Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Mariusz Saint ::::

Opowiadania Czytelników


Wy, szanowni czytelnicy, czytacie to... w pażdzierniku. Tak? A poniższe teksty są owocem wakacyjnej pracy naszych autorów. Stąd może tendencja do opowiadań nieco krótszych i dziejących się w zimie (m. in. "Po pierwsze" Royal Gryffina :) Oprócz opowiadania miesiąca, rzecz jasna, proponuję zwrócić uwagę na ciekawą historię o człowieku toczącym trudną walkę z przeciwnościami losu, czyli "Gdy anioły zasługują na śmierć", spisaną przez autora podpisującego się jako Citizen Zero. Zapoznajcie się również z ciekawymi tekstami debiutanta na naszych łamach, czyli Towfika, a jego opowiadania to "Lotnik" i "Szaleniec".
Nie pogardźcie też tekstami autorów, którzy regularnie zasilają kącik swoimi opowiadaniami, czyli: Homka Tofta ("Gra bąbelków", "Przebudzenia"), Moyrę ("Stworzenie świata", "Sanktuarium"), Faramira ("Upadły poeta"), Willow ("Pamiętnik")...
Poniżej znajdziecie też opowiadania autorstwa Rafała Malickiego ("Idiot-savant"), Nemezis ("Where is my mind"), niewesołą historię opowie nam Luke w tekście "Dziecko", a w opowiadaniu "Profesor", napisanym przez pana Troglodythes, dowiemy się o pewnym niespodziewanym spotkaniu...

Spory przekrój przez gatunki, style... Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Jeśli nie znajdzie - powtórzyć procedurę :)

PS. Osoba podpisująca się pseudonimem "Jego Magnificencja" jest proszona o kontakt z nami!




Khaoi ::: Koło ... .. . . .

"Szyba, ta duża powierzchnia, po której monotonnie spływały strużki krystalicznie zanieczyszczonego deszczu, w jakiś niepojęty sposób zdawała się powielać beznadziejność i tak już śmiesznie dołującego obrazu. Przed telewizorami, na ulicznej ławce, umiejscowionej między drzewami - martwymi pozostałościami starań zniszczenia atmosfery szarości - siedział młody mężczyzna. Krople deszczu skapywały ze jego czarnego płaszcza, gdy inne spływały po jego twarzy - smukłych, młodzieńczych licach o wyrazie jakiegoś nieprzeniknionego smutku i melancholii. Oczy zaś pozbawione były wyrazu innego poza rozpaczliwym bólem - połączonym z jakby niemożnością odnalezienia samego siebie. Miał jasne, niemal siwe włosy. Jego serce biło już nie dla niego."


Homek Toft ::: Gra bąbelków ... .. . . .

"Tak to czasami bywa, że ludzie nie potrafią nic zrobić ze swoimi uczuciami. Mogą mówić, doradzać, mogą wiedzieć, ale kiedy przychodzi czas na nich samych... Są po prostu bezsilni, nadzy, ich wiedza ulatuje i kończy się zanim jeszcze miała okazję się przydać. Na początku życia wszyscy jesteśmy radośni, chętnie pomagamy, zakochujemy się tak bardzo, bardzo łatwo. Potem nadchodzi czas, w którym wszyscy się budzą. Mężczyźni, a może jeszcze mali chłopcy, stają się wtedy tacy dziwni. Są różne typy połamanych ludzi. Może przyjdzie jeszcze taki czas, kiedy opowiem o wszystkich, jakie wydaje mi się, że znam. Kiedyś przyjdą takie dni, kiedyś przyjdą, lecz nie dziś. Zajmijmy się przypadkiem, odosobnionym przypadkiem, Toma Petty. "


Willow ::: Pamiętnik ... .. . . .

"Ekipa składa się z pięciu naukowców, trzech pilotów, dziesięciu komandosów (w tym ja oraz nasz dowódca) i jednego kolesia, który nic nie robi, a tylko macha rękami i wrzeszczy. To, zdaje się, "głównodowodzący". Aha, byłbym zapomniał. W skład ekipy wchodzą także dwie sprzątaczki.
Pierwszy dzień na naszym statku "Bronisława" zleciał mi na spacerach po pokładzie. Odwiedziłem skromne sypialnie sprzątaczek, pokoje pilotów z licznymi sklejanymi modelami przestarzałych samolotów i z plakatami gołych... znaczy się, z plakatami rakiet kosmicznych. Pomieszczenia należące do naukowców były zamknięte, ale mimo pancernych drzwi można było usłyszeć liczne wybuchy. Co oni tam robią, ci jajogłowi? "


Towfik ::: Lotnik ... .. . . .

"Było pewnym, że nad ranem przyjdzie mróz i zamieni tą pokrytą lekkim płaszczem lodu kałużę, w jeden plaster twardego lodu. I tylko jeden mały papierek jednym swoim końcem uwięziony w cienkim lodzie, trzepotał nerwowo na ostatnim tej jesieni wietrze. Chwilami zdawało się, że uda mu się wyrwać z tej zamarzniętej kałuży, i lada chwila poleci na skrzydłach mroźnego wiatru w dal, hen daleko ku polom za hałdami, a może nawet dalej, za pola. Ale było to tylko złudzenie, bo choć wiatr szastał papierkiem, to jeden jego koniec był już mocno trzymany przez lód pokrywający kałużę. Lada moment miała nadejść zima i uwięzić go pod puchem śniegu.
- Ni diabła, nie poleci - odezwał się Zenek, miejscowy bezdomny złomiarz i pijak."


