THE PRODIGY
cudowna muza
Wszystko się narodziło w umyśle pewnego człowieka. Żył w Anglii w Braintree w hrabstwie Essex. To, czego dokonał w muzyce do dziś budzi wielki respekt wielu ludzi. Mowa tu oczywiście o Liamie Howlett. A było to tak...
Czym skorupka za młodu...
Liam jako młodzieniec był bardzo zafascynowany muzyką. Już w szkole podstawowej dostał od swojego ojca płytę "Ska's Greatest Hits". W szkole średniej całkowicie pochłonęła go muzyka hip-hop. Ulubionym zespołem Liam był Grandmaster Flash & the Furious Five, a w roku 1984 oglądał film opowiadający o subkulturze break-dance pod tytułem "Beat Street". Natychmiast jego marzeniem stało się posiadanie własnego stołu. Uważał djowanie za coś banalnie prostego i dającego dużą satysfakcję. Kilka lat później jego marzenie ziściło się i za pieniądze zarobione w pracy dorywczej kupił niezbędny sprzęt i płyt.
Cut To Kill
Bardzo szybko przyłączył się do lokalnej grupy hip-hopowej Cut To Kill i pełnił tam rolę drugiego DJ. Trzeba też wspomnieć, że Liam w wieku 18 lat zdał egzamin na "A-Level" (certyfikat grafika) i dostał pracę w Londynie, w magazynie "Metropolitan". Wszystko układało się bardzo pomyślnie. Niestety Cut To Kill za plecami Liama podpisało kontrakt z wytwórnią Tam Tam Records (używając przy tym utworu Howletta "Listen To The Bass Tone"). Liam opuścił zespół, a jeżeli jeszcze tego było mało został pchnięty nożem pod żebra za to, że "nie pasował" do sceny. To było latem 1988 roku.
Acid House
Zajęty swoimi tonami, Liam nie zauważył, co się wtedy działo na jego własnym "podwórku". Narodził się nowy styl muzyczny, który wciągał coraz większą ilość ludzi. W końcu i na niego przyszedł czas. W klubie Barn po raz pierwszy zaatakowały go beaty, których człowiek bez pomocy elektroniki nie mógłby wytworzyć. Zatrudnił się jako DJ i zaczął po prostu grać.
Na plaży słońce praży
Po jednej z imprez raveowych na lokalnej plaży podszedł do Liam dziwnie wyglądający gość. Ubrany w za duże, wojskowe spodnie, zarośnięty i nie aż taki duży. "Koleś, twoja muza jest piękna. Może mógłbyś nagrać coś ze swoich mixów?" zapytał. Tajemniczy gość okazał się być stałym bywalcem imprez. Był to Keith Flint. Wraz ze swoim towarzyszem Leeroy'em Thornhill (wielkim w dosłownym tego słowa znaczeniu, fanem Jemes'a Brown'a) byli tanecznym duetem kipiącym od szaleństwa. Kaseta, którą dostali na stronie B zawierała twórczość Liama. Chłopaki byli pod wielkim wrażeniem. Złożyli propozycje czy nie mogliby tańczyć przy muzyce Howlett'a (wraz z Sharky - przyjaciółką Leeroya). Pierwsze 2 koncert odbyły się w klubie Labyrinth. Do grupy dołączył ktoś bardzo niezbędny dla Liama - MC Maxim Reality (aka Keeti Palmer). Zespół był zwarty i gotowy.
Straight from the Underground
Ciężki beat przeplata się z melodyczną linią, nieskomplikowaną, łatwo wpadającą w ucho. Prodigy atakuje nas falą rytmu i melodii. Ciężkie brzmienie hip-hopowe jest słyszalne daleko w tle. Nasz mózg zabiera jakiś kolo pochylony przy masie sprzętu muzycznego, winylowy świr zabija nas swoją melodią. Pomaga mu przy tym Murzyn o nieprzeciętnych zdolnościach do zagrzewania tłumów do tańca, wielkiego szaleństwa. Zza fali rymów, wyłania się trzeci świr. Przez wielu uważany za szaleńca. To on imponuje swoją niespożytą energią do tańca, Nie potrzebuje narkotyków. Jest na chaju słysząc muzykę Liama. Jego paliwem jest adrenalina nadmiernie wydzielana przez mieszaninę strachu, szaleństwa, muzyki nie z tego świata i reakcji publiczności na CUDO. Towarzyszy mu długi człowiek o nieprzeciętnych zdolnościach tanecznych i drobna, wygimnastykowana dziewczyna. Takie Prodigy narodziło się na podziemnej angielskiej scenie. Grając na rozmaitych imprezach - od klubowych występów, na które przychodziło kilka osób, do dużych 12 tysięcznych imprez. Ciężką pracą zasłużyli sobie na wielkie uznanie.
