiła rok wcześniej? Imprezę!

Impreza odbyła się pod nieobecność rodziców. Było wiele osób. Czy wśród nich był ktoś, kto mógł wiedzieć? Może. Nikt jednak wtedy niczego nie zauważył. Każdy był pochłonięty spożywaniem alkoholu i zapoznawaniem się z ludźmi, których się wcześniej nie znało. A co robiła Marta? Nie wiem. Nie pamiętam jej. Moim zajęciem było nawiązywanie nowych znajomości z jej dawnymi znajomymi.

Wakacje! Wszyscy się cieszyli. Wreszcie po całym tygodniu bezsensownego imprezowania można było opić zakończenie roku. Gdzie poszliśmy? Do "Pachołka". Czy ona tez tam była? Też. Wydawało mi się, że dobrze się bawiła. Była to jedna z lepszych imprez w ostatnim czasie. Wreszcie nie było nudno. Co Marta robiła? Piła, szalała na parkiecie, podrywała przystojnych facetów. Szczególnie z jednym świetnie jej się rozmawiało. Czy znali się wcześniej? Nie wiem, ale tak wyglądało. Poza tym wyglądał mi znajomo, ale...nie mam zbyt dobrej pamięci, jeśli idzie o twarze. Marta wyszła przede mną, nie wiem czy sama, nie było mnie przy tym, siła wyższa. Nigdy mi nie przyszło do głowy zapytać jak wracała i na którą dotarła do domu.

Tydzień wcześniej? Biwak. To było coś. Same znajome, przyjazne twarze. Muzyka, alkohol, ognisko. Na początku, kiedy jeszcze wszyscy byli w miarę trzeźwi było świetnie. Potem już trochę gorzej. Na mnie najsłabiej podziałał alkohol. Niestety. Nie było mnie przez dwie godziny. Marta mnie za bardzo denerwowała. Potem mnie szukała. Znaleźli mnie. Całą czwórką poszliśmy na pomost. Reszta dalej siedziała przy ognisku. Potem trzeba tam było zaprowadzić Martę, bo była bardzo pijana i wymiotowała. Oni to zrobili. Mi się nie chciało.

Dzień wcześniej? Gdzieś wyszła z domu. Wróciła po pięciu godzinach. Zadzwoniła do mnie. Sporo czasu zajęło nam rozmawianie. Jednak nie powiedziała nic szczególnego, w większości pytała, co tam u mnie słychać. Kiedy tylko rozmowa schodziła na nią, znów wracała do mnie. Mogła coś powiedzieć. Dlaczego tego nie zrobiła?

Dzisiaj? Odezwała się do mnie. Napisała, że ma doła i ochotę na wino. To wszystko. Potem się już nie odzywała. Kiedy wszyscy znajomi, z którymi rozmawiała na GG poszli spać, odeszła od komputera. Pościeliła sobie łóżko i włączyła kompakt z muzyką filmową. Założyła na siebie rozpinaną bluzę i wyszła na balkon. Po chwili wróciła, poszła do łazienki. Kiedy wróciła ściągnęła bluzę i rzuciła ją na krzesło. Wyciągnęła telefon z kieszeni w spodniach i położyła go obok wieży. Znów wyszła na balkon i usiadła na krześle. Nie było jej zimno, ale przykryła się kocem. Patrzyła w niebo. Szukała swojego znaku zodiaku wśród gwiazd. O czym wtedy myślała? Czy pomyślała o nim? A może o nim? A o mnie? O kimś innym poza sobą?

Jej ręka opadła bezwładnie. Cienką strużką płynęła po niej i kapała na ziemię czerwona krew. W drugiej ręce nadal twardo trzymała żyletkę, którą wcześniej wzięła z łazienki. Oczy miała zamknięte, nogi podwinięte. Wyglądała jakby spała. Obok niej, na podłodze stało czerwone wino. Tak czerwone jak jej krew. Wypiła całe. Czy było jej wtedy łatwiej? Czy nie mogła zaczekać? Czy musiała to robić?
Świat pozostał bez dwu istnień. Marty i ...

3 nieodebrane połączenia. Jedno, nie, dwa ode mnie. Jedno od niego. Jednak to była znajoma twarz. Na tej imprezie rok temu też był. Dlaczego umknęło to mojej pamięci? Dlaczego nic mi nie wspominała o tym, że go kochała. Mogło to pomóc jej i...

1 wiadomość nieodebrana. Wysłana z Internetu. Dlaczego tak późno? Też była od niego. Jak on miał na imię? Mariusz? Nie, Daniel. Tak, Daniel, teraz sobie przypominam. Jednak coś mi tam o nim kiedyś mówiła. Nie było to zbyt interesujące, już nawet nie pamiętam, o co w tym chodziło. Teraz już nie będę pomijać żadnych faktów. Daniel do niej napisał. Co? To:
"Boże, przepraszam! Naprawdę myślałem, że żartujesz. Tyle czasu się do mnie nie odzywałaś, aż tu nagle coś takiego. Sorry, głupi jestem. Musiałem to sobie przemyśleć, dlatego nie napisałem wcześniej. W ogóle to sądzę, że powinniśmy się spotkać i o wszystkim porozmawiać na spokojnie. Wszystko teraz zależy od Ciebie, ale możesz na mnie liczyć niezależnie do tego, jaką decyzję podejmiesz.

Tak, spóźnił się. Marta podjęła decyzję. Zabiła siebie i jego dziecko, które w sobie nosiła.


Nemezis

nemeziss@poczta.onet.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||