Enter Chaos. Kolejny death metalowy wyziew made in Poland. Kolejny, choć inny niż wszystkie. W kraju takim jak Polska wiele już na temat tego gatunku wiemy. Wystarczy spojrzeć na czołówkę polskiego metalu, a takie nazwy jak Vader, Devilyn czy Trauma mówią same za siebie. I oto pojawia się on - "Dreamworker". Czy wywoła burzę? W naszych mózgach z pewnością, ale czy takie granie sprawdzi się w praniu przekonamy się wkrótce.
Sześciu muzyków postanowiło skopać nam wszystkim tyłki. A że ich zainteresowania muzyczne są delikatnie mówiąc odmienne, udało im się to doskonale. Debiutancki krążek to zbiór różnych, różnistych styli - od brutalnego deathu ze Stanów Zjednoczonych, aż po melodyjne zagrywki rodem ze Szwecji. Całość obdarzona została mięsistym brzmieniem, które uzyskano w Hertz Studio. Należy wspomnieć także o jednym bardzo istotnym szczegółe, obok którego nie można przejść obojętnie, a mianowicie o wokalach, których autorką jest Lady Martex czyli Marta Meger - Jakubska (ex-Immemorial). Po usłyszeniu Arch Enemy oraz Sinister nic już nie mogło mnie zaskoczyć, ale... Tak, różnica jest wyraźnie słyszalna, gdyż głos wydobywający się z gardzieli tej niewiasty jest porażająco brutalny. I choć kobieta w death metalowym składzie już nikogo nie dziwi, ja wciąż się zastanawiam jak one to robią... Muzycznie już mniej więcej wiecie jak wygląda "Dreamworker". Ale pojawia się tu coś jeszcze. Mam na myśli różnorakie elektro-industrialne wstawki, bez których ten album straciłby wiele. Doskonałym przykładem jest kawałek rozpoczynający album - "Blood Desire", w którym takie elementy są niezastąpione, a dźwięk skrzypiących drzwi wprowadza nas w nastrój grozy i niepokoju. Jeżeli chodzi o aspekty techniczne, to i w tym wypadku brak jakichkolwiek zastrzeżeń - muzycy wykazali się nienaganną techniką, a w niektórych nawet momentach niespotykaną brawurą! I to mi się właśnie podoba, oni nie próbują robić czegoś na siłę, wszystko brzmi w sposób niezwykle szczery, a przez to ma bezpośredni charakter. Na dokładkę mamy jeszcze cover At The Gates "Cold", który dobitnie uświadamia nam, w którą stronę należy się zwrócić szukając inspiracji Enter Chaos.
Płyta powoli robi małe zamieszanie na polskim rynku, ale to dopiero początek. Tak naprawdę to drugi krążek pokaże, czy są w stanie zazawojować świat. Dla fanów Entombed czy starego Dismember ten album to mus. I choć to nie żaden awangardowy produkt, warto mu poświęcić nieco wolnego czasu, zwłaszcza dlatego, że takie dźwięki rzadko wychodzą od polskich wykonawców...
Ocena: 8/10
|