PROPAGOWANIE MUZYKI W POLSKICH MEDIACH


Jak sam tytuł wskazuje, tekst ten będzie o mediach muzycznych działających w Polsce.

Długo zastanawiałem się, na jaki temat napisać. Przeglądałem artykuły innych gości tej strony i zauważyłem, że przeważają tutaj tematy o tolerancji, komercji, podejściu do muzyki itp. Jakże ważne, jednak nie zawsze eksponowane w odpowiedni sposób. Przykładem jest tu kłótnia pomiędzy metalami, a skejtami. Naprawdę, nie warto i proponuję już więcej do tego tematu nie wracać. Respekt dla wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób wypowiadają się na tej stronie. Nikt głupi nie pokusiłby się o to, aby napisać coś, co będzie pokazywane w internecie- zapewniam, więc zamiast obrażać się nawzajem, lepiej spojrzeć na to wszystko z dystansu i odpowiednio się do tematu ustosunkować.

Nie o tym miałem jednak pisać. Jak sam tytuł wskazuje, tekst ten będzie mówił o mediach. Co lansowane jest w polskiej telewizji, prasie i radiu każdy widzi i słyszy. Nie odkryje Ameryki pisząc o tym. Chciałem tylko podzielić się spostrzeżeniami.

Zacznijmy może od telewizji. Temat ten jest tak obszerny, że nawet nie wiem, od czego mam zacząć. Może najpierw zastanówmy się, jaka muzyka pokazywana jest w mediach publicznych (program 1, 2). Superjedynki, Festiwal Opolski. To niestety wszystko, na co stać publiczną polską telewizje. Co to takiego, każdy kto ogląda telewizje wie. Totalny kicz, plastik, muzyka sztuczna, dla niewybrednych słuchaczy. Taka powiedzmy łatwa, lekka i przyjemna.

Na tych festiwalach występują same "gwiazdy", zespoły, które sprzedają największe ilości płyt i kaset. Tak więc mamy Bajm, Ich Troje, Kasie Kowalską, Budkę Suflera itp.

Zespoły te pokazują, jaki Polacy mają gust muzyczny. Wśród zespołów występujących na scenach tych festiwalów nie ma kompletnie żadnego ambitnego artysty, który chciałby pokazać coś ciekawego. Wszyscy tam występujący, są wydumani i totalnie wykreowani przez media.

Pójdźmy dalej. Odchodzimy od zacnych festiwali i skupiamy się na tym, co pokazywane jest w dni powszednie w godzinach od 6:00 do końca programu 1 i 2. Oglądam dużo telewizji i wiem coś na ten temat. Oto teledyski zespołów, które pokazywane są w mediach publicznych: Bajm, Ich Troje, Golec uOrkestra, Budka Suflera, Wilki itp. Dokładnie ten sam skład, który gra podczas naszych krajowych jakże zacnych festiwali. Generalnie, to nawet nie musieliśmy daleko odejść ;) Oczywiście nie muszę komentować muzyki tych bandów, bo każdy kto ma choć trochę oleju w głowie i gust muzyczny powyżej średniej krajowej wie, o co chodzi ;)

Podsumowując to, co dzieje się w telewizji publicznej, powiem tylko tyle. Jeżeli nadal partie polityczne i wszelkiego rodzaju układy będą odgrywały rolę w polskiej telewizji publicznej, niczego ciekawego się z niej nie dowiemy (bo nawet wiadomości są układane na korzyść tych, którzy więcej zapłacili).

Omówiłem już moje spostrzeżenia na temat telewizji publicznej, pora przejść do mediów prywatnych (Polsat, Tvn, Tv4, Polsat 2, Viva...)

Polsat - Długo zastanawiałem się co mam na temat tego programu napisać. Szefowie stacji co prawda nie puszczają tutaj teledysków bandów z festiwalu, ale... no właśnie, ale... Pewnie wielu zwróciło uwagę na program Idol. Cztery osoby (w trzeciej edycji programu będzie ich aż pięciu) w Jury, które ocenia ludzi przychodzących na casting. Nie ma w tym nic złego. Z ciekawości oglądałem ten program. Będę oglądał nadal, ale nie o to chodzi...