Świąteczny prezent
1990, święta Bożego Narodzenia. Liam potajemnie podpisuje kontrakt z XL. Robi to ze względu na to, że nie wie, jaką rolę będą pełnili członkowie Prodigy. Na pewno Sharky ułatwiła decyzje Liamowi sama odchodząc od zespołu (kobieca przewrotność :P). Sytuacja się unormowała. Czteroosobowe The Prodigy zaczęło grać. W lutym 1991 wyszedł pierwszy singiel zespołu "What Evil Lurks" (7000 kopii). Singiel odniósł wielki sukces w muzycznym podziemiu. Liam wpadł w amok tworzenia.
Strofujący kotek
Drugi singiel Prodigy - Charly to było to! Pomysł i wykonanie bez zarzutu. Naprawdę, co mogło być bardziej oryginalne niż sample głosu kota z serialu edukacyjnego dla dzieci z lat 70, który miauczy i strofuje, że trzeba mówić mamie, jeżeli się gdzieś wychodzi? Jak przyznał sam Liam był to rodzaj prowokacji, ale co najważniejsze ta piosenka była po prostu wspaniała. Charly (a szczególnie Alley Cat Mix) odniósł nie tylko sukces w podziemiu, ale doceniła go też krajowa lista przebojów umieszczając utwór na 3 pozycji! To był pierwszy, tak wielki sukces The Prodigy i właściwie o tej piosence można powiedzieć, że przyniosła grupie sławę. Singiel wyszedł w sierpniu 1991 roku.
Było coraz lepiej, ale...
Prodigy wydali kolejny singiel "Everybody In The Place" w grudniu 1991 roku. Liam podpisał kontrakt z amerykańską wytwórnią Electra i rozpoczęli tournee po Europie i Stanach. Howlett dużo czasu spędził w studio (mixując kilka utworów, między innymi zespołów Art of Noise i Dream Frequency). Wszystko było by dobrze gdyby nie główny artykuł w magazynie Mixmag, w którym oskarża się Prodigy o "zabicie" rave utworem Charly. To właśnie wtedy powstało wiele utworów, które bazowały na samplach z programów dziecięcych. Oczywiście w oczach krytyków był to dowód upadku sceny rave. Dla podkreślenia całego problemu Mixmag na okładce umieścił Liama z przyłożonym pistoletem do skroni (gazeta wpada do ognia na końcu teledysku Fire). Mimo tych zarzutów Prodigy pokazało, że jest najlepszym zespołem grającym na żywo w Anglii (na festiwalu Vision i Sheffield Sound City). Pytaniem było czy potrafili wydać album?
Doświadczenie
Odpowiedź na to pytanie padła bardzo szybko. Treść wewnętrznej okładki czwartego singla Fire brzmiała: "Z nadchodzącego albumu Experience" (tytuł był echem albumu Jima Hendrixa). Album pokazał prawdziwy geniusz Liama, prawdziwą głębię muzyki. Tournee po Australii, Ameryce, Europie i Japonii (przeszło 70 występów) było koszmarem w historii zespołu. Zrozumieli jednak, że nie zawsze wszystko będzie się układać po ich myśli. Mimo słabej promocji, słabych koncertów i przede wszystkim postawy zespołu (totalnie olewającego wszystko) to doświadczenie umocniło ich jako grupę.
Kolejny krok w doskonaleniu
Po wydaniu piątego i szóstego singla "Out of Space" i "Wind it Up" osiągnęli znaczny komercjalny sukces. Komu to się mogło nie podobać? Podziemnej scenie, z której się w końcu wywodzili. Liam darząc respektem tą część muzycznego świata, kolejny swój singiel wydał pod pseudonimem. Bez żadnej promocji Liam stworzył "One Love" jako Erthbound (co było, w rzeczywistością nazwą domowego studia Liama). Singiel odniósł wielki sukces (tym razem nie komercjalny). Wszyscy się zastanawiali, kim jest tajemniczy twórca utworu? Było to latem 1993 roku. Tytułowa piosenka była czymś nowym, pewnym odejściem od starego stylu. Ciężkie uderzenie basu przeplata się z niby-wokalem, odczuciem szybkości i narastającym napięciem. Ewolucja dokonała się na naszych oczach, a raczej w uszach. Singiel był kolejnym krokiem, kluczem otwierającym bramę do materiału na następny album. Gdy Prodigy ujawniło, że to właśnie Liam jest twórcą kawałka wszyscy z napięciem oczekiwali na ich drugi albumu, nad którym Liam zaczął pracę pod koniec 1993 roku.
