King Diamond - "Conspiracy"


          

Co ludzie widzą odpychającego w tej płytce? Myślę, że "Conspiracy" jest albumem niedocenianym. Przecież znajduje się na nim tyle świetnych kawałków... A do tego historia przedstawiona na longplayu Diamonda z (zaraz.. niech no sięgnę po kasetę... ;-)) z 1990 r. jest kontynuacją wątku z "Them", wypada przy okazji lepiej od swojej poprzedniczki (tylko moim skromnym zdaniem). Jak kogoś to interesuje, to okładka "Conspiracy" przedstawia twarz Kinga Diamonda w corpse-paintingu, a we wkładce możemy sobie poczytać badziewiarski (nawet fajny) komiks na podstawie opowiedzianej na krążku historii. Utworów na "Conspiracy" jest 10, z czego bodaj jeden to przerywnik instrumentalny. Płyta zaczyna się od "At The Graves". To jeden z argumentów "ZA" na tym albumie. Na początku King śpiewa płaczliwym wręcz wokalem: "Missy, I miss you so...". Czuć w jego głosie smutek i żal po stracie siostry, lecz stara się ją wskrzesić: "Rise from your grave little sister", i po tych słowach zaczyna się ostra jazda. Ogólnie jest to utwór szybki (poza wstępem) i dynamiczny. Po nim następuje prawdziwy klasyk: "Sleepless Night" (do tej piosenki nakręcono klip. BTW: całkiem niezły i klimatyczny). Kawałki na "Conspiracy" są "ładne", tzn. obfitują w super solówki, każdy ma swoją melodię, niektóre do tego powalają ("Wedding Dream", "At The Graves", "A Visit From The Dead", "AMON Belongs To THEM"). Na końcu mamy jeszcze czadowy kawał instrumentalny zwany "Cremation". Jeden wywalony w kosmos riff sprawia, że kawałek wymiata. Klimatu na albumie jest co nie miara. Wszystko obraca się w atmosferze grobów oraz wokół matki, siostry i niejakiego dra Landau (skurczybyk z tego gościa :)))))). 
Polecam Wam "Conspiracy", bo jest to płyta naprawdę niezła. I choć może Kingowi daleko do Halforda, to jednak ma swój charakterystyczny styl, który czyni go niepowtarzalnym wokalistą i "budowniczym" klimatu. Przełamcie opory: King Diamond jest naprawdę świetny. Ja też go kiedyś uważałem za kastrata, ale kiedy to było.

Ocena: 8+/10.


© Faust <count_faust@o2.pl>

Copyright by © Faust 2003