Deftones
dzisiaj zaliczany jest do czołówki zespołów grających nowoczesną muzykę
gitarową. Grupa ta posiada bardzo dużą rzeszę fanów, którą wciąż powiększa
chociażby za sprawą ich najnowszego krążka zatytułowanego po prostu
"Deftones", który promuje teledysk nakręcony
do utworu "Minerva". Klip ten wciąż możemy zobaczyć
na antenie najpopularniejszych stacji muzycznych jak Viva czy MTV. Przestawia
on samotnie grającą (od wschodu za zachodu słońca) grupę, która zdaje
się grać sama dla siebie - dla przyjemności. Dodajmy też, że utwór ten
jest znakomitą esencją muzyki Deftones, którą głownie charakteryzują
energetyczne riffy oraz melodyjne partie wokalne wokalisty zespołu.
Zespół mimo tego, że dziś znany jest na całym świecie musiał najpierw
zdobywać swoje uznanie w oczach fanów i producentów przez kilka ciężkich
lat. W tym art`cie postanowiłem przedstawić Wam historię tego zespołu,
który dzisiaj stał się inspiracją dla młodszych kapel grających nowy
"metal".
Grupa
ta powstała jak setki innych, po prostu kilku przyjaciół z liceum zafascynowanych
muzyką postanawia założyć zespół, któremu poświęca cały swój wolny czas.
Jako datę założenia zespołu najczęściej podaje się rok 1990, jednak
wiadome jest, że pomysł stworzenia grupy pojawił się w głowach licealistów
już pod koniec lat 80. Deftones utworzyli w słonecznym stanie Kalifornii
a konkretniej w Sacramento: wokalista/gitarzysta Chino Moreno,
basista Chi Cheng oraz Stephen Carpenter,
który obsługuje drugą gitarę w zespole. Zestaw bębnów przez krótki czas
obsługiwali w Deftones: John Taylor a po
nim Prayer Whoel. Jednak wkrótce do grupy dołączył Abraham
"Abe" Cunningham, który na początku starał się godzić
obowiązki w dwóch kapelach w jakich pogrywał, a mianowicie Phallucy
i Deftones właśnie. Jednak wkrótce porzucił rolę w tym pierwszym aby
całkowicie poświęcić się drugiemu. Mając już stabilny, czteroosobowy
skład, zespół postanawia wydać czteroutworową demówkę, a następnie koncertować
i koncertować. Jednak jak się okazało, nie łatwo było znaleźć miejsce
w którym mogliby zagrać jakikolwiek koncert, jednak zespół nie zniechęcił
się i już wkrótce można było ich zobaczyć w roli supporta dla m.in.
rozkwitającego
w tym czasie KoRna. Czas w którym zespół stanowił tylko
rolę rozgrzewacza dla niekoniecznie lepszych, ale aktualnie będących
sławniejszymi kapelami trwał przez około cztery lata. Następnie przyszedł
prawdziwy przełom i grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Maverick,
która głównie zyskała duży pogłos dzięki jemu właścicielowi, którym
była Madonna. Po podpisaniu kontraktu z tą niewątpliwie
znaną firmą grupa wydaje swój pierwszy pełnometrażowy krążek z pełnego
zdarzenia, który został zatytułowany "Adrenaline".
Na płycie znalazła się duża ilość ciężkich riffów, które "wygładzał"
swoim
śpiewem charyzmatyczny wokalista Chino Moreno z którym to do dziś głownie
kojarzona jest kapela. Album promowały dwa wideoklipy nakręcone do "7
Words" oraz "Bored". Wspomnieć
należy także o człowieku, który wyprodukował debiutancki album muzyków
z Sacramento, był nim Terry Date, który miał na koncie
m.in. produkcje krążków thrash-metalowców z PanterA. Następnie
przyszedł czas koncertów u boku Coal Chamber, Orgy
oraz już wspomnianego w tym arcie KoRna. To właśnie podczas tych tras
koncertowych mających na celu promowanie "Adrenaline", grupa
zdobyła swoich pierwszych fanatyków, którzy są wierni zespołowi po dzień
dzisiejszy. W między czasie wokalista zespołu Chino Moreno bierze udział
w nagrywaniu utworu "Wicked", coveru Ice
Cube`a, który znalazł się na drugiej płycie KoRna zatytułowanej
"Life Is Peachy". Potem, w 1997 roku Deftones
wydają swój drugi krążek zatytułowany "Around The Fur",
nad którym zespół pracował dwa miesiące czasu. Na płycie znalazł się
m.in. utwór dedykowany świętej pamięci Danie Wellsie,
który była doptowanym synem Maxa Cavalery (który także
wziął udział w tym
nagraniu).
