DEFTONES "ZESPÓŁ ZACZYNAJĄCY OD ZERA..."

Autor art`u : Groovcio
Mail : groovcio@wp.pl
http://www.roots.fan.pl

Deftones dzisiaj zaliczany jest do czołówki zespołów grających nowoczesną muzykę gitarową. Grupa ta posiada bardzo dużą rzeszę fanów, którą wciąż powiększa chociażby za sprawą ich najnowszego krążka zatytułowanego po prostu "Deftones", który promuje teledysk nakręcony do utworu "Minerva". Klip ten wciąż możemy zobaczyć na antenie najpopularniejszych stacji muzycznych jak Viva czy MTV. Przestawia on samotnie grającą (od wschodu za zachodu słońca) grupę, która zdaje się grać sama dla siebie - dla przyjemności. Dodajmy też, że utwór ten jest znakomitą esencją muzyki Deftones, którą głownie charakteryzują energetyczne riffy oraz melodyjne partie wokalne wokalisty zespołu. Zespół mimo tego, że dziś znany jest na całym świecie musiał najpierw zdobywać swoje uznanie w oczach fanów i producentów przez kilka ciężkich lat. W tym art`cie postanowiłem przedstawić Wam historię tego zespołu, który dzisiaj stał się inspiracją dla młodszych kapel grających nowy "metal".

