Saga - "My Tribute to Skrewdriver Vol.1"

1. Son of Britain
2. Tomorrow Belong to Me
3. Triumph of the Will
4. Rising
5. Hail Victory
6. Where Has Justice Gone?
7. Klansman Song
8. Land of Ice
                        9. Our Time Will Come
                       10. Showdown
                       11. Mr. 9 to 5
                       12. 46 Years
                       13. Europe Awake
                       14. Patriot
                       15. Gone With the Breeze


          Siedzę tak i zastanawiam się jak daleko sięga termin 'propaganda' ? Czy recenzja jest propagandą? Czy propaganda propagandy też jest propagowaniem pierwotnych treści? Jak tak, to kto mi sie pierwszy dobierze do dupy : Qn`ik czy organy prawne? Hehe, załużmy jednak że to jedynie spekulacje i że pozytywna recenzja tego albumu nie jest w Polsce przestępstwem.... Pff...

          Zapewne tylko nieliczni z Was słyszeli o zespole zwanym SAGA. I przypuszczam że nikt nie słyszał o tym zespole SAGA którego płytę zamierzam zrecenzować. Tak się składa że dawno temu był inny znany zespół pod tą nazwą, grający klasyczny heavy metal. Ta SAGA to jednak coś zupełnie innego...

          Jest to tak zwany tribute-band, czyli zespół którego cała działalność jest chołdem dla dokonań innej, wielkiej kapeli. Słyszeliście kiedyś o THE IRON MAIDENS? To taki tribute-band dla IRON MAIDEN na przykład. SAGA oddaje pokłon zespołowi o nazwie SKREWDRIVER a szczególnie jego liderowi - Ianowi Stuardowi, zmarłemu jakiś czas temu autorowi tekstów i wokaliście. Repertuar tego zespołu to w większości covery SKREWDRIVER plus kilka nielicznych autorskich kompozycji Sagi.

          Covery te różnią się od pierwowzorów a największą chyba różnicą która od razu rzuca się w uszy jest wokal, a mianowicie... kobiecy! Tak, usłyszymy tu dobrą technicznie wokalistke. Ale nie technika jest jej głównym atutem, a emanująca z wibracji powietrza charyzma. Pełen emocji, pretensji i agresji głos idealnie pasuje do oddania liryki Iana. Dodatkowo przejście z tego standardowego wokalu na jednej piosence, w pełen melancholii głos na balladowatych kawałkach jak na przykład "Our Time will come" jest możliwe chyba jedynie w wykonaniu kobiet. Pokażcie mi wokaliste o tak rozbierznej gamie głosu, no? Może jedynie Axl Rose miał podobny talent do śpiewania żywych kawałków i ballad na przemian.

          Utworów na płycie jest 15 a mimo to czas całego krążka to około 45 minut. Kawałki są 2-3 minutowe za wyjątkiem ostatniej kompozycji ["Gone With the Breeze"] trwającej wyjątkowo 5 minut. Mimo że kompozycje są tak krótkie, są bardzo teściwe, nie ma żadnych zbędnych wstępów, nie pojawia się żadne intro, solówek jest mało, po prostu czysty przekaz.

          Aby zrozumieć ten album należy znać dojść dobrze angielski, choć wokalistka, jak na finkę, posługuje się tym językiem perfekcyjnie, oraz mieć rozeznanie w historii, polityce i ogólnej kulturze... Wejźmy taki "Mr. 9 to 5", już sam tytuł mówi o czym będzie piosenka... no ale trzeba wiedzieć że tam normowany czas pracy wynosi od 9 rano do 5 popołudniu i piosenka jest policzkiem wymierzonym w ludzi o takich stereotypowych trybach życia.

          Nawet jeśli nie znacie SKREWDRIVER [ciekawe czemu? yh ta polityka.....], nawet jeśli nie przepadacie za sceną NS, powinniście dać szansę temu zespołowi! Z pewnych względów trudno jest go dostać w naszym kraju, choć na Zachodzie to sporego formatu gwiazda. Gdyby ktoś nie potrafił poradzić sobie ze zdobyciem tego albumu, niech skontaktuje się ze mną.

Ocena: 9/10

+iommi+