Na początku pierwszej edycji Idola, jury w składzie pani Elżbieta Zapędowska, pan Jakub Wojewódzki, pan Jacek Cygan i pan Robert Leszczyński, zarzekali się, że chcą wybrać spośród setek tysięcy ludzi przychodzących na casting, osobę, która wstrząśnie polską scena muzyczną... Bardzo dobre założenia, jako fan MUZYKI, chciałbym, aby tak się właśnie stało. Jesteśmy już po dwóch edycjach programu (wielkimi krokami zbliża się następna), czy ktoś zatrząsł polską sceną muzyczną?! Takie pytanie mogą postawić wszyscy, którzy wysyłali smsy na ludzi z programu, a także ci, którzy poświęcali swój czas na oglądanie tegoż. Czy spełnili obiecane założenia ? Trudno powiedzieć.

Finaliści pierwszej edycji idola (Alicja Janosz - zwyciężczyni, Ewelina Flinta - II miejsce, Szymon Wydra - III miejsce), oraz Tomasz Makowiecki - IV, wszyscy wydali swoje solowe płyty. Wypadało by się najpierw zastanowić nad zwyciężczynią programu Alicją Janosz. Miałem przyjemność przesłuchać jej płytę i jest to jakieś nieporozumienie. Jest kompletnie nieprzemyślana i zalatuje popem na kilometr. Kompozycje są mdłe i skierowane dla dzieci ! Teksty są dziecinne i pokazują, że Alicja na swojej drugiej płycie (jeżeli w ogóle będzie) powinna raczej dać sobie spokój z pisaniem tekstów i oddać je komuś, kto czuje troszkę inaczej niż ona. Tak więc na pewno zwycięzca Idola, nie wstrząsnął polską sceną muzyczną, ba ! Nawet ją pogrążył w jeszcze większym banale i niedoskonałości ! Ale trzeba na tym etapie wspomnieć, że to ludzie wybrali Alicje jako Idola, to oni głosowali na nią poprzez wysyłanie Smsów. W sumie głos ma mocny i odważny, ale nic poza tym. Z urodą też dobrze ;)

Teraz następna finalistka programu, Ewelina Flinta. Wokalistka w 100% rockowa. Śpiewała nawet na Woodstock'u. W programie pokazała, że ma wspaniały głos i wie co chce osiągnąć, ale... no właśnie. Znowu pojawia się jakieś "ale". Również przesłuchiwałem jej płytę "Przeznaczenie" i jednego jestem pewien. Jej płyta jest sto razy lepsza, niż płyta Alicji. Jednak to "ale" przekłada się w tym wypadku na zawartość płyty i jej własne kompozycje. Fakt, jest lepsza niż płyta zwyciężczyni, ale do kamienia milowego brakuje jej sto mil. Są to takie zwykłe pop-rockowe piosenki, z których większość stanie się hitami. Tak jak już mówiłem, płyta nie jest najgorsza, ale do doskonałości brakuje wiele. Podobnie jest z Szymonem Wydrą. Jego płyta powstała z zespołem Carpe Diem. Co prawda nie słyszałem całej płyty, ale dwa single z tegoż albumu jakoś mnie nie przekonują. Ot takie normalne, ograne już piosenki rockowo-popowe. Naprawdę nic szczególnego. Bym był zapomniał. Płyta "Przeznaczenie", Eweliny Flinty sprzedaje się doskonale. Na liście najczęściej kupowanych płyt w Polsce, jest na drugiej pozycji za Metallicą. Już wolę, aby taki pop-rock królował na listach przebojów, niż jakiś Ich Troje, czy sztuczny Bajm. Została jeszcze płyta Tomasza Makowieckiego. Po wysłuchaniu singli z jego debiutanckiego albumu, mam go dość. Przystojniak, z niezbyt ciekawym głosem nie zwojuje nic na polskiej scenie. Takich już było wielu. W moich oczach chodzi mu o to, żeby rozradowane nastolatki, rzucały bieliznę na twarz szczęśliwego rockmana.

Druga edycja idola była tak samo ciekawa jak pierwsza. Były osoby ciekawe, oraz takie, które zakładają się z kolegami, że przyjdą i pokażą się publiczności.

Program wygrał Krzysztof Zalewski, który jak sam mówił, jest metalem i taki rodzaj muzyki chciałby grać na swojej płycie. Zobaczymy, czy mu na to pozwolą... jest jednym z wielu muzyków metalowych, którzy chcieli by się wybić. Jemu się udało, jednak osobiście nie spodziewam się niczego szczególnego. Uważam, że wytwórnia z którą kontrakt podpisany miał Polsat, nie pozwoli mu na nagranie jakiejś superciężkiej płyty. Przecież muszą się zwrócić koszty całego przedsięwzięcia, czyż nie ? ;)
Nie mam ochoty rozpisywać się na temat dwóch innych finalistów Idola, bo są to kompletne pajace, które tylko ośmieszają jakże ciekawą formułę programu.

