HUTNIKIEM NIE JESTEM
ale na metalu co nieco się znam


Hutnikiem nie jestem, ale na metalu co nieco się znam. Z braku laku postanowiłem coś napisać i padło właśnie na metal. Pisząc to zdanie nie mam jeszcze pojęcia o tym co wyklikam w dalszym ciągu.

Od kiedy pamiętam zawsze miałem pociąg do muzyki rockowej i tym podobnych. Zacząłem od Big Cyc. Teksty były szokujące (miałem chyba dziesięć lat). Niestety żyłem w środowisku, które nie pasowało do mnie (od osiemnastu lat mieszkam na osiedlu policyjnym i wszystko jasne), ja wolałem Metallicę i Nirvanę i byłem chyba jednym z dwóch na całym zadupiu. Wszystko zmieniło się w liceum. Poznałem "swoich" i pogrążyłem się w świecie, który wszystko krył do tej pory przede mną w tajemnicy. Kumple pokazali mi więcej dobrej muzy, kupiłem pierwszą czarną koszulkę (zespołu Rhapsody). W moim domu rozbrzmiewało Iron Maiden, Black Sabath, King Diamond. To jest klasyka, ja pragnąłem czegoś więcej. Teraz to ja przęjąłem inicjatywę i staram się być lepszy od kumpli, wyszukuję formacje o jakich w życiu nie słyszeli. Teraz w moim domu rozbrzmiewa 13 Stulecie, Calvaria, Kat, Cradle of Filth, Moonspel, Behemoth, Danzig itd.

W zasadzie to chyba nie tak miała wyglądać treść tego tekstu, ale nie mam zamiaru zaczynać od początku. Metalem jestem, metalem będę i zadbam o to żeby moje dzieci też były "swoje". Teraz wiem, że ten tekst miał być skierowany do tych którzy nie są metalami i nie mieli z tym nigdy styczności. Nie mam jednak zamiaru nagle pisać żadnej odezwy o tolerancję czy coś w tym stylu, wszystko przyjdzie w swoim czasie i wszystko co mi przyjdzie na myśl napewno napiszę a Wy zdążycie to przeczytać.

W moim ulubionym radiu Afera był kiedyś dyskusja na temat metalu, kim jest metalowiec i czy numetal to nadal metal. Niektóre odpowiedzi były po prostu głupie. "Metalowiec ubiera się na czarno i słucha ciężkiej muzyki". Bla, bla, bla. Tylko dlaczego metalowiec ubiera się na czarno? Dlaczego słucha ciężkiej muzyki? Bo chce być oryginalny? Oryginalny jest Kazik Staszewski. A może chce żeby wszyscy się go bali? Równie dobrze można zgolić łeb, ubrać się w dresy ze stadionu za 25 zł i tęż będą się nas bali. Wziąłem udział w tej dyskusji (tyle, że poprzez pocztę elektroniczną) i gdy wygłosiłem swoje zdanie prowadzący po prostu nie zgodzili się ze mną. Nie wiem dlaczego. Zastanawiacie się co im napisałem? Nic takiego, ot parę zdań, które przytoczyłem poniżej:

Metal to nie ubiór ani też muzyka tylko i wyłącznie. Metal to sposób patrzenia na świat. Prawdziwy metalowiec zupełnie inaczej postrzega piękno. Pociąga go tzw. poetyka brzydoty, stąd różne demony i inne ścierwa na okładkach płyt itp. Oczywiście metalowiec nie odrzuca dotychczasowych kanonów piękna a jedynie widzi je także w tym co inny człowiek uznaje za obrzydliwe. Niestety ludzie tego nie rozumieją i uważają nas za tych od zniszczonych nagrobków (to raczej robota "skinów", którym wydaje się, że są skinami i satanistami).

O! właśnie poruszyłem już problem satanizmu. Nie wszyscy jesteśmy satanistami. Sam jestem ateistą, jednak wiem, że wielu "naszych" wyznaje kult Szatana. Wielu kojarzy satanizm z wyżej wspomnianym niszczeniem nagrobków, grupowym seksem i ofiarami z niemowląt. Jak do tej pory słyszałem więcej o przypadkach porzucenia dzieci w śmietniku niż o składaniu ich w ofierze. Tłumaczę to tym, że są to po prostu bzdury. Ja podchodzę sceptycznie do wszystkich religii i jako metal nie widzę też większego sensu czczenia Szatana ponieważ i tak ostatecznie musiałbym ulec Bogu, który Lucyfera stworzył.

