RECENZJA NEVERMIND
W S T Ę P
A R T Y
H I S T O R I A
P I O S E N K I
LIST KURTA
R E C E N Z J E
I N N E
P O W R Ó T Layout by ogqozo
Nevermind - Nirvana
Nevermind została wydana w roku(chyba?) 1992 i wywołała istną Nirvana-manię. Smells Like Teen Spirit to utwór, który zmiażdzył Michaela Jacksona(nie dość, że był czarny, to jeszcze dobrze śpiewał - wierzycie w to???) i przywrócił rocka na salony, przy okazji wypuszczając cały grunge z podziemia(nie dziwię się, że grunge był w podziemiu - niektóre teksty Nirvany (Moist Vagina i kilka z Incesticide) są naprawdę okropne...). Samą płytę(w zasadzie kasetę) dostałem od kolegi z klasy(hi Conrad!), który, jak sądze po jego zachowaniu, chyba duszę za nią sprzedał SLD. Okładka... no nie ma, dziwne... Ups! Wydało się! Na szczęście nie wiecie, że te piraty trzymam w domy, w Jarosławiu, na Franciszkańskiej 10... uch... teraz się naprawdę wydało... Ekhemm, wracając do tematu: okładka w Mojej Oryginalnej Wersji jest bardzo ładna. Ładne, białe, kratkowane tło z napisem "copied by ConradŠŽ"... Eee... może zacznę pisać o samej zawartości, co?
SMELLS LIKE TEEN SPIRIT - 10/10 - ten hit oceniałem już przy recenzji Nirvany, ale z perspektywy 10 lat ten utwór mógł się już bardziej znudzić. Sam, gdy poznawałem Nirvanę, słuchałem z zasadzie tylko jego(no i Rape me, które dostałem jako bonus od Conrada). Obojętnie od stosunku do grunge`u, tę(/ą?) piosenkę trzeba usłyszeć.
In Bloom - 8+ - jest to miła piosenka, ale nie jest to jakiś majstersztyx, który może stać się superhitem, więc daję najwyższą nie-hitową ocenę. Miła, fajnie sobie pośpiewać(czasem). Tekst Kurta o Kurcie(lubię strzelać).
Come As You Are - 9 - bardzo znana, ciekawa, dobra. Gdybym miał basówkę, to bym na niej grał... CAYA(teraz już wiemy, skąd polska piosenkarka ma ksywę - od tego songa!).
Breed - 9 - jak dla mnie ta piosenka to absolutna rewelacja. Energia tryska z niej jak z niewielu rockowych utworów. Szkoda, że na Nirvanie nie było wersji koncertwej, bo z dobrą akustyką takie coś mogłoby już zupełnie kopać assa(to był zabieg z cyklu: NIE używamy niecenzuralnych wyrazów).
LITHIUM - 10/10 - nigdy nie przestanę kochać tej piosenki, bo... ją kocham :). Spece z MTV2 też i uznali ją najlepszą piosenką rockową wszechczasów. Ocena może być tylko jedna. Dla mnie - song numer 3 wszechczasów(pierwsze jest Pleatau).
Polly - 9 - no tak, to się zgadza - piracka papuga(Polly) na pirackiej płycie. Kolejna super piosenka. Jejku, ale tego dużo(ale cóz, Kurt nigdy nie zostawiał hitów na potem - każda płyta Nirvanki to same hity). Sam napisałem do niej tekst, ale Kurt nigdy go nie wykonał... ale już nie żył, więc go usprawiedliwiam. Jest wielka z tego samego powodu co Lithium - ma w sobie coś obłąkanego.
Territorial Pissings - 8+ - energetyczna piosenka. Fajnie się gra ją na lekcji - robimy z długopisów pałeczki perkuyjne i już. Conrad ją uwielbia, nic dziwnego - prymitywna, że ho,ho. Tekst - 3 zwrotki(razem 6 linijek), refren powtarzany do znudzenia(razem: 2 zdania).
DRAIN YOU - 10/10 - równie dobra jak SLTS. Nigdy mi się nie znudzi. Ma moc, jest przebojowa, fajny teskt. Gdyby została wydana dziś na singlu, byłaby hitem. Niech cały świat się wstydzi, że nie ma jej na Nirvanie.
Lounge Act - 9+ - nie wiem, czemu nie dałem dyszki, ale postanowiłem nie przesadzać, tym bardziej, że im więcej słucham Nirvany, tym niżej ten utwór schodzi w moim rankingu. Kiedyś był moim absolutnym no.1 w ogóle. Niesamowita moc, coś w rodzaju Drain You, ale więcej dynamiki.
Stay Away - 8+ - no, nie jest to jakiś hit. Ale w miarę fajna piosenka. Muj numer 3.(drugim jest Moist Vagina) do grania na lekcjach(zwłaszcza matmy - bo przy okazji można robić metaliczny efekt cyrklem).
On A Plain - 7+ - no właśnie. Sztampowy pop lat 80. ala Michael Jackson, tylko że przygrywa gitarka. Słoneczny, osobom nielubiącym grunge`u może się podobać. Szkoda, że na Unplugged jest to(OAP), a nie np. Lithium.
Something In The Way - 9 - po prostu piękny utwór. Inspiracja była dość prosta: Kurt mieszkał pewien czas pod mostem. Przejmujący refren, ogólnie spokojna piosenka, więc raczej nie hitowa, co nie zmienia faktu, że cudem to jest.
Endless, Nameless - 9+ - fani metalu powinnie się ucieszyć - Nirvana łaskawie pouszca z tronu promyk w waszą stronę układając tą(/ę?) piosenkę. Niesamowity czad. Cudowny głos Kurta, który w zasadzie sam robi ten utwór, co nie zmienia faktu, że metalowego smaczku dodaje mu Krist.
Pozostało tylko podsumowanie. Otóż, Nevermind jest jedną z najlepszych płyt w historii rocka. Ma piosenki dynamiczne, spokojne, słoneczne(OAP), przebojowe(DY, LA, SLTS) a nawet jedną ocierającą się o metal(E,N). Dlatego[fajne słowo, nie? :)] polecam wszystkim. Płyta otrzymuje mój znaczek jakości - €€€ (tzw. Płyta Na Europejskim Poziomie)
ogqozo
DO GÓRY