CRADLE OF FILTH - "Damnation And A Day"

1. A Bruise Upon The Silent Moon
2. The Promise Of Fever
3. Hurt and Virtue
4. An Enemy Led The Tempest
5. Damned In Any Language (A Plague On Words)
6. Better To Reign In Hell
7. Serpent Tounge
8. Carrion
9. The Mordant Liquor Of Tears
10. Presents From The Poison Hearted 11. Doberman (Pharoah)
12. Babalon A.D. (So Glad For The Madness)
13. A Scarlet Witch Lit The Season
14. Mannequin
                                           15. Thank God For The Suffering
                                           16. The Smoke Of Her Burning
                                           17. End Of Daze

          Coś jest nie tak ze światem. Najlepszy w golfa jest Murzyn, Niemcy nie chcą się wdawać w wojnę, a Cradle Of Filth wydają płytę na motywach biblijnych. Sami powiedzcie, czy świat może być bardziej pokręcony?

          "Damnation..." to pierwsza płyta tego zespoły, nagrywana dla Sony Music. Co to oznacza, nietrudno się domyśleć. Po pierwsze zarzuty komercji, ale w Przypadku Cradle of Filth to nie nowość. Po drugie, olbrzymie nakłady finansowe towarzyszące produkcji tej płyty. Brzmienie jest krystaliczne, liczba osób pracujących nad płytą - ogromna. Wieloosobowe chóry, gigantyczne orkiestry, przebogate dźwięki. Wszystko to pociągało odpowiednie koszty, ale dla takiego potentata na rynku muzycznym jak Sony - to zwyczajna inwestycja.

          Na nowym krążku Cradle of Filth zmierza konsekwentnie w kierunku wyznaczonym już przez "Midian". Czyli kompletne odejście od black metalu w stronę symfonii. Nie ma już tej szybkości, ciężkości, brutalności, jaką dało się słyszeć w przypadku choćby EPki "Vampire". Za to jest melodia i bogactwo dźwięków. Przy muzyce z tego albumu ma się niepowtarzalne wrażenie, że dźwięki nie wpływają przez ucho, lecz zostają wchłonięte całą powierzchnią ciała.

          Sporo na niej utworów instrumentalnych przeplatanych narracją. Całość stanowi zwarta płytę a teksty często nawiązują do siebie nawzajem, przenikają się, komponują w jedną opowieść.

          Muzyka nie jest ciężka, nie jest szybka a już na pewno nie jest brutalna. Ale jest na swój sposób piękna. Może mroczna, choć ja tego mroku nie odczuwam. Nastrój utworów bardzo wyniosły, muzyka swoim układem często przypomina utwory muzyki poważnej. Co do tekstów to odpuszczę sobie komentowanie czegoś, czego nie rozumiem. Pomimo tego, album jest dojść łatwy w odbiorze i każdy bez znaczenia jak długi ma staż w owym gatunku, powinien zrozumieć co niesie ze sobą taka muzyka.

          "Damnation..." to świetna płyta zespołu który cieszy się złą sławą a mimo tego sprzedaje ilości płyt godne pozazdroszczenia. Brzmienie jest nieosiągalne przez płyty które nie mają nawet połowy nakładu finansowego jaki dało Sony na "Damnation...". Jako kolejny krok na ścieżce rozwoju Cradle Of Filth, ta płyta obiera jak najbardziej właściwy kierunek i jest czymś świeżym ale jednocześnie charakterystycznym dla zespołu, czymś czego można się było po nich spodziewać. Z resztą już jakiś czas temu Rob Halford stwierdził, że Cradle of Filth to ostatni zespół z Wysp, który do muzyki wnosi nieustannie coś nowego.

Ocena: +9/10

+iommi+