COLIN FORBES - "Pancerna ucieczka"

Zwykle nie lubię czytać książek historycznych omawiających wczesne walki II wojny światowej. Zbyt wiele w nich oddziałów ginących na marne, głupich przywódców i tego typu elementów (nie mówię ze w innych momentach było inaczej – po prostu nie lubię gdy „ nasi przegrywają”) (cóż... historia nie jest łaskawa i zmienia się nadzwyczaj rzadko - a jeśli już, to bez naszej wiedzy. Nie znaczy to jednak, że można ignorować jej niepożądane fragmenty... - m.). Zwykle stronię też od książek Colina Forbesa – jakoś nie mogłem się przekonać do twórczości tego autora. Tym większe było moje zdziwienie, gdy przeczytałem „Pancerną ucieczkę”. Można to tłumaczyć jedynie głodem książki – po prostu biblioteka miejska została zamknięta na miesiąc a z pozostałych przeczytałem już większość interesujących książek.

No, ale wracajmy do głównego wątku – „Pancernej ucieczki” Colina Forbesa. Załoga czołgu brytyjskiego Matylda zostaje wysłana przez swego dowódcę na zwiad w poszukiwaniu oddziału francuskiego. Trwa atak Niemiec na Belgię i Francję w roku 1940. Załoga kryje się w tunelu kolejowym przed atakiem stukasów. Obydwa wjazdy do tunelu zostają zasypane przez samoloty. Tak rozpoczyna się fabuła książki. Trzeba przyznać, iż początkowe sceny wywarły na mnie dobre wrażenie – wartka akcja i przemyślane decyzje bohaterów – jazda po nasypie w celu lepszej orientacji – a także błędy przez nich popełnione – brak zauważenia, iż nasyp jest coraz wyższy oraz sposób ich pokazania przekonały mnie, że nie jest to kolejna książka w stylu – „tropili go, zabili go, a jednak uciekł”.

Autor w znakomity sposób pokazuje proces podejmowania decyzji przez poszczególnych członków załogi, zmiany w nich zachodzące oraz sposób, w jaki starają się przezwyciężyć stres. Dynamicznie zmieniająca się sytuacja podczas Niemieckiego ataku pokazuje w jak ciężkiej sytuacji byli Brytyjscy czołgiści. Niemieccy dywersanci, maszerujące kolumny pancerne hitlerowców, brak paliwa i miażdżąca przewaga Niemców w powietrzu sprawiały, iż same próby przedarcia się do swoich były już czynem bardzo odważnym. Nie zdradzę chyba tajemnicy, jeżeli powiem, że załoga jednak dotrze do swoich – choć mocno „ okrojonym” składzie.

Polecam tą książkę. Czyta się ją bardzo szybko, jest świetnie napisana i sensownie pokazuje rzeczywistość tamtych czasów.

PMG pmgpmg@wp.pl