A. E. VAN VOGT - "Krypta bestii" 

"Kryptę bestii" przeczytałam, 
Ciekawą rozrywkę miałam. 
Niby zwykła fantastyka, 
Lecz parę przemyśleń smyka 
W główce małej Juliteczki 
Po przeczytaniu książeczki. 
By nie było zbyt ambitnie, 
Napiszę teraz dobitnie: 
To spoko opowiadania, 
Całkiem warte przeczytania. 

Numer jeden - "Potwór z morza". 
Wyspa, wokół wód przestworza. 
Bóg rekinów tu króluje, 
Na ludzi sobie poluje, 
Lecz nie dali się rybacy 
I niczym z GROM-u wojacy 
Potworasa załatwili, 
Pułapkę mu zastawili. 
Ma opinia pozytywna, 
Ani trochę negatywna. 

"Krypta bestii" tytułowa - 
Druga historia Vogt'owa. 
Rzecz o płynnym robociku, 
Który robi fiku miku. 
Kształty przybiera on różne 
Jak zwierzątko bardzo próżne. 
Debeściaka z matmy szuka 
By uwolnić złego zbuka. 
Trochę mniej się spodobało, 
Lecz też dobrze się czytało, 
Poza małym mankamentem, 
Matematycznym momentem, 
Gdy o liczbach trajkotali 
I dokładnie obliczali. 

Trzecie - "Nie tylko umarli" 
O żeglarzach co zadarli 
Z jaszczurzymi kosmitami 
Ze stalowymi jajami;-) 
Zjawia się też jako trzeci 
Ten co najbardziej naśmieci. 
Początek jest iksfilowski 
A dalszy ciąg startrekowski. 
Środek może ciut się dłuży, 
Ale w sumie się nie nuży. 

A "Przeszłości odtwarzanie" 
To czwarte opowiadanie. 
Jest nieco psychodeliczne, 
Grono fanów więc mniej liczne, 
Bo historie zakręcone 
Nie dla wszystkich są stworzone. 
Po przeczytaniu pytanie: 
Co już było? Co się stanie? 
Ciągle lata nam po głowie 
Jak mucha przy tyłku krowie. 
Dziury w mózgu ma bohater 
Niczym wulkaniczny krater. 
Trafia na ślad pewnej laski 
Sprzedającej rarytaski. 
Panna w sprawę zamieszana, 
Znalezienie jej - cel pana. 

Piąty "Centaur daleki" 
Podróż trwa tu całe wieki. 
Pierwsza strona o rzyganiu. 
Nie zaczynać przy śniadaniu! 
Chłop budzi się z hibernacji, 
Popada w stan konsternacji. 
Przyczyną się tego stało 
Jego kumpla martwe ciało. 
Ale zimnej krwi nie traci 
Co mu później się opłaci. 

W szóstej z kolei "Obronie" 
Akcja znów w kosmosie tonie. 
Utwór godny polecenia, 
Nawet dla wielkiego lenia. 
Najkrótszy z tomu całego, 
Pełno w nim skrupulatnego 
Opisu uruchomienia 
kosmicznego urządzenia. 
Mimo to wcale nie nudzi, 
Wręcz przeciwnie podziw budzi 
Dla autora wyobraźni, 
Jego artystycznej jaźni. 
Końcówka zaskakująca 
I niezwykle wstrząsająca. 

Natomiast numerek siódmy 
Ma tytulik bardzo trudny, 
Którego nie zacytuję 
Bo sobie rymy popsuję:-) 
Wszystko w barze się zaczyna, 
Browar popija drużyna. 
Pewien człowiek ich zaczepia, 
Wcześniej wlepiał w nich swe ślepia. 
Rozpoczyna swą opowieść 
Próbując im czegoś dowieść. 
Z czasów szkolnych kumpel jego 
Poszedł kiedyś na całego. 
Świetny show cyrkowy zrobił, 
Mutantami go ozdobił. 
Wśród nich kocur tajemniczy 
Najbardziej się tutaj liczy. 

Ósemeczka - "Zmartwychstanie", 
Ciekawe opowiadanie. 
O kosmitach co latali, 
Obce ziemie zasiedlali. 
Najpierw wszyściutko badali, 
Potem na sztuki wskrzeszali 
Pojedynczych osobników 
By dowiedzieć się tajników 
Katastrofy na planecie 
Zamiast sprawdzić w Internecie:-) 
Ale się raz doigrali, 
Potężnego przywołali. 

Dziewiąteczka nam się kłania, 
"Integracja" się wyłania 
O inteligencji sztucznej, 
Której brak zabawy hucznej 
Bo samotnie sobie siedzi 
I czarniutkie niebo śledzi. 
Dnia pewnego się zdarzyło 
Coś co mu się nie przyśniło. 
Wizyta innej istoty, 
Ale podobnej roboty, 
Poza faktem posiadania 
zdolności w czasie latania. 
Razem w przeszłość więc wracają 
I do pojedynku stają. 
To thriller psychologiczny 
Plus watek elektroniczny. 

Dziesięć to "Precz z Ziemianami" 
Więc historia z kosmitami. 
Ziemianie tu wymierają, 
Konflikty królewskie trwają. 
Milość, zdrada, pożądanie, 
Po władze rąk wyciąganie, 
Intrygi, melodramaty 
To główne tutaj tematy. 
Jednak jest też drugie denko 
Dając nadziei okienko, 
Że to nie telenowela, 
Która schematy powiela. 
Ogólnie jednak odstaje 
I niższą notę dostaje. 

A "Duplikaty z krysztalu" 
Są jedenaste z przydziału. 
Kryształ przez swe zachowanie 
Wywołuje zamieszanie. 
Można stwierdzić, że on tworzy 
Klony ludzi, które mnoży. 
Wszyscy wokół go szukają, 
Ale też się obawiają. 
Sikają przed nim ze strachu 
Ponieważ ich trzyma w szachu. 
Akcja dość intrygująca 
Więc ogólnie wciagająca. 

Teraz nadchodzi dwunastka - 
"Nieśmiertelnosci namiastka". 
Podróż tu się nie udała, 
Lecz żyje załoga cała. 
Planeta martwa z pozoru, 
Ale nabiera wigoru, 
Gdy się ludzie rozdzielają, 
Kiedy paliwa szukają. 
Coś umysły im skanuje 
Ich myśli realizuje. 
Napięcia tu trochę mało, 
Ale przeczytać się dało. 

Na koniec trzynastka kica, 
Czyli "Farmy tajemnica". 
Tutaj wątek jest klasyczny, 
Typowo ufologiczny. 
Coś się na farmie rozbiło, 
Głęboko w ziemi utkwiło. 
Dziewczynkę hipnotyzuje 
I mała lekko wariuje. 
Spodobał mi się utworek 
W dobrym stylu kończy zbiorek. 


juliette20 
juliette20@o2.pl

Gratuluję, Juliteczko

Wniosłaś w dział or'ginalności deczko.

Jedyne moje zarzuty -

Choć może mój rozum zakuty

Dziwne wnioski wnet wysnuwa,

Iż recenzji ponad połowa

Recenzją bynajmniej nie jest,

Bowiem sprezentowałaś streszczeń rejestr.

Jednakowoż, moja pani,

Czytelnicy uradowani

Winni być tym stanem rzeczy.

Nikt zapewne nie zaprzeczy,

Że czytało się wybornie,

Toteż gratuluję skromnie.

Proszę werble i fanfary!

Pisał: MC military.