DAVID IGNATIUS - "Wbrew zasadom"
Czasami już od pierwszej strony książki wiemy, że dana pozycja jest świetna i będziemy ją pamiętać do końca życia. Książce Davida Ignatiusa „Wbrew zasadom” zajęło to dokładnie 20 i już wiedziałem, że wejdzie ona do mojego top ten książek.
Eryk Truell to wschodząca gwiazda dziennika „New York Mirror”. Obecnie jest korespondentem gazety w Paryżu, ale zbliża się najprawdopodobniej do decyzji zmiany placówki. Podczas pisania artykułu o genialnym francuskim naukowcu, słyszy o napadzie na słynną restaurację w Paryżu. Kilkunastu terrorystów opanowało restaurację i grozi, iż jeżeli rząd nie zapłaci, każą zjeść skażone pożywienie zakładnikom. Po kilkukrotnych próbach udaje się Erykowi dostać do zajętej restauracji i przeprowadza sensacyjny wywiad z przywódcą terrorystów i jego doradcą. Po wyjściu z restauracji został „spałowany” przez francuską policję i aresztowany. Siniaki jednak złagodziły mu pochwały od naczelnego redaktora za fantastyczny materiał, który trafił na pierwszą stronę. Po wyjściu z aresztu dowiaduje się iż wszyscy terroryści zostali aresztowani, a jeden z nich zastrzelony. Truell jednak nie do końca przekonało wyjaśnienie podane przez rząd, więc zaczyna węszyć dookoła tej sprawy. Przepytuje swojego kolegę i informatora, który dostarcza mu zaskakujących informacji. W próbie potwierdzenia tych informacji idzie do CIA, co jest chyba jednym z największych błędów w jego życiu. Uzyskuje potwierdzenie podejrzeń – częściowo za zamachem stał minister obrony Francji. Pisze artykuł, który przypomina słynne „gówno wrzucone w wentylator”. Minister podaje się do dymisji, Truell w glorii chwały przeniesiony zostaje do Waszyngtonu ( we Francji nikt już nie chce z nim rozmawiać ).
To tylko początek fabuły książki. Później jest wiele spotkań z podupadającą CIA, wiele znakomitych akcji i opisów pracy dziennikarza. Mówiąc szczerze to właśnie z powodu tych ostatnich książka szczególnie zapadła mi w pamięć. Po prostu okazało się, iż nie mam predyspozycji do bycia dziennikarzem.
Moim zdaniem każda osoba, która chciała być reporterem powinna przeczytać tą książkę, stanąć przed trudnymi wyborami i sprawdzić czy dokonałaby właściwych decyzji. Szczególnie charakterystyczny jest problem „kanapki z gównem”. Eryk przypomina sobie rozmowy, jakie prowadził na studiach z kolegami – czy jeżeli ktoś zaproponowałby wspaniały materiał na artykuł, czy w zamian za to zjadłby ową kanapkę. Oczywiście pierwsza reakcja to NIE. Ale już po chwili pojawiły się pytania – „ A jak dobry byłby ten materiał?”. Pokazuje to jak wielkie ciśnienie występuje na najwyższych szczeblach dziennikarstwa i jak wiele ludzie mogą poświecić, aby się wybić. A także jak ważkich wyborów muszą dokonać dziennikarze.
Książka przypomina trochę popularny rodzaj książek, w których główny bohater ucieka przed goniącymi go ludźmi, aby w finale pokonać ich i w glorii chwały i sławy udać się do swojej ukochanej. No cóż, jeżeli liczycie , że ta książka trzyma się do końca tej rozpiski to czeka was rozczarowanie :). (tutaj mały spoiler – sławy jest dużo, chwały mało, a dziewczyny jeszcze mniej:))
Polecam tę książkę. Jeżeli tylko
zobaczycie w bibliotece charakterystyczną pozycję Srebrnej Serii Amberu, a na
okładce twarz podobną do Arniego z Terminatora ( w sumie nie mam pojęcia co
ona tam robi) a u góry napis „Prawa do ekranizacji sprzedane za 1 000 000
dolarów” to być może jest to książka Davida Ignatiusa „Wbrew
zasadom”.
PMG pmgpmg@wp.pl
P. S. „Wszystkich nas kształtują i deformują doświadczenia dzieciństwa”