Royal Gryffin ::: Po pierwsze... ... .. . . .

" Na ulicach panował spokój. Podobnie jak z pieszymi było i z samochodami. Leniwie i powoli sunęły po ulicy. Spod ich kół sypał się śnieg. Zdawały się być lodołamaczami na bezkresnym oceanie lodu. Majestatycznie parły do przodu. Miały zaparowane szyby a ich sternicy byli spragnieni i głodni. Wyczekiwali pojawienia się na horyzoncie swego portu - domu. W większości mieszkań rozpoczęły się już przygotowania do tej szczególnej kolacji. Nikt teraz nie śmiał spojrzeć krzywo na swego współlokatora. Nikt też nie był smutny, nawet ci, którzy byli opuszczeni... Na tę jedną noc mieli towarzystwo. "


Rafał "placeq" Malicki ::: Idiot-savant ... .. . . .

" Tylda. Tak mówili niektórzy na to, co rysowałem pisakiem po ścianach. To były przecież zwykłe fale. No, może nie całkiem zwykłe. Ale cóż, mama zabroniła mi je rysować, gdyż stwierdziła, że to psuje wygląd mieszkania. Mama ma wysokie poczucie estetyki. Niestety.

Już nie rysuję fal. Mama wyrzuciła wszystkie pisaki jakie miałem. Nawet czarny. Poczułem jakąś niewypowiedzianą stratę. "


Nemezis ::: Where is my mind ... .. . . .

"Na jej drewnianym biurku stał słoiczek z miękkimi ołówkami do rysowania. Na ścianie wisiały rysunki zwierzaków, zdjęcia znajomych, metki od ubrań i ketchup z McDonalda. Na oparciu krzesła leżała niedbale jej czarna, rozpinana bluza, kupiona rok wcześniej podczas wycieczki do Berlina.
Jej łóżko było idealnie posłane. Płyty i kasety poukładane na stoliczku obok łóżka. Czy coś leciało z wieży? Chyba tak. Piosenka "Where is my mind?". Dlaczego akurat ta?
Obok wieży spoczywał jej telefon. 3 połączenia nieodebrane, 1 wiadomość. Dlaczego nie miała go przy sobie?
Komputer był włączony. Miała status "always look at the bright side of life". Czy ona tak robiła? "


Pan Troglodythes ::: Profesor ... .. . . .

"W sanatorium podano właśnie obiad. Starszy człowiek skrzywił się nieznacznie na widok owsianki, której szczerze nie znosił. Wiedział jednak, że przy stanie jego zdrowia nawet płatki owsiane na mleku są luksusem. Jadł więc, powoli i w milczeniu, gdy do jego stołu przysiadł się inny z pacjentów, dużo młodszy.
- Dzień dobry, smacznego - rzucił zwyczajowo.
- Dziękuję - odrzekł starszy pan i podniósł twarz. Młodzieniec spojrzał i ciarki przeszły mu po plecach. Jezu, to jakiś koszmar, pomyślał. Za chwilę jednak skarcił się w myślach za dziecinną i przekorną reakcję.
- Pan profesor! - powiedział z na wpół udawaną, na wpół rzeczywistą radością. Jak zdrowie? "


Moyra ::: Powstanie świata ... .. . . .

"Przeraziło ją zimno swojego serca i dwiema rzęsami stworzyła pierwsze ognisko, do którego wrzuciła swoje zamarznięte serce by jej ogrzać. Z tego ogniska i serca Mareal narodziło się Słońce, a z cząstki, która nie dostała się do ognia- Księżyc. Dzieci bogini. Dwie małe dziewczynki, na nieboskłonie pary, ganiają się, łapiąc śnieżyste chmury. I kiedyś Słońce znikło zasłonięte przez Księżyc i bogini zapłakała, a łza potoczyła się po złocistych włosach, wydrążając doliny i pagórki. Dziewczynki rosły, aż pewnego dnia Księżyc zgubiła parę nitek srebrzystych włosów i ukształtowała się droga mleczna z gwiazdami."


Faramir ::: Upadły poeta ... .. . . .

"Spojrzał jeszcze raz na niebo. Setki, tysiące małych punkcików na nim znaczyło swą obecność uśmiechając się i mrugając do niego równocześnie, we własnym, nieziemskim, nie mieszczącym się w ludzkich miarach, rytmie. Oglądał je z zaciekawieniem, które mieszało się w nim z melancholią. Uczucia te zderzały się ze sobą i burzyły delikatną strukturę porozumienia pomiędzy jego prawdziwą istotą, a dawnym cieniem, wspomnieniem z jego przeszłości, echem minionych lat. W oddali zabrzmiał miarowy śpiew cykady. Uśmiechnął się. "


Towfik ::: Szaleniec ... .. . . .

