Piękny książę(*), diamenty, elegancka szkoła dla dziewcząt... wydawałoby się, że książka o takiej tamatyce przypadłaby do gustu jedynie osobie, która jest zagorzałym zwolennikiem "Harlekinów". A jednak nie - dowodem na to jest "Kot wśród gołębi"! Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami...
Cała rzecz (no, powiedzmy, że 3/4 rzeczy :)) dzieje się w luksusowej, angielskiej szkole w miasteczku Meadowbank. Jest to szkoła dla dziewcząt, do której uczęszczają tylko panienki z najbogatszych rodzin. Akcja książki rozpoczyna się wraz z nowym semestrem zaczynającym się w tejże uczelni. Poznajemy wiele uczennic, w tym kuzynkę szejka jednego z państewek, położonego na dalekim wschodzie. Jednak fabuła "nieco" się komplikuje. Otóż szejk ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, a w szkole w Meadowbank zamordowana zostaje nauczycielka. Jak się później dowiadujemy, w grę wchodzą bardzo drogie klejnoty, a zabójstwo i "wypadek" mają ze sobą wiele wspólnego... Nagle klejnoty, o których wcześniej wspomniałem, znajduje jedna z uczennic szkoły w Meadowbank. Zwraca się z prośbą do Herculesa Poirot, który na jej zlecenie podejmuje się rozwiązania zagadki.
Powiem szczerze, że nigdy bym nie powiedział złego słówka o kryminale napisanym przez panią Christie. Tak wię nie odstąpię od reguły, jeżeli powiem, że "Kot wśród gołębi" jest bardzo dobrą książką. Akcja jest - jak przystało na Agathę Christie - prowadzona świetnie. Najpierw spokojne przedstawienie wszystkich postaci, potem wszystko zaczyna powoli przyspieszać, aż dochodzimy do punktu kulminacyjnego (pierwsze morderstwo). Potem przebiegające w napiętej atmosferze śledztwo - najpierw policji, a potem Poirota. No, i na końcu - oczywiście - zaskakujące rozwiązanie zagadki. I gdyby nie z lekka przynudne rozwinięcie akcji, byłby to kryminał pierwszej klasy!(**) Podsumowując: lubisz książki autrostwa Agathy Christie - jest to pozycja obowiązkowa. Jeśli jednak nie jesteś jej zwolennikiem, to i tak jest to kryminał wart polecenia!
(*) Tylko bez skojarzeń proszę! - w tych sprawach jestem zwolennikiem płci pięknej... :)
(**) Ale to kwestia indywidualna...