*** Evanescence: "Bring Me To Life" ***
teledysk


Dość niedawno w mediach (głównie radiu) uparcie reklamowano jakiś nowy zespół. Nie wiem czemu, ale mimo tego, że nie słyszałem żadnej ich piosenki, nazwa wbiła mi się do głowy: Evanescence. Parę(naście) dni później na jakimś kanale telewizyjnym wyczaiłem ich teledysk noszący tytuł "Bring Me To Life", który to właśnie dzisiaj zrecenzuję.

A rozpoczyna się następująco. Widzimy jakiś budynek, wieżowiec. Następuje zbliżenie i jesteśmy już w jednym z pomieszczeń tego wieżowca, a jeszcze dokładniej mówiąc: w pokoju. W łóżku leży jakaś kobieta (później się okazuje, że należy do zespołu - to wokalistka). Przebudziła się i zaczyna śpiewać (oczywiście "BMTL"). Podnosi się z łóżka, otwiera okno i wychodzi przez nie. Przechodzi w ten sposób po parapetach czy po czymś podobnym kilkanaście metrów.

W tym czasie obserwujemy na przemian resztę zespołu grającą i śpiewającą w innym pomieszczeniu tego samego budynku oraz przeróżne sytuacje z okien, które mija wokalistka. Dla mnie dość komicznie wygląda ten pan, który również śpiewa. Jego ruchy są odrobinkę nienaturalne. A co do tych okien, to obserwujemy np. parę, która sztywno siedzi na kanapie czy też uczestników jakiejś imprezy, którzy mają założone dziwne maski, wszystkie uśmiechnięte. Można uznać to za pewien komizm, ale idealnie pasuje do tytułu teledysku i ogólnie do tekstu piosenki.

W pewnym momencie nasza bohaterka postanawia wspiąć się piętro wyżej. Kiedy już tam jest, okazuje się, że trafiła wprost pod okno reszty kapelki. Staje przed szybą i przez chwilę przypatruje się sytuacji. Zauważa ją jakiś facet (chyba z zespołu, ale nie jestem pewien) i otwiera okno. Momentalnie wokalistka spada w dół, ale chwyta się czegoś w rodzaju parapetu. Próbuje jej pomóc ten, który otworzył okno. Chce ją wciągnąć, ale nie może. Ona się zapiera, chwyta czego się da itd. W takiej właśnie sytuacji obydwoje śpiewają refren. Niestety facet jej nie utrzymuje i kobieta spada na dół.

Ocena: 7/10


© backsider <backsider@o2.pl>