Fuck them and their law!
Wydając singiel "One Love" zespół złożył oświadczenie fanom, że ostatnie ich występy nie były dobre głównie przez rząd, ale i przez nich samych. Właśnie wtedy w Anglii weszło w życie prawo pozwalające zamykać legalne i nielegalne imprezy muzyczne. Policja stała się wrogiem dźwięku. Tak jak zespoły rockowe i hip-hopowe Prodigy kategorycznie sprzeciwiało się takiemu nadużyciu. Walka o istnienie sceny tanecznej Prodigy rozpoczęło od wydania kolejnego singla "No Good (Start The Dance)".
Music For The Jilted Generation
"Music For The Jilted Generation" był nowoczesnym albumem tanecznym, pokazaniem przepaści dzielącej "stary", zdegenerowany, rządzony prawem silniejszego świat od nowego, sprawiedliwego, kochanego. Zdecydowanie był inny od pierwszego albumu. Ciemny klimat, ciągłe napięcie, gitara, taniec, bunt to charakterystyka utworów z tej płyty. Na kilka chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Pierwszy to Poison - jeden z najlepszych kawałków, jakie słyszałem. Liam powrócił do korzeni swych inspiracji hip-hopem. Piosenka jest stosunkowo wolna, ale jej ciężkie brzmienie nadaje niepowtarzalny, ostry, oldskoolowy klimat. Po raz pierwszy słychać tam wokal Maxima Reality. Całość okraszona jest niesamowitym rytmem i winylowym drapaniem. Po tym ataku muzycznym mało kto nie wymięka. Teledysk rozgrywa się podziemiach. Keith tapla się w czarnej mazi, a Maxim cały czas powtarza, że "ma truciznę". Drugi kawałek to Their Law. Liam zrobił go wraz z zespołem Pop Will Eat Itself. To z kolei jest utwór rockowy z ostrą gitarą basową i uderzeniem nadającym utworowi wręcz marszowy charakter. Voodoo People to kawałek z niesamowitym brzmieniem fletu. Gorączkowy pęd rytmu atakuje nasz umysł, magia muzyki Liama przenosi nas na wyspę czarowników voodoo. Teledysk jest niesamowity. W oryginale zawierał prawdziwe scenki z obrzędu voodoo, które zostały później wycięte. Leeroy jest szamanem, Keith jedną z ofiar, Liam poszukiwaczem przygód, który nie zdoła uratować kolegów. Kolejny utwór to Break And Enter - breakbeat o nowym ciężkim brzmieniu. Pozostałe utwory są równie dobre: 3 piosenki z tzw. Narcotic Suite opisuje fazę po zażyciu narkotyku, The Heat (The Energy) część 1 i 2 to prawdziwa muzyka acid - ostra i zakręcona. Muzyczny zwrot przejawia się też w nowych inspiracjach Liama. Właśnie wtedy zaczął słuchać Nirvany czy Rage Against The Machine. Muzyka rockowa odciskała piętno na twórczości Prodigy. Jaka była odpowiedź fanów i krytyków? Któż z nas nie zna choćby jednej piosenki z tej płyt. To właśnie wtedy teledyski Prodigy pojawiły się na MTV, a sprzedaż płyty przekroczyła milion sztuk. Krytycy bardzo pozytywnie ocenili wysiłek Liama nazywając go "nowoczesnym Beethovenem".