Jak wiadomo Dana umarł w dosyć dziwnych okolicznościach, jednak wszyscy
są pewni, że było to morderstwo. Podobnie jak pierwszy krążek, także
i ten promowały dwa klipy, które przez bardzo długi czas gościły na
antenie MTV i Vivy. Były to teledyski nakręcone do utworów: "Be
Quiet And Drive" oraz "My Own Summer (Shove
It)". Ten drugi znalazł się także na ścieżce dźwiękowej
do pierwszej części Matrixa. A jaka była sama muzyka na
drugim krążku Deftones? Przede wszystkim ich oryginalny styl, który
słychać było na pierwszej płycie zdecydowanie okrzepł. Zespół pozbył
się większości porównań do KoRna, jednak i takie przetrwały nawet po
dzień dzisiejszy. Potem znowu przyszedł czas koncertów. Deftones zagrali
na festiwalu Warped i Ozzfest`98. W między czasie Chino wziął udział
w nagrywaniu utworu "First Commandment", który
znalazł się na debiutanckiej płycie nowego zespołu przyjaciela wokalisty
Deftones Maxa Cavalery - Soulfly. 14 lutego, 1999 roku
zespół zagrał w roli supporta przed gwiazdą heavy metalu - Black
Sabbath. Jest to niesamowicie pechowy koncert dla zespołu, ponieważ
po zakończonym show, cały sprzęt czwórki z Sacramento zniknął z ciężarówki.
Do tej pory niewyjaśnione zostały szczegóły dotyczące tej sprawy. Następnie
zespół bierze udział w nagraniach poświęconym "For The Masses",
która była swoistym trybutem ku grupie Depeche Mode. Deftones
zamieścili na tym krążku swoją wersję utworu "To Have And
To Hold". Wkrótce potem przyszedł czas na nagrywanie trzeciego
pełnometrażowego albumu grupy, który ukazał się w 2000 roku pod nazwą
"White Pony". Zdecydowanie różnił się od dwóch
poprzednich płyt
zespołu,
szczególnie partie wokalne China stały się bardziej opanowane. Dla niektórych
jest to zdecydowanie najlepsza płyta w dorobku gości z Sacramento, jednak
ja zdecydowanie wolę dwie pierwsze płyty. Warto także wspomnieć o nowym
członku Deftones, którym został DJ Frank Delgado - wielki
fan Faith No More, Quicksand oraz Ice
T. Album "White Pony" promowały teledyski do: "Change
(In The House Of Files)", "Back To School"
oraz "Digital Bath". Nakręcony został także
wideoklip do utworu "Street Carp", jednak aby
obejrzeć sobie ten klip należało kupić sobie EPkę zatytułowaną "White
Pony EPK". Na płycie "White Pony" nie zabrakło
także gościa z pierwszej półki, którym bez wątpienia jest Maynard
James Keenan z Tool. Jego głos możemy usłyszeć
w utworze "Passenger". Potem przyszedł czas na nieustannie
trwającą trasę koncertową obejmującą wszystkie kontynenty świata, prócz
Afryki. Następnie Chino znów wziął udział przy nagrywaniu płyty Soulfly,
tym razem zaśpiewał wraz ze swoim dobrym kolegą Grady`m
z Will Heaven w utworze "Pain".
Natomiast w 2001 roku zespół odbiera statuetkę Grammy w kategorii "Metal"
pokonujący przy tym takie tuzy jak PanterA, SlipKnoT czy
Iron Maiden. Kiedy niemal dwuletnia trasa koncertowa
(promująca krążek "White Pony") dobiegła końca, zespół w połowie
2002 roku wrócił do studia nagraniowego aby zarejestrować swój już czwarty
krążek.
Premierę
albumu kilka razy już odwlekano jednak ostatecznie ukazał się w marcu`03.
Płytę nazwano po prostu "Deftones". Wciąż promuje ją wideoklip
do utworu "Minerva". Warto także dodać, że Deftones po raz
drugi zamieścili jeden z utworów do ścieżki dźwiękowej filmu braci Wachowskich.
Na soundtracku do drugiej części Matrixa znalazł się utwór "Lucky
You", który ukazuje grupę z tej innej elektronicznej strony.
Tu
jak na razie kończy się historia Deftones. Historia grupy, która zaczynała
praktycznie od niczego zdobywając przez kilka lat uznanie w oczach fanów
i krytyków aby dzisiaj stać się jedną z najsławniejszych grupy grających
nowoczesną odmianę muzyki rockowej o czym przede wszystkim może świadczyć
trasa koncertowa u boku Limp Bizkit, Linkin Park
i Metallica...
Podczas
pisania historii Deftones słuchałem między innymi: wszystkich płyt Deftones,
"Biohazard" - Biohazard, "Life Is Peachy" - KoRn
i "Revolution... Revolucion" - I`ll Nińo.