Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Mariusz Saint ::::

Cykle


Ano tak się podziało, że cyklów jest dużo. Nawet bardzo. Ale postawcie się na miejscu biednego rednacza AM#Opowiadań (mnie) - tyle dobrych tekstów do tego działu przychodzi, że nie mogłem ich nie zamieścić, no nie mogłem, ROZUMIECIE!? Uhhh... Poza tym zwolniło się troszkę miejsca - w tamtym numerze pożegnaliśmy się ze "Smutną historią pewnego hackera" Gordona Freemana; również Caleb wysłał Dantego z "Ognistego miecza" na krótkie wakacje (miejmy nadzieję, że karaibskie słońce Dantemu nie zaszkodzi ;) Cykl "Etnorell" ma krótką przerwę, gdyż Khaoi stara się dotrzeć do wiarygodnych źródeł, które pozwoliłyby mu opisać dalsze losy potomka wampira i elfki.

Za to mamy tajemniczą historię z dreszczykiem, przedstawianą nam przez Winixa, opatrzoną tytułem "Lost Soul"... Homek Toft udowodni nam w opowiadaniu "Acidland", że życie to nie bułka z masłem, a szczególnie w świecie dotkniętym przez zagładę nuklearną. W celu małego odprężenia proponuję Har'oloth - ciekawą, nieco lżejszą od powyższych historię przyjaźni krasnoluda i elfa. No dobra, nie elfa. Drowa.
W wielką pajęczynę tajemnic wpadniemy czytając drugi odcinek opowiadania "Na krawędzi" by Neonate. Scooter Fox zaserwuje nam w trzecim odcinku "Vaeille" kolejną, potężną dawkę opowieści o Neilu, który zasadniczo nic pamięta i co krok przekonuje się, że najlepiej by było, gdyby tak pozostało. Poznamy dalsze losy zmienionego w mutanta tytułowego bohatera cyklu "Nazdrul" by TILL. Faramir zdradzi nam też w czwartym rozdziale "Syna złodzieja" gdzie trafił Maern i co z tego może wyniknąć. Nie wspominając już nawet, przed jakim wyzwaniem stanął bohater "Jest Legionowo" i kto zwrócił uwagę na jego dokonania (i nie jest to łowca talentów z Bundesligi :)





Winix ::: Lost Soul (rozdział 1) ... .. . . .

"Przy tej samej tablicy zatrzymało się brązowe, stare volvo. Wysiadł z niego mężczyzna ubrany w ciemnozieloną kurtkę i czarne spodnie dżinsowe. Miał blond włosy, obcięte na jeża. Położył czarny but na jezdni i wyprostował się. Była noc, liście szeleściły pod wpływem lekkiego wiatru. Mężczyzna podszedł do tablicy, była ona pokryta tak grubą warstwą kurzu że nie było można dostrzec co jest nań napisane. Wszedł w zarośla gdyż głęboko w nich była tablica. Znajdowała się dość nisko więc dostał doń ręką i otarł rękawem kurz. Odsłonił się napis "LOST SOUL - 10 kilometrów". Mężczyzna jednak zdrętwiał gdyż usłyszał w zaroślach dźwięk mocno odróżniający się od innych, był to trzask łamanej stopą suchej gałązki. Sparaliżowany strachem Peter - bo tak miał na imię - tępo spoglądał w głąb lasu szukając przyczyny hałasu. "

Homek Toft ::: Acidland: instynkt łowcy ... .. . . .

"Po czole spływała mu kropelka potu. W końcu zawisła na koniuszku nosa i spadła rozpryskując się na wyblakłych dżinsach. Nagle w ciasnym pomieszczeniu rozległ się głośny pisk. Mężczyzna otworzył oczy i sięgnął po plecak. Torba ze stelażem kryła w jednej z kieszonek małe prostokąty z plastiku. Miały różne kolory i były na nich przedstawione śmieszne, jakby komiksowe postacie. Mężczyzna wybrał trzy z nich i włożył dwa w puste sloty urządzenia. Wyjął starą dyskietkę i na jej miejsce włożył ostatnią z nowych. Westchnął. Był głodny i spragniony. Pod oczami rozciągały mu się czerwone cienie. Z wahaniem poprawił implant na piersi i szybko wcisnął przycisk na Perk masterze. Na wyświetlaczu pojawił się komunikat o niebezpieczeństwie.
- Pierdolę niebezpieczeństwa. "

Krillin ::: Har'oloth ... .. . . .

"- Głupi krasnoludzie! Mówiłem ci że jak jeszcze raz nazwiesz mnie czarnuchem to obudzisz się rano bez brody! - elf przeciągnął się w swoim cieplutkim kącie.
- Wstawaj! Już prawie jesteśmy na miejscu. Cholera, ale sypie! - Krasnolud otulił się cały ciepłym kocem, kwitując śmiesznym grymasem każdy płatek śniegu który spadł na jego twarz.
- Ależ ty jesteś delikatny - elf nie omieszkał zemścić się za niedawny żart kolegi - i przestań narzekać bo ludzie gotowi pomyśleć że wszystkie krasnoludy to takie mięczaki.
- Gdybyś nie był takim cherlakiem to pokazałbym ci co potrafi miękki krasnolud!
- To miło, bo już myślałem że nie walczyłeś ze mną tylko dlatego, że boisz się porażki z rąk drowa - Elf zdążył się już podnieść i poprawić uwierającą go w czasie snu skórzaną zbroję - Litości... Po co w ogóle mamy spotkać się z tym Thraedem? Myślałem że taki mały szwindel jest poniżej twojej godności.
- Bo jest... Ale nie bardzo cieszy mnie śmierć głodowa, a przy naszych obecnych środkach nie stać nas nawet na podstawowe potrzeby. "

Neonate ::: Na krawędzi #2 ... .. . . .

