MARK TWAIN -
"Listy z ziemi"
Mark Twain to z pewnością jeden z najpopularniejszych twórców literatury amerykańskiej na przełomie XIX i XX wieku. Sławę (również w Polsce) przyniosły mu takie powieści jak: „Książe i żebrak”, „Przygody Tomka Sawyera”, „Jankes na dworze króla Artura” oraz „Przygody Hucka”. Są to kultowe już pozycje literackie uwielbiane przez dzieci i młodzież, choć sam Twain twierdził, że lektury te adresowane są przede wszystkim do dorosłych.
Znacznie odbiegająca klimatem od wyżej wymienionych powieści jest, trochę mniej znana, bardzo śmiała i budząca wiele kontrowersji książka „Listy z ziemi”. Gdybym miał ją opisać jednym zdaniem to jest to krytyka (poparta wieloma trafnymi argumentami) wiary chrześcijańskiej. Lektura niezwykle ciekawa ale też trudna do przetrawienia dla osób głęboko wierzących. Nie będzie niespodzianką jeśli powiem, że autor miał spore kłopoty z publikacją swojego dzieła. W powieści tej Twain nie godzi się przede wszystkim z wizerunkiem groźnego, okrutnego i mściwego Boga, gardzi obłudą religijną i ośmiesza wyobrażenia i praktyki katolików. Co najciekawsze opisuje to wszystko nie na zasadzie rzucania mięsem gdzie popadnie ale w sposób bardziej wyrafinowany, niekiedy nawet humorystyczny i groteskowy.
„Trudno dziwić się pasji, jaką Twain włożył w te szyderczą, lecz zarazem bolesną książkę. [...] Trudno dziwić się oburzeniu człowieka o niezwykle wrażliwym i czułym na wszelki przejaw krzywdy sumieniu, który tak często obserwował jak w imię i pod płaszczykiem zasad religijnych dopuszczano się zbrodni i do jakiego stopnia obłudy potrafili dochodzić niektórzy wyzyskiwacze wymachujący biblią”.
Fabuła powieści nie jest zbyt wyszukana i stanowi pewien pretekst do napisania tytułowych listów. Oto bowiem Pan Bóg w obecności trzech archaniołów (Michała, Gabriela i Szatana) stwarza wszechświat. Postanawia, że miliony planet i księżyców będą stale krążyć po swoich orbitach. „Nigdy się nie zderzą i nigdy nie przedłużą okresu orbitalnego przebiegu o więcej niż o setną część sekundy na dwa tysiące lat”. Swój nowy cud Stwórca nazwał prawem natury, co równało się z Prawem Boga. Prawo to z czasem zaczęło odnosić się także do innych „rzeczy”, na przykład do zwierząt: „Szatan rzekł: - Pająk zabija muchę i zjada ją; ptak zabija pająka i zjada go; żbik zabija gęś; no, tak, one wszystkie zabijają się nawzajem. To przecież morderstwo na całej linii. Oto niezliczona mnogość stworzeń, a wszystkie zabijają, zabijają, zabijają, wszystkie są mordercami. I nie można ich za to winić, o Boski? – Nie można ich za to winić. Takie jest prawo ich natury. A prawo natury to zawsze Prawo Boga. A teraz – uwaga – patrzcie. Oto stworzenie nowe – i arcydzieło: Człowiek!”
Podobnie jak stworzenie wszechświata, tak również narodziny człowieka znacznie odbiegają od, znanej wszystkim, wersji biblijnej. Pan obdarza każdego osobnika wszystkimi Cechami Moralnymi (odwagą, sprytem, okrucieństwem, miłością itd.) i odtąd każda istota ludzka posiada w sobie te cechy i to one właśnie tworzą jej naturę. „U niektórych – cechy wyższe i doskonałe będą górować nad złymi i te istoty będą się nazywały dobrymi ludźmi; u innych – będą przeważały złe cechy – i te istoty będą nazywane złymi ludźmi.” Można więc wysnuć wniosek, jakoby natura ludzka była z góry ustalana przez Boga. Ten trochę kontrowersyjny pomysł autora (z którym ja osobiście się nie zgadzam) stanowi dopiero wstęp do późniejszych rozważań na temat ludzkiej psychiki i osobowości. Faktyczne rozpoczęcie wykładu religijnego następuje w momencie gdy archanioł Szatan zostaje wygnany na tysiąc lat na Ziemię (1 dzień w niebie = 1000 lat na Ziemi) aby zbadać ją i zobaczyć jak przebiega eksperyment z rasą ludzką.