Grupa ta powstała jak setki innych, po prostu kilku przyjaciół z liceum zafascynowanych muzyką postanawia założyć zespół, któremu poświęca cały swój wolny czas. Jako datę założenia zespołu najczęściej podaje się rok 1990, jednak wiadome jest, że pomysł stworzenia grupy pojawił się w głowach licealistów już pod koniec lat 80. Deftones utworzyli w słonecznym stanie Kalifornii a konkretniej w Sacramento: wokalista/gitarzysta Chino Moreno, basista Chi Cheng oraz Stephen Carpenter, który obsługuje drugą gitarę w zespole. Zestaw bębnów przez krótki czas obsługiwali w Deftones: John Taylor a po nim Prayer Whoel. Jednak wkrótce do grupy dołączył Abraham "Abe" Cunningham, który na początku starał się godzić obowiązki w dwóch kapelach w jakich pogrywał, a mianowicie Phallucy i Deftones właśnie. Jednak wkrótce porzucił rolę w tym pierwszym aby całkowicie poświęcić się drugiemu. Mając już stabilny, czteroosobowy skład, zespół postanawia wydać czteroutworową demówkę, a następnie koncertować i koncertować. Jednak jak się okazało, nie łatwo było znaleźć miejsce w którym mogliby zagrać jakikolwiek koncert, jednak zespół nie zniechęcił się i już wkrótce można było ich zobaczyć w roli supporta dla m.in. rozkwitającego w tym czasie KoRna. Czas w którym zespół stanowił tylko rolę rozgrzewacza dla niekoniecznie lepszych, ale aktualnie będących sławniejszymi kapelami trwał przez około cztery lata. Następnie przyszedł prawdziwy przełom i grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Maverick, która głównie zyskała duży pogłos dzięki jemu właścicielowi, którym była Madonna. Po podpisaniu kontraktu z tą niewątpliwie znaną firmą grupa wydaje swój pierwszy pełnometrażowy krążek z pełnego zdarzenia, który został zatytułowany "Adrenaline". Na płycie znalazła się duża ilość ciężkich riffów, które "wygładzał" swoim śpiewem charyzmatyczny wokalista Chino Moreno z którym to do dziś głownie kojarzona jest kapela. Album promowały dwa wideoklipy nakręcone do "7 Words" oraz "Bored". Wspomnieć należy także o człowieku, który wyprodukował debiutancki album muzyków z Sacramento, był nim Terry Date, który miał na koncie m.in. produkcje krążków thrash-metalowców z PanterA. Następnie przyszedł czas koncertów u boku Coal Chamber, Orgy oraz już wspomnianego w tym arcie KoRna. To właśnie podczas tych tras koncertowych mających na celu promowanie "Adrenaline", grupa zdobyła swoich pierwszych fanatyków, którzy są wierni zespołowi po dzień dzisiejszy. W między czasie wokalista zespołu Chino Moreno bierze udział w nagrywaniu utworu "Wicked", coveru Ice Cube`a, który znalazł się na drugiej płycie KoRna zatytułowanej "Life Is Peachy". Potem, w 1997 roku Deftones wydają swój drugi krążek zatytułowany "Around The Fur", nad którym zespół pracował dwa miesiące czasu. Na płycie znalazł się m.in. utwór dedykowany świętej pamięci Danie Wellsie, który była doptowanym synem Maxa Cavalery (który także wziął udział w tym nagraniu). Jak wiadomo Dana umarł w dosyć dziwnych okolicznościach, jednak wszyscy są pewni, że było to morderstwo. Podobnie jak pierwszy krążek, także i ten promowały dwa klipy, które przez bardzo długi czas gościły na antenie MTV i Vivy. Były to teledyski nakręcone do utworów: "Be Quiet And Drive" oraz "My Own Summer (Shove It)". Ten drugi znalazł się także na ścieżce dźwiękowej do pierwszej części Matrixa. A jaka była sama muzyka na drugim krążku Deftones? Przede wszystkim ich oryginalny styl, który słychać było na pierwszej płycie zdecydowanie okrzepł. Zespół pozbył się większości porównań do KoRna, jednak i takie przetrwały nawet po dzień dzisiejszy. Potem znowu przyszedł czas koncertów. Deftones zagrali na festiwalu Warped i Ozzfest`98. W między czasie Chino wziął udział w nagrywaniu utworu "First Commandment", który znalazł się na debiutanckiej płycie nowego zespołu przyjaciela wokalisty Deftones Maxa Cavalery - Soulfly. 14 lutego, 1999 roku zespół zagrał w roli supporta przed gwiazdą heavy metalu - Black Sabbath. Jest to niesamowicie pechowy koncert dla zespołu, ponieważ po zakończonym show, cały sprzęt czwórki z Sacramento zniknął z ciężarówki. Do tej pory niewyjaśnione zostały szczegóły dotyczące tej sprawy. Następnie zespół bierze udział w nagraniach poświęconym "For The Masses", która była swoistym trybutem ku grupie Depeche Mode. Deftones zamieścili na tym krążku swoją wersję utworu "To Have And To Hold". Wkrótce potem przyszedł czas na nagrywanie trzeciego pełnometrażowego albumu grupy, który ukazał się w 2000 roku pod nazwą "White Pony". Zdecydowanie różnił się od dwóch poprzednich płyt zespołu, szczególnie partie wokalne China stały się bardziej opanowane. Dla niektórych jest to zdecydowanie najlepsza płyta w dorobku gości z Sacramento, jednak ja zdecydowanie wolę dwie pierwsze płyty. Warto także wspomnieć o nowym członku Deftones, którym został DJ Frank Delgado - wielki fan Faith No More, Quicksand oraz Ice T. Album "White Pony" promowały teledyski do: "Change (In The House Of Files)", "Back To School" oraz "Digital Bath". Nakręcony został także wideoklip do utworu "Street Carp", jednak aby obejrzeć sobie ten klip należało kupić sobie EPkę zatytułowaną "White Pony EPK". Na płycie "White Pony" nie zabrakło także gościa z pierwszej półki, którym bez wątpienia jest Maynard James Keenan z Tool. Jego głos możemy usłyszeć w utworze "Passenger". Potem przyszedł czas na nieustannie trwającą trasę koncertową obejmującą wszystkie kontynenty świata, prócz Afryki. Następnie Chino znów wziął udział przy nagrywaniu płyty Soulfly, tym razem zaśpiewał wraz ze swoim dobrym kolegą Grady`m z Will Heaven w utworze "Pain". Natomiast w 2001 roku zespół odbiera statuetkę Grammy w kategorii "Metal" pokonujący przy tym takie tuzy jak PanterA, SlipKnoT czy Iron Maiden. Kiedy niemal dwuletnia trasa koncertowa (promująca krążek "White Pony") dobiegła końca, zespół w połowie 2002 roku wrócił do studia nagraniowego aby zarejestrować swój już czwarty krążek. Premierę albumu kilka razy już odwlekano jednak ostatecznie ukazał się w marcu`03. Płytę nazwano po prostu "Deftones". Wciąż promuje ją wideoklip do utworu "Minerva". Warto także dodać, że Deftones po raz drugi zamieścili jeden z utworów do ścieżki dźwiękowej filmu braci Wachowskich. Na soundtracku do drugiej części Matrixa znalazł się utwór "Lucky You", który ukazuje grupę z tej innej elektronicznej strony.

Tu jak na razie kończy się historia Deftones. Historia grupy, która zaczynała praktycznie od niczego zdobywając przez kilka lat uznanie w oczach fanów i krytyków aby dzisiaj stać się jedną z najsławniejszych grupy grających nowoczesną odmianę muzyki rockowej o czym przede wszystkim może świadczyć trasa koncertowa u boku Limp Bizkit, Linkin Park i Metallica...

Podczas pisania historii Deftones słuchałem między innymi: wszystkich płyt Deftones, "Biohazard" - Biohazard, "Life Is Peachy" - KoRn i "Revolution... Revolucion" - I`ll Nińo.