Wieniec laurowy na głowie Howletta
Od roku 1994 zagrali na wielu wielkich i małych koncertach. Zyskali miano najlepszego zespołu z Wysp i jednego z najlepszych na świecie. I wreszcie przyszedł czas na singiel "Firestarter". Singiel, a właściwie promujący go teledysk wskoczył na pierwsze miejsce wszystkich list przebojów. Ile ta piosenka wywołała emocji! Moje odczucie było takie, że jest to najbardziej dzika, ostra i odjechana piosenka zespołu. Hardcore, punkowy, zabijający słuchacza wokal Keitha. Niezapomniana była reakcja moich kumpli: "Co to za koleś? Gania po podziemiach ubrany we flagę USA z rogami na głowie." Wszyscy uważali to za coś niesamowitego. Ale jeszcze lepsza reakcja była w Anglii: Oburzeni rodzice wystosowali list do jednej ze stacji telewizyjnych, aby nie straszyli ich dzieci tym "odszczepieńcem z rogami" i teksty w stylu: "Ten młodzieniec na prawdę potrzebuje lekarza". Prodigy po prostu stało się profesjonalnym zespołem, który cały czas dojrzewał, otwierając uszy wielu ludziom głuchym na muzykę. W czerwcu 1996 wyszedł próbny singiel "Minefields", który nigdy nie doczekał się komercyjnego wydania. Później Prodigy zaatakowało jednym z najlepszych utworów - "Breathe". Klimat tej piosenki jest jeszcze bardziej mroczny. Liam zrobił wielkie arcydzieło, którego dopełnieniem jest wokal dwóch psycholi: Keitha i Maxima. O klipie można wyrażać się tylko pozytywnie, chociaż sam film takich treści nie przedstawia, jest wspaniałym, artystycznym dopełnieniem tego, co słyszymy. 30 Czerwca 1997 wyszedł trzeci album "The Fat Of The Land". Dobrze pamiętam premierową wigilię. Byłem wtedy w Gdańsku słuchając ok. 23.00 lokalnego radia. Nagle podpity głos mówi: "Wielki dzień czeka fanów Prodigy. Nowy album wychodzi jutro. Szukajcie w sklepach. Teraz coś z tej płytki." I usłyszałem ton "Smack My Bitch Up" co na starym "grundigu" było na prawdę czymś dziwnym. Wspomniana piosenka doczekała się też wydania na singlu. Jaki był Fat? Piosenki Liama atakowały swą ciężkością i agresywnością. Wszechobecna gitara, "brudny i tłusty" beat, nawiązanie do oldskool i jeszcze wielu muzycznych styli. Album był czymś zupełnie nowym, ewenementem na scenie muzycznej. Prodigy na zawsze zmieniło zakres znaczenia pojęcia "muzyka dance" W 1999 roku Liam wydał swój solowy album.
I znowu ten Liam...
"Dirtchamber Sessions Volume One" jest albumem stworzonym z serii ulubionych piosenek Liama Howletta przez niego zmiksowanych. Każdy, kto ma pojęcie o dobrej muzyce znajdzie tam coś ciekawego. Album (wydany 22 lutego 1999 roku) szczególnie jest ukłonem w stronę hip-hopu i muzyki sprzed 20 i więcej lat. Teraz słychać wyraźnie ten styl, niepowtarzalny i całkowicie nie z tej Ziemi. Zespoły, które tam się znalazły nie są znane, a już na pewno znane młodszemu pokoleniu (no, może Chemical Brothers i Beastie Boys). Jest to, więc kolejny powrót do korzeni w wielkim muzycznym skrócie. Polecam każdemu ten album, niech usłyszy piosenki w nowym, ciężkim brzmieniu, brzmieniu The Prodigy. Więcej nie będę pisał o tym albumie, bo każdy powinien sam wejść w głębie tej muzy. Volume 1 oznacza część pierwszą, więc kiedy Volume 2?
Co tu robić?
Od 1999 Prodigy przestali koncertować. Zmęczeni ciągłym tournee chcieli trochę od tego wszystkiego odpocząć. Liam zajął się Djowaniem (co wyszło mu wspaniale), Keith albo towarzyszył Liamowi albo jeździł na motorach. Maxim i Leeroy (najpierw jako Longman i obecnie jako Flightcrank) zajęli się solową karierą. Obaj na koncie mają po jednym bardzo dobrym albumie i kilku singlach. Leeroy odszedł z zespołu w marcu 2000 roku. Będziemy tęsknic za nim! Nastała ponad roczna stagnacja. Wszystko wskazywało na to, że zespół się rozpadł. Jednak siła Prodigy (bez "The" od 1996 roku) nie pozwoliła na rozsypanie.
Alive
Liam skrzyknął chłopaków (a może był to Maxim?) i na wakacje 2001 rozpoczęli koncertowanie po 2 latach przerwy. (Przeczytaj o tych koncertach w dziale "Fat And Dirty Gigs"). Co przyniesie przyszłość? Nowy album "Always Outnumbered, Never Outgunned" ma być gotowy na wiosnę 2002 roku, a na styczeń i luty 2002 zapowiedziane są koncert w Australii i Nowej Zelandii. Także dziś zacieram ręce i czekam na wybuch :P