„To jest dziwne, niezwykłe i interesujące miejsce. Nic tutaj nie przypomina tego co jest u nas. Wszyscy ludzie są obłąkani, inne zwierzęta też są obłąkane, sama Natura jest obłąkana.” Dwa pierwsze listy odnoszą się głównie do samej wiary, modlitwy i postrzegania Świata oczami chrześcijan. To chyba najbardziej złośliwe i szokujące strony tej książki. Niektórych mogą zniechęcić do dalszej lektury, jednak zaznaczam, że podchodzić należy do tego typu powieści z dystansem i nie bluzgać od razu na autora. Zamiast tego można np. przemyśleć bardzo ciekawe opisy wyobrażeń katolików o Niebie.
Mark Twain nie ocena ludzi tylko w aspekcie wiary. Również sprawy polityczne i społeczne mają dla niego wielkie znaczenie. „Wszystkie narody patrzą z góry na wszystkie inne narody. Wszystkie narody nie lubią wszystkich innych narodów. Wszystkie białe narody gardzą wszystkimi kolorowymi narodami. [...] Cały świat nienawidzi Żyda i nie może go znieść, chyba że ów Żyd jest bogaty.”
Od trzeciego listu Szatan zajmuje się głównie opisywaniem Biblii. „Jest to księga bardzo interesująca. Zawiera wiele szlachetnej poezji, trochę pomysłowych baśni, trochę ociekających krwią historii, trochę pożytecznych morałów, mnóstwo nieprzyzwoitości i ponad tysiąc kłamstw”. Archanioł przedstawia nam po kolei historię Adama i Ewy, Arki Noego itd. Prawie do każdego wydarzenia pozostawia swój komentarz, który jest przecież jednocześnie komentarzem samego autora. Niestety niektóre argumenty antyreligijne są zupełnie bezsensowne i przypominają dziwne pytania zbuntowanego nastolatka. Z treści tej książki można jednak wysnuć zdania naprawdę wartościowe, które każdego katolika powinny zmusić do zastanowienia się nad pewnymi sprawami. Szatan pyta się na przykład dlaczego Bóg uczący miłosierdzia ukarał Adama i Ewę za drobne przewinienie i dlaczego setki następnych pokoleń musi cierpieć za pierwszy grzech owej pary skoro nie brali w nim udziału? Czemu Pan zesłał potop na wszystkich ludzi? Czy naprawdę na całym Świecie tylko Noe i jego rodzina zasłużyła sobie na przywilej życia? Takich pytań jest o wiele więcej. Dla niektórych wydadzą się one z pewnością śmieszne a niektórzy zapewne znają już na nie odpowiedź.
Twain znakomicie „bawi się” przeróżnymi statystykami i obliczeniami dotyczącymi np. stworzenia świata. Doskonale też łączy ze sobą niektóre wersety Biblijne i udowadnia pewien ich bezsens. A czy w samej książce chodzi tylko o problem wiary? Chyba nie. Tu chodzi przede wszystkim o to słynne prawo natury, którego motyw pojawia się wielokrotnie. Wynika z tego dość ciekawy paradoks: skoro prawo natury jest prawem bożym, to dlaczego przepisy religijne starają się owe prawo ograniczać?
Samą książkę czyta się bardzo
łatwo i szybko. Nie powiem, że przyjemnie bo to już kwestia indywidualna. Nie
mniej „Listy z ziemi” są niezwykle ciekawe. Miejscami może nieco
szokujące i trochę złośliwe, lecz ja jako chrześcijanin nie poczułem się
urażony. Gorąco polecam!
Lord
Tomo