Na koniec opisywania moich odczuć związanych z programem Idol, chciałem tylko dodać, że to nie uczestnicy do końca stali się popularni, ale członkowie zasiadający w Jury. Robert Leszczyński - program w Polsacie, Kuba Wojewódzki - to samo. Tak więc...

Program Idol, choć zakrojony na szeroką skalę, jest tylko kroplą w morzu polskich mediów. Na Polsacie, oprócz Idola nie działo się wiele oryginalnego. Niedawno odbywał się Festiwal Top Trendy, nad którym patronat objął właśnie Polsat. Koncert Top, to jakieś nieporozumienie. Skład dokładnie taki, jak na festiwalu w Opolu. Na koncercie Top zagrały zespoły, które sprzedały w ostatnim czasie najwięcej płyt i kaset. Mogliśmy oglądać więc Kowalską, Golec uOrkiestra, Edyte Górniak itp. Natomiast dzień potem odbywał się koncert Trendy. Tu sprawa ma się już troszkę inaczej. Formuła tego koncertu była taka, aby pokazać ludziom kapele, które się jeszcze nie wybiły, a które grają ambitną muzykę (nie zawsze było to oczywiście widać na scenie). Tak więc zobaczyliśmy zespół Oxy.Gen. Ile osób o nim słyszało ? Na pewno niewiele. Mam ich debiutancki krążek "Toxygen" i jestem zachwycony. W tym zespole gra dwóch muzyków, nieistniejącego już zespołu Illusion. Ich muzyka, to mieszanka różnych stylów. Naprawdę niesamowita muzyka. Nikt w Polsce tak nie gra. Jak dla mnie polski debiut 2002 roku.
Potem widzieliśmy zespół Cool Kids Of Death. Na pewno jest bardzo ambitny w porównaniu z tym co widzimy w programie pierwszym, ale mnie jakoś nie przekonuje. To taka papierowa rewolucja. Buntują się np. przeciw swojej firmie płytowej, ale zapominają, że bez nich nie było by ich. Albo hasła w stylu: "Nie warto być grzecznym chłopcem". Nie dla mnie.

Na tym chyba zakończę opisywanie programu Polsat. Dodam jeszcze, że oglądać możemy program Roberta Leszczyńskiego, gdzie serwuje nam nowości ze świata muzyki, recenzje płyt itp. Myślałem, że będzie to program głównie o muzyce rockowej, ale oczywiście się nie doczekałem. Program taki jak wszystkie, nic szczególnego. Program o wszystkim i o niczym. Aha i chciałem pochwalić Polsat za to, że nie puszczają klipów artystów opolskich. Brawa!

Tvn - Pod względem informacyjnym, jest całkiem nieźle, pod względem brazylijskich telenowel, również :), ale pod względem kulturalnym (film, muzyka, książka) - beznadziejnie pomnożone przez 100!

Nie dzieje się kompletnie nic ciekawego. Tvn nie proponuje żadnych programów muzycznych, ani nie emitowane są teledyski.
Jedynym muzycznym wydarzeniem (dla Tvn oczywiście) było stworzenie na wzór amerykańskiego The Osbournes (swoją drogą Ozzy bardziej zeszmacić się już nie mógł) programu pt. "Jestem jaki jestem". Myślę, że warto o tym przedsięwzięciu powiedzieć kilka słów. Po pierwsze pokazuje nam naszego polskiego gwiazdora w zupełnie innym świetle. Ci, co myśleli przed programem, że dla Michała Wiśniewskiego muzyka jest całym życiem, nieźle się chyba zawiedli. (Jestem osobą ciekawą i oglądałem raz po raz program. Bo wychodzę z założenia, że aby móc coś krytykować, trzeba to znać), w domu Michała Wiśniewskiego nie rozmawiało się o muzyce wcale! A Jeżeli już się rozmawiało, to od razu kalkulowano, czy np. jak żona Wiśniewskiego będąc w ciąży ubierze na scenie gruby sweter, to czy ludzie nie wyjdą i czy Wiśniewskiemu zarobek nie spadnie. Tak więc Wiśniewski poprzez pokazanie swojego życia prywatnego w Reality Show, więcej straci niż zyska. Świetnie opisuje sprawę wszelkich Reality Show tekst piosenki "Reality", zespołu IRA. Polecam.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa dla polskiej muzyki rozrywkowej, o której trzeba wspomnieć. Mianowicie podczas trwania programu "Jestem jaki jestem", odbywał się casting na muzyka, który zastąpi w przyszłości Wiśniewskiego. Ludzie wysyłali Smsy na swoich ulubieńców i wszyscy robili głupie uśmiechy. W rezultacie tej całej zabawy w finale zostały trzy osoby. Nie pamiętam dokładnie ich nazwisk, oprócz nazwiska zwycięzcy. Są to kompletne beztalencia, wybrane do finału i wykreowane przez jeszcze większe beztalencie niż oni, czyli przez Wiśniewskiego. Program wygrał Maciej Starniawski, którego to płytą możemy raczyć się od kilku tygodni. Na Tvn, co dwadzieścia minut jest puszczany singiel z jego debiutanckiej płyty. Ja gdy słyszę tą piosenkę, wyłączam telewizor. Kojarzycie? "Gdzie jest ten świat, co miał być jak dziecka sen ?". Tak, to ten kicz, którego nie możemy słuchać. Ktoś na forum codziennej gazety muzycznej (swoją drogą świetny portal muzyczny) powiedział, że jak to możliwe, że Maciej nagrał płytę w miesiąc ? Bo tyle minęło od zakończenia programu. Ja wiem. Albo rzeczywiście tyle to trwało i w rezultacie tego mamy taki kicz, jaki mamy, albo materiał był napisany dużo wcześniej, a zwycięzca z góry ustalony. Tego się już nie dowiemy, ale czy ktoś ma ochotę dociekać ? Na pewno nie ja, bo mam gdzieś Wiśniewskiego, jak i jego przydupasa ;)

Na Tvn można oglądać także program "Droga do gwiazd", gdzie promowane są talenty (tak przynajmniej wydaje się prowadzącemu). Nie wiem, może jestem głuchy, ale ja tam żadnego talentu nie słyszałem. Uczestnicy występujący w tym programie, za swój repertuar wybierają stare (ograne) przeboje pop, lub inne mało ambitne utwory. Jarosław Webeer, który wygrał pierwszą edycję programu wydał już płytę, ale czy ktoś o niej słyszał? No właśnie ;) Poza tym, nawet dobrze, że nikt tego nie słyszał, bo mogło by to jeszcze bardziej zepsuć ludziom gusta. Singiel z tego albumu jest beznadziejny. Jeżeli nie mylą mnie moje wiadomości, to już koniec muzyki, która występuje w Tvn. Jest niewesoło...

Tv4 - Tu sprawa ma się już troszkę lepiej niż w przypadku Tvn'u. W swoim repertuarze stacja ma program, który nazywa się "Strefa P". Jest o tyle dobry, że propagują w nim niekiedy dobre kapele (oczywiście z wyjątkami patrz: Alicja Janosz i Makowiecki Band). Ostatnio na przykład gościem programu był zespół Konfuzz. Ile z was o nim słyszało ? ;) Grają świetnie zaangażowaną muzę. Połączenie rocka, funk i dużo elektroniki. Wspaniała muzyka i tylko dzięki temu programowi ich poznałem. Nie mówię, że wszystko co pokazują w "Strefie P", jest jakoś szczególnie imponujące (Formacja Nieżywych Schabuff, Czarno Czarni, Big Cyc, Cool Kids Of Death), ale chyba nikt nie ma wątpliwości porównując te zespoły, które wymieniłem z zespołami z Opola, że te w/w mają sto razy większy potencjał. Tak więc Tv4 ma mały plusik. Jednak ciągle brakuje wiele...

Polsat 2 - Jak dla mnie najlepsza pod względem muzycznym stacja spośród wyżej opisanych. Przez cały dzień (z przerwami oczywiście) emitowany jest cykl muzyczny o nazwie "Muzyka z Polski". Napisać muszę, że idzie to prosto do innych krajów.
Mogę zapewnić wszystkich, że nie usłyszycie tam kapel pokroju Ich Troje. Widać, że szefowie stacji wiedzą, jak nie narobić
sobie obciachu na świecie. Tak więc mamy Acid Drinkers (całe koncert, jak i pojedyncze teledyski), Cool Kids Of Death, Oxy.Gen, niedawno widziałem nawet Huntera z utworem "Fallen", Pogodno (tu bym się kłócił, czy to takie świetne, ale napisałem ze względu na to, że w porównaniu z Ich Troje, bez dwóch zdań Pogodno wychodzi obronną ręką). Jest nieźle. Tyle trzeba powiedzieć. Jeżeli wszystkie stacje wzięłyby przykład z Polsatu 2, to było by co pooglądać. Oczywiście muszę dodać, że znajdą się i takie zespoły, które nie pasują do tego składu, który podałem. Ewelina Flinta, Makowiecki... to tylko te dwa wyjątki. Chociaż na tak ładną Ewelinę można sobie popatrzeć. Głos ma także ciekawy (o tym pisałem) ale lepiej się jej słucha w coverach, niż we własnym repertuarze. Można zawsze głos wyłączyć jak się komuś nie podoba ;)

