"Jack Orlando" był moją pierwszą grą przygodową którą ukończyłem. Od niego zaczęło się moje zainteresowanie przygodówkami, a w szczególności tymi w których poczynaniami bohatera kierowaliśmy za pomocą myszki. Zainteresowanie to trwa do dziś choć już w mniejszym stopniu. Spowodowane jest to tendencją twórców gier do umieszczania w swoich produktach elementów zręcznościowych czego bardzo nie lubię, bo uważam że w przygodówkach powinny liczyć się przede wszystkim "małe szare komórki". I tak właśnie jest w prezentowanej grze.
Tytułowy bohater jest byłym prywatnym detektywem który po zniesieniu prohibicji nie bardzo ma co robić. Pewnego dnia wracając z baru słyszy odgłos strzału dochodzący z zaułka. Gdy dobiega do trupa zostaje ogłuszony przez mordercę i zanim traci przytomność widzi tylko że tamten ucieka po drabinie na dach pobliskiego budynku. Rano budzi go policja i aresztuje pod zarzutem morderstwa. Swoją drogą dowody były dość nikłe, bo nie znaleziono narzędzia zbrodni. Za Jackiem przemawiał także fakt że gdyby był mordercą to by uciekł i nikt by go z tym nie powiązał. Ale jak się policja uprze to koniec. Na szczęście znajomy inspektor daje mu trochę czasu na oczyszczenie się z zarzutów. Od tego momentu w pełni kierujemy bohaterem.
Gra powstała około roku 97 co od razu widać. Instaluje się typowo dla DOS'a, ale można ją uruchomić pod Widows'em. Na szczęście wszystkie lokacje i postacie zostały narysowane ręcznie, dzięki czemu w szacie graficznej nie widać aż tak przebiegu lat. Jedynie zastrzeżenia budzi animacja ruchu. Jack porusza się bardzo sztywno, jakby połknął kij od miotły, którą nosi w kieszeni, ale o tym za chwilę.
Muzykę (bardzo dobrze wkomponowującą się w grę) stworzył Harold Faltermeyer twórca ścieżki dźwiękowej do filmów "Beverly Hills Cop" "Beverly Hills Cop 2" czy "Top Gun".
Teraz trochę o wspomnianej miotle i innych przedmiotach w grze. Dużym plusem jest to że można znaleźć wiele przedmiotów niepotrzