<< Linkin Park "Faint">>
teledysk
Ci, którzy posiadają dostęp do MTV, tudzież
Vivy pewnie pamiętają jak dwa lata temu (świetna IMO) grupa
Linkin Park podbiła rynek muzyczny. Teledyski
"Papercut" i "Crawling" przeszły jakoś bez
wiekszego echa. I dobrze, przynajmniej ocalały od zjawiska
zwanego "zarżnięciem". Niestety, o "In The
End" powiedzieć tego nie można. Ten utwór puszczany był
w kółko, aż do znudzenia. Przez jakiś miesiąc od pierwszego
wyemitowania "In The End" można było obejrzeć
kilkakrotnie każdego dnia. W ten oto sposób bardzo dobry utwór
został zniszczony i stracił blask.
Powyższy wstęp jest o tyle ważny, że historia lubi się powtarzać. W tym roku Linkin Park wydało swój kolejny album, a co za tym idzie były nowe teledyski. Pierwszy ("Somewhere I Belong") na szczęście szybko się stacjom telewizyjnym znudził. Lecz przyszła pora na "Faint" i tutaj sprawa wygląda trochę gorzej.
Teledysk jest wykonany bardzo ciekawie. Kamera jest umieszczona na scenie za plecami członków zespołu. Dzięki temu możemy zobaczyć skaczącą publiczność oraz specjalnie ustawioną ścianę świateł świecących prosto w obiektyw. Owe światła sprawiają, że członkowie zespołu wyglądają niczym cienie poruszające się na scenie. Dopiero pod koniec utworu perspektywa zmienia się i spoglądamy grupie prosto w twarz. Bez wątpienia ta gra świateł przyczyniła się do zwiększenia dynamiczności utworu. Zarąbisty jest kawałek, gdy Chester wrzeszczy na całe gardło. Widownia zamienia się wtedy w jedną wielką falę rąk ruszającą się według rytmu.
Jak dotąd stacje telewizyjne nie oszczędzają
utworu "Faint". Podobnie jak w wypadku "In The
End" (oraz "St. Anger" Metallici) nie ma dnia aby
ów teledysk nie był pokazany. Ech, zapowiada się na to, że
"Faint" zostanie kolejną ofiarą popularności.
Plusy:
+ fajna gra świateł
+ bardzo dynamiczny
+ morczny ;)
Minusy:
- będzie puszczany w kółko, aż wszystkim się znudzi :(
- w sumie, to teledysk nie pokazuje nic ciekawego. Oglądamy
jedynie członków zespołu oraz publiczność z różnych ujęć
kamery
OCENA: 8/10
Kulturny << kulturny@interia.pl >>