"Widziała swoje życie, wszystko miało kolory sepii... Czy to możliwe? Czy możliwe, aby tak wiele zapomniała? Wielu ludzi i miejsc nie mogła sobie przypomnieć. Czy to w ogóle były jej wspomnienia? Nie wiedziała, ale nie miało to teraz dla niej większego znaczenia. Nie liczyło się absolutnie nic. Była ona, tylko ona i nic ponad to. Była sama, ale nie odczuwała tego bardziej, niż kiedykolwiek przedtem. Unosiła się gdzieś ponad światem, płynęła w kierunku źródła ciepłego światła.
- Więc to już koniec...? - spytała samą siebie - Teraz...? "

[poprzednie części]


Scooter Fox ::: Vaeille (część trzecia) ... .. . . .

"Jeden z wędrowców nosił na sobie ciemnobrązowe szaty noszone zwykle przez mnichów, z naciągniętym na głowę kapturem, drugi zaś chodził w zlepku przeróżnych łachmanów, jako ochronę przed deszczem używając zielonej czapki. Mężczyzna w brązowej szacie na widok stojącego naprzeciw niego człowieka z pochodnią w ręku zdjął kaptur, po czym potrząsnął lekko głową. Długie, srebrne włosy opadły na jego ramiona i plecy. Trzymający zapaloną gałąź cofnął się odruchowo o krok. Jego stopa natrafiła na niewidoczną w ciemnościach nierówność terenu. Mężczyzna runął na ziemię, lecz podniósł się szybko, otrzepując spodnie, starając się jednocześnie nie spuszczać przybyszów z oczu. Starał się nie okazywać strachu, lecz wiedział, że nie wychodzi mu to najlepiej. Jego ręce drżały mimowolnie, a nogi uginały się nieznacznie. Człowiek w szacie mnicha skutecznie powstrzymał wybuch śmiechu; jego towarzysz również nie zareagował. Stali tak jeszcze kilka sekund, czekając na pierwsze słowa. Niektórzy z siedzących na polanie ludzi oglądali się w ich stronę, dostrzegając coś nowego w dotychczas monotonnym i przygnębiającym widoku."

[poprzednie części]



TILL ::: Nazdrul (odcinek 3) ... .. . . .

"Błąkał się po nim już od kilku dni i znał go bardzo dobrze. Rzadko spotykał inne mutanty, nie chciał mieć z nimi żadnych kontaktów. Czuł do nich odrazę. Był świadomy, że wygląda tak jak oni, ale nie czuł się z nimi w ogóle związany. Chciał ich wszystkich pozabijać. Brak jakiegokolwiek rozwiązania nie dawała mu spokoju. Wiedział, że jest winny temu, co się stało. Doszedł do wniosku, że ma tylko jedno wyjście, które mogło skończyć się dla niego śmiercią. Pomyślał sobie: "muszę zniszczyć Garhę. To jest mój jedyny cel. Ale jak go zrealizować. Muszę się tam dostać. Raz już umarłem i dzięki temu się tam znalazłem. To jest chyba moja jedyna możliwość." "

[poprzednie części]



Faramir ::: Syn złodzieja (rozdział 4) ... .. . . .

"Lekko rozwarł jedno oko, cicho mruknął, a potem otworzył i drugie z oczu. Jednak szybko zamknął je z powrotem - światło było zbyt jasne. "Czyżbym spał tak długo?" - Zastanawiał się. Spróbował jeszcze raz. Mocno mrużąc oczy, mógł zauważyć niewyraźne kontury znajdujących się w pokoju mebli. Im bardziej odzyskiwał wzrok, tym bardziej dziwił się skąd te wszystkie przedmioty się tu wzięły. Przecież nie miał takiej wielkiej szafy w domu... "

[poprzednie części]


Mariusz Saint ::: Jest Legionowo [część 10] ... .. . . .

"Ciosy rozdawane przez Sainta nie miały żadnej gracji, nie było w nich techniki, opanowania, doświadczenia, nawet choreografii. Ale miały zabójczą moc. Siła tych ciosów miażdżyła, krzepkie ramiona kiboli nieporadnie próbujące zablokować nadchodzące ciosy pękały, łamały się, kruszyły. Ich ciała leciały w tył, bezładnie. Proste wymachy rękami Sainta odrzuciły w tył falę przybyszów z maczetami; ci, którzy padli, nie byli już w stanie się podnieść. Każde uderzenie wbijało się klinem w masę ludzką kibiców FC Paryja niczym szarża husarska w wojska nieprzyjaciela. Lepszego pokazu siły i mocy nie można sobie było wyobrazić. "

[poprzednie części]



Mariusz Saint


<<< powrót do Wstępniaka :::: ^^ do góry ^^||