Po tę książkę sięgnąłem z czystej ciekawości. Kryminały Agaty Christie trochę mi się już przejadły, ale postanowiłem przeczytać jeszcze jedną jej powieść. Dużo osób mówiło mi że książka ta dotyczy zagadki dość nietypowej, a właściwie to nietypowego rozwiązania, bo przecież wiadomo że chodzi o morderstwo. I nic w tym dziwnego, w końcu to kryminał.
Po raz kolejny głównym bohaterem jest znany (wielbicielom kryminałów chyba nawet na równi z Holmsem) monsieur Poirot. Jak już mu się to kilka razy zdarzyło całkowicie przypadkowo został wciągnięty w sprawę morderstwa. Tym razem ofiara straciła życie w pociągu przemierzającym Europę, a konkretnie Bałkany. Którejś nocy pociąg zatrzymuje się w zaspach i wszyscy pasażerowie są odcięci od świata, wtedy zdarza się morderstwo (a raczej egzekucja, ale o tym dowiadujemy się dopiero na końcu). Najdziwniejsze w tej sprawie są okoliczności zbrodni, które w zasadzie nie pasują do żadnej osoby jadącej w pociągu, a przecież nie mógł być to nikt z zewnątrz.
Osobiście stawiałem na panią Hubbard, nie potrafiłem wyjaśnić kilku szczegółów ale miała najlepszą okazję. Jak się później okazało trochę się pomyliłem, ale nie wiem czy komukolwiek udało by się odgadnąć prawdę szybciej niż Poirotowi. Wydaje mi się że to dość duży minus tej książki, nie to że trudno zgadnąć zakończenie, ale to że sytuacja wydaje się naciągana i to dość mocno. Poza tym chyba przesadzono też z domyślnością Poirota, bo za to co dokonał powinien otrzymać Nagrodę Jasnowidza Roku. Nie mogę wyjaśnić czemu, bez zdradzenia szczegółów, a tego nie będę robił, bo komu chciało by się czytać książkę znając zakończenie?
Mimo tego zakończenia książkę czytało się dobrze i polecam ją wszystkim którzy mają ochotę na naprawdę nietypową zagadkę. Ostrzegam tylko że z początku wydaje się banalna. Schody zaczynają się od zbadania ran przez lekarza i dopiero po tym zaczyna się plątanina. Jeśli miałbym wystawić ocenę to dałbym -5 w szkolnej skali (tak, wiem że są wakacje) bo jednak jest to powieść dość wciągająca i zaskakująca.