Została mi do opisania jeszcze tylko Viva polska. O Vivie powiedziano już bardzo wiele. Jedni wieszają na niej psy, inni uważają za swój najlepszy program. Ja stoję gdzieś tak pomiędzy. W niedziele o północy oglądać możemy program o nazwie Viva Rock, prowadzony przez Wita. Polecam po stokroć. Tam już nie usłyszymy Makowieckiego (chociaż niektórym recenzentom wydaje się, że gra rock :) Mamy za to świetne, często undergroundowe kapele metalowe. Każdy znajdzie coś dla siebie, ostatnio widziałem świetny klip i kawałek zespołu Pro Pain. Są zapowiedzi, które Wit serwuje przed każdym teledyskiem, są wywiady (Hunter np) jest bardzo ciekawie. Program jak najbardziej ambitny i świadczący o tym, że Wit wie co robi. Polecam!
Natomiast co do ogólnej formuły Vivy Polskiej, to jest różnie. Przez cały dzień oglądania, można trafić na klipy KoRna, Placebo, ostatnio nagminnie puszczany utwór "St.Anger" Metalliki z krążka o tym samym tytule co singiel (swoją drogą, płyta, jak i sam utwór to totalna klapa). Wałkują ten klip bez opamiętania.

Jak to bywa ze stacjami stricte muzycznymi, jest różnie, bardzo różnie. Bardzo wiele jest na Vivie Polskiej Hip-Hopu, co mnie osobiście nie drażni jakoś szczególnie. Po prostu nie muszę tego słuchać, mogę przełączyć.

Z programami telewizyjnymi jest różnie. Jedne propagują muzykę do bólu kiczowatą i plastikową, inne mają bardziej wysublimowany gust muzyczny. Jednak, jeżeli ktoś chce posłuchać dobrej muzy (i nie jest jakiś zaślepiony i ortodoksyjny) to na pewno dotrze do tej dobrej muzy.

Czas na stacje radiowe. Ogólnie nie słucham dużo radia więc może mnie ktoś posądzić o niewiedzę, ale z tego co się orientuje dobra jest jedynie stacja "Radio Afera" z Poznania, gdzie można posłuchać fajnej muzy. A co mamy dalej? Eska, Zetka, Blue Radio, Rmf. Wszystkie prezentują to samo. Cały dzień nie słychać nic innego, niż pop i inny syf. Nie będę się więcej produkował na ten temat, bo polskie radio jest tak jałowe, że nawet nie ma za bardzo o czym pisać. Ich Troje, Blue Cafe, to standard dla polskich rozgłośni radiowych. Beznadzieja i zamroczenie. Totalna ciemnota i bezguście serwowane ludziom. Radiostacja. Kiedyś bardzo lubiłem posłuchać, lecz odkąd dyrektorem muzycznym został Dj Adamus, zaprzestałem ;)
pojawia się tam coraz więcej techno i hip-hopu. Nie słyszałem od wstąpienia w szeregi Radiostacji Dj'a Adamusa, metalu, tudzież rocka. Może za mało słucham.

Już ostatnia sprawa. Najlepszym źródłem muzycznym jest internet. Bez wątpienia króluje. I w tym miejscu tylko tyle, bo każdy, kto to teraz czyta, sam dokładnie się orientuje.

Reasumując: Wszystko co widzimy to tylko obrazy i dźwięk. Sami wybieramy co się nam podoba ;)

Pozdrawiam !

PS. Jeżeli pominąłem coś przy jakiejś stacji, to przepraszam. Pisałem wszystko co wiem. Nie pisałem o prasie muzycznej, bo doszedłem do wniosku, że nie ma sensu. Są tytuły, które coś sobą reprezentują (Metal Hammer, Teraz Rock), ale są też takie, które przeznaczone są głównie do sikających w gacie nastolatek. Nie będę wymieniał tytułów, bo każdy wie o jakie szmatławce się rozchodzi.


© Frącek