Aion - Reconciliation
autor: kaReL
www.inflames.of.pl

Rok 2000 okazał sie udanym dla poznańskiego Aion. Na rynku ukazała się trzecia już płyta zatytułowana "Reconciliation", co w naszym języku oznacza pojednanie. Nie ukrywam, płyta ta w swoim czasie była mi niezwykle bliska, katowałem ją dniami i nocami. Zresztą tak pozostało do dziś - nadal, za każdym razem, kiedy jej słucham moje samopoczucie ulega poprawie.

Tak, teraz mogę stwierdzić, że dla tego zespołu, album okazał się kamieniem milowym. Niezwykle nowoczesne brzmienie, przeplata się tutaj z klawiszowymi pasażami. Riffy są naprawdę ogniste, a wszechobecny "parapet" nadaje utworom odpowiedniego klimatu. Zresztą wystarczy spojrzeć na układ utworów, których jest tutaj 25! No może nie zupełnie można wszystkie nazwać utworami. Pierwsze czternaście, to nic innego jak króciutkie, czterosekundowe przerywniki, których tytuły układają się w nazwę płyty. Można by rzec, że to takie rozbudowane, choć krótkie intro. Zaraz po nich uderza "Guilty" - kawałek ostry, zagrany z werwą, doskonała wizytówka tego albumu. Gwoli ścisłości, jest to także numer, do którego nakręcono całkiem udany, choć prosty teledysk. W przeciwieństwie do poprzednich nagrań zespołu: "Noia" i "Midian" nie ma tu leniwych kompozycji. Większość utworów to żywiołowa muzyka, przy której ciężko wysiedzieć spokojnie. Wyróżniają się natomiast dwa "Implanty", czyli mocno elektroniczne przerywniki, w których panuje chora atmosfera i przedziera się obłakańczy wokal. Utwory są krótkie, w okolicach trzech minut. Na tym tle zdecydowanie wyróżnia się "Headless Cross" - cover Black Sabbath, który trwa bagatela 13 minut! Ciekawostką jest gościnny udział Grzegorza Kupczyka, który swoim charakterystycznym głosem ubarwił ten utwór. Co prawda, tylko przez połowę mamy doczynienia z coverem właściwym, dalszą część zajmuje klawiszowe outro. Kończąc chciałbym wyróżnić jeszcze dwie kopozycje: przedostatni "Ten Thousand Bodies" chyba najostrzejszy na płycie z genialnym solem oraz "Time of Reconciliation" ogólnie, za klimat.

Album raczej pozbawiony znaczących wad (niektórzy narzekają na wokal), zawiera porcję wyśmienitej muzyki. Oczywiście nie każdy lubi takie podejście do metalu, ale mnie ono się spodobało. Jest to coś nowego, świeżego, melodyjnego, coś co na długo powinno przykuć uwagę słuchacza.


Ocena: 8+/10