Ostanio pojawił się w metalu nowy trend zwany numetalem. Słyszeliście może o nujazzie? Ja tak i raczej nie nazwałbym tego jazzem a co najwyżej chaotycznym dicho. Z numetalem jest podobnie, ale nie w każdym przypadku. Teraz byle hiphopowiec bierze w ręce gitarę lub pałeczki i zgrywa muzyka. Wszyscy wiedzą, że hiphop i rap umierają od samego momentu powstania tego gatunku. To wcale nie punk umarł, ani rock and roll. Prawdziwa muzyka adal żyje. Hip hopowcy zaczynają to dostrzegać i niczym dawni, polscy komuniści przygotowują się do nowych czasów. Próbują się wmieszać w nowe, zupełnie im nieznane środowisko. Są oczywiście kapele numetalowe, któeym metal zawdzięcza wiele: Marylin Manson, Tool, System of a down, Static X itp. Są to perełki w nowym metalu i nikt nie może im nic zarzucić. Jak zapewne niektórzy wiedzą te zespoły mają z hip hopem tyle wspólnego co wokalista King Diamond z barytonem. Mimo to nadal są numetalowe (przesterowane gitary i swoista odmienność).

Nie na samym słuchaniu muzyki świat metalu się kończy. Sam znam metalowców którzy metal grają. Nie tworzą nic swojego i grają jedynie na gitarze akustycznej, ale grają jak mogą.

Czy wiecie może co to jest prawdziwy koncert wielkiej gwiazdy metalu? Nie? To trzeba było jechać na Iron Maiden do Katowic (sam nie byłem ze względów finansowych, ale otrzymałem szczegółową relację). To dopiero jest impreza. Przez okna pociągu powiewają miliardy miliardów długich włosów, koledzy wyskakują na stacji do sklepu po piwo i dojeżdżają następnym pociągiem;) Na samym koncercie panuje niesamowita atmosfera, jest skocznie i żywiołowo. Wkoło faluje morze długich włosów i tak dalej. Czy na dyskotekach macie taki klimat? Na pewno nie. Dlatego preferuję rockoteki, których w Poznaniu mamy trochę. Wygląda to podobnie jak na koncercie, tylko od czasu do czasu przywałęsają się jacyś hiphopowcy szukający powodu do zadymy.

O właśnie! Zadymy! Miałem o tym napisać, ale metale są zbyt spokojnymi ludźmi, żeby tak po prostu mi się o tym przypomniało.
Kiedyś moja koleżanka z klasy była ze swoim chlopakiem (oboje metalowcy) na zwykłej dyskotece z innymi, "normalnymi" kolegami. Jakimś skiejtom oczywiście nie podobało się, że tak ładna dziewczyna jest z takim "odmieńcem" i to w takim miejscu. Domyślacie się jak to się skończyło. Wkurza mnie także szukanie na siłę złego w tym co najlepsze w kraju, czyli przystanku Woodstock. Wiem, że jest to bardziej festiwal punkowy, ale ostatnio klimaty coraz bardziej się mieszają i metali też bywa tam mnóstwo. Rockowa brać bawi się na całego przez dwie noce. Bez przemocy i narkotyków. Telewizja donosi, że złapano wiele osób na posiadaniu narkotyków. Było ich 50 co wg moich szacunków wynosi +- 0,0015% wszystkich imprezowiczów. Teraz porównajcie to z przeciętnym wielkomiejskim klubem. 50 naćpanych osób znajdziecie w jednym takim klubie.

Po co właściwie ja to piszę? Nigdy nie zależało mi na ubliżaniu hip hopowcom ani na nawracaniu ludzi na metal, ja nawracania nie potrzebowałem i inni też go nie potrzebują. Musiałbym zniżyć się do ich poziomu. Nie warto. No cóż, jeśli uważacie, że metal polega na czymś innym niż to co podkreśliłem grubą czcionką to polemizujcie. Jeśli nie jesteście metalami i nie mieliście z metalem nic wspólnego, czekam na reakcję. Może w końcu dowiem się cóż wielkiego jest w rapie i hip hopie. Jeśli lubicie zespoły pokroju Linkin Park to piszcie co w nich takiego jest, że warto się nimi zainteresować. A jeśli uważasz, że Rock umarł to nie pisz bo nie masz o czym.

PS: Jeśli tekst jest trochę chaotyczny to przepraszam, ale pisałem go jak sami wiecie z jego treści, beż żadnego planu, na żywca.


© Kijek