SIX FEET UNDER - "GRAVEYARD CLASSICS" (2000)

Autor recenzji : Groovcio
Ocena: +9/10 (Ocena wysoka, ale oczywiście skala oceniania - inna, bo jak tu ocenić covery?)
Mail : groovcio@wp.pl
http://www.roots.fan.pl
To, że Six Feet Under jest dobry, a nawet bardzo dobry w wykonywaniu cudzych utworów (niekoniecznie zbliżonych stylowo do muzyki SFU), wiadomo nie od dzisiaj... Na "Graveyard Classics" panowie pod wodzą Chrisa Barnesa oferują nam cały krążek wypełniony najrozmaitszymi coverami. Sam dobór utworów wydaje się być imponujący! Wystarczy wymienić takie nazwy jak: Black Sabbath, Venom czy Jimi Hendrix.

Jak tu właściwie opisywać krążek grupy, na którym nie znalazł się ani jeden autorski utwór tegoż zespołu? Opisywanie wszystkich numerów "z górki" nie ma najmniejszego sensu, a zresztą czy jest ktoś taki kto nie zna takich utworów jak "Smoke On The Water" czy "Purple Haze"? Można jedynie co nie co napisać o interpretacji niektórych numerów. Na przykład - o dziwo fantastycznie wypadły tutaj utwory stricte punkowe jak "Stepping Stone" (Sex Pistols) oraz "California Uber Alles" (Dead Kennedys), kawałki te zostały na "Graveyard Classics" zagrane w iście charakterystycznym stylu dla Six Feet Under - mamy tutaj genialny growl Chrisa Barnesa, nisko strojone gitary oraz co najmniej bardzo dobrą sekcje gry perkusji i basu... Jak natomiast zostały tutaj przedstawione tzw. hard-rockowe szlagiery? "TNT" (org. AC/DC) wbił mnie w ziemię! Utwór poznałem dopiero po charakterystycznym dla niego refrenie. Bez dwóch zdań jeden z moich faworytów z "Graveyard Classics". Komicznie natomiast wypadł "Smoke On The Water"... początek - słyszymy charakterystyczny riff dla tego utworu, całość zaczyna się rozkręcać, aż tu nagle Chris Barnes "wyjeżdża" ze swoim charakterystycznym growlem... Również ciekawie zostały zagrane "Blackout" (Scorpions) czy wiecznie genialny "In League With Satan" (Venom).

Co tu dużo pisać wydawnictw podobnych do opisywanego było już trochę na rynku (jako przykład podam całkiem świeży "Revolusongs" Sepultury, na którym panowie interpretują szlagiery m.in. U2 czy Hellhammer) jednak wszystkie te na głowę bije "Graveyard Classics", które zostało zagrane z niesamowitym luzem, a przy tym wcale nie jest to jakiś wygłup ze strony Barnesa i spółki!