"Cała piątka jego towarzyszy dosłownie drżała z przerażenia. Znajdowali się właśnie w okopie, jakieś trzysta metrów od linii frontu. Dookoła nich panował nieustanny ryk, z rzadka wybuchał granat, tudzież nieludzki ryk ludzi rozszarpywanych na ostrych bagnetach. Wszyscy byli na froncie pierwszy raz. Nie oszukujmy się - każdy miał pełne spodnie strachu. Przerażenie odbierało im rozum i panowanie nad sobą. Ich sytuacja była rozpaczliwa. Wróg zbliżał się, i pomimo tego że nie wiedzieli co się dzieje, zdawali sobie sprawę że lada moment usłyszą miarowe kroki moskiewskiej armii, która idzie odebrać im okop, w którym rozpaczliwie się kryli. Każdy z nich miał tylko jedno marzenie - uciekać. Ale nie było dokąd. Ucieczka w tył znaczyła kulę w łeb za dezercję. Przed siebie - śmierć na moskiewskich bagnetach. W każdą inną stronę, powolne konanie bądź rozszarpanie przez granat. Jedynym rozkazem który dostali było: "utrzymać swoje pozycje". "


Luke ::: Dziecko ... .. . . .

"Dziecko płacze, krzyczy, woła przez łzy zachrypniętym głosem, woła matkę. Woła, jakby była daleko, choć ta jest blisko, bo trzyma je w ramionach. Mówi jakieś uspokajające słowa, ale jej głos jest zdenerwowany, po jej policzkach spływają łzy. Jakaś kobieta chwyta je, ono protestuje gwałtownie, łapie matkę za szyję, wyraża sprzeciw, krzycząc jeszcze głośniej. Twarz czerwienieje ze złości, rozpaczy i wysiłku. Mama odsuwa je od siebie, odrzuca. Mówi, że po nie wróci i wykonuje krok w tył, kobieta chwyta je zdecydowanie, dziecko kopie ją, wierzga rękami i nogami, chce wyrwać się z uścisku. Matka ciągle na nie patrzy, lecz jej postać się oddala, mimo że tamta stoi w miejscu, dziecko syci zapłakane oczy jej osobą, jej głosem układającym się w już teraz nie rozumiane słowa. Ono pragnie tylko jednego: aby wrócić do swojej mamy, do najwspanialszej osoby na świecie, znaleźć się w jej objęciach, usłyszeć słowa "już teraz wszystko będzie dobrze"."


Citizen Zero ::: Gdy anioły zasługują na śmierć ... .. . . .

"Po kilku minutach rozmowy był już zupełnie spokojny. Znowu udało mu się wyłgać z większości złych ocen, znowu mógł wieść swoje beztroskie życie przez następne parę miesięcy, aż do następnej wywiadówki albo większej wpadki, znowu czuł się lekki i wolny jak ptak...
Właśnie zrywał się z kanapy z zamiarem pójścia do swojego pokoju, gdy nagle ojciec wypowiedział te słowa, dzięki którym Marcin zapamiętał to zdarzanie aż do teraz:

- Synu, ja i mama musimy ci o czymś powiedzieć... "


Homek Toft ::: Przebudzenia ... .. . . .

"Gdzieś w odległym od twojego miasta mieście żyli ludzie tak bardzo podobni do ludzi, których znasz z widzenia. Pracowali i jedli, jak w tej książce, której fragment możesz przeczytać wyżej. Młodzi chłopcy wracając z kin i patrząc nieobecnym wzrokiem na małpie gaje pragnęli zmian w swoim życiu. Pragnęli, by nagle w ich los uderzył meteoryt, może chcieli pokazać, że są mężczyznami, że mają siłę charakteru i ciała. Dlatego też bluźnili na wszystko, czasem przebąkiwali w tramwajach, że ich marzeniem jest nagły wybuch wojny. Chcieliby odrobiny możliwości, żeby móc coś udowodnić. Że nie są jakimiś śmieciami, nie można ich lekceważyć. Że mogliby wiele, gdyby zaszła potrzeba. Jednak potrzeba nie nadchodziła. "


Moyra ::: Sanktuarium ... .. . . .

"zachwiała się. Ten głos, który obiecywał śmierć, a zarazem wybawianie stawał się zbyt potężny, zbyt natarczywy... za bardzo przerażający nawet jak dla niej. Nawet ona, która skalała krwią własną rodzinę, zaczęła się bać.
- Bo nie będę mieć boga przed tobą... - wyszeptała cicho i upadła na ziemię. Brocząc krwią ze starej rany, która powinna się już dawno zagoić. Deszcze siąpił mocno w skórę, a mokre włosy przyległy do trójkątnej, bladej twarzy. Podniosła głowę, próbując przeniknąć spojrzeniem ciemność. "





Opowiadania Miesiąca


Homek Toft ::: Modlitwa do słabego Boga (O#08)... .. . .

Ijon Tichy ::: Mind (O#09)... .. . .




Mariusz Saint

storytellers@poczta.fm


<<< powrót do Wstępniaka :::: ^^ do góry ^^||