|
W tym numerze CC w rubryce "Gwiazda" przedstawiam Wam Alan'a Jacksona. Pozwólcie więc, że zapoznam Was również z kilkoma utworami tego countrowca.
Moją ulubioną piosenką Alan'a Jackson'a jest "She Don't Know She Is Beautiful". Wyobraźcie sobie chłopaka i dziewczynę idących ulicą. Trzymają się oni za ręce. Mijający ich przechodnie patrzą się na dziewczynę. Dziewczyna czuje na sobie spojrzenia obcych dla niej ludzi, nie zna jednak przyczynku wyżej wymienionego zachowania osób trzecich (wbrew pozorom nie jestem wykładowcą na wyższej uczelni). I cóż myśli sobie ta dziewczyna? Może: "O kurczę, komórka mi się rozładowała". Nie, tego sobie raczej nie myśli. Dziewczyna jest zaniepokojona zachowaniem przechodniów i dochodzi do wniosku, że skoro oni się tak patrzą to z nią musi być coś nie tak. Zaczyna więc poprawiać włosy, już chce sięgnąć do torebki po lusterko. Jej niepokój jest spowodowany tym, że "she don't that know she is beautiful", a to, że ona "is beatiful" jest jedynym powodem, dla którego ludzie na nią się patrzą.
Bardzo lubię również piosenkę "Little Bitty". Jak sama nazwa wskazuje utwór ten traktuje o rzeczach małych. "Little love", "little honeymoon", "little dish", "little spoon". I bynajmniej owo "little bitty" nie występuje tutaj w znaczeniu pejoratywnym (Ale się popisuję słownictwem. A co będę sobie żałował. Jestem tuż po sesji, trzeba więc pokazać, że nauka nie poszła w las.). Najlepiej świadczy o tym refren: "It's all right to be little bitty". Nie dziwi mnie wcale taki a nie inny refren. W końcu małe jest piękne.
Kolejną "wpadającą w ucho" piosenką Alan'a Jackson'a jest "First Love". Piosenka zaczyna się słowami: "I was 15, she was 18.." I jak myślicie co było dalej? Oczywiście, on zakochał się w niej "od pierwszego wejrzenia", gdyż była dla niego "prettiest thing he ever seen in his live". No cóż, pierwsze miłosne uczucie, często beznadziejne i bezsensowne, ale pamięta się je ponoć przez całe życie.
Utworem wartym polecenia jest również w moim przekonaniu "Don't Rock The Jukebox". Jukebox to jest szafa grająca, do której wrzuca się odpowiednią monetę (przewidzianą w ustawie o szafach grających, którą wydał (nie monetę a ustawę) nasz niesamowity minister finansów prof. Grzegorz W. Kołodko (mam jakieś dziwne wrażenie, że nieco odbiegam od tematu)). O czym to ja... Aha, no więc do grającej szafy wrzuca się odpowiednią monetę, wybiera się utwór, który chce się usłyszeć, naciska się odpowiedni przycisk i ... wszystko wybucha, yyy to znaczy leci ta piosenka, której sobie zażyczyliśmy. I przy takiej właśnie szafie grającej stoi sobie dziewczyna i zamierza wrzucić monetę i wybrać jakiś "wporzo" utwór. Natomiast towarzysz dziewczyny doradza jej co też ma zrobić, żeby pieniążek nie poszedł na marne. Twierdzi on oczywiście, że najlepszą drogą do dobrego spożytkowania monety, którą dziewczyna dzierży w ręku, jest wybranie jakiejś piosenki country.
Świetny jest też utwór "Drive". Alan Jackson wspomina, że kiedy był małym chłopcem to jego tata uczył go prowadzić samochód. Dla małego chłopca było to naturalnie wielkie przeżycie "when daddy let him drive". Chłopiec całą sytuację bardzo przeżywał, mocno trzymał kierownicę w obu rękach. Dalej Alan Jackson śpiewa, że dzisiaj on sam jest ojcem trzech córek i kiedyś to jego córki z tak samo wielkim przejęciem zasiądą po raz pierwszy za kierownicą bo "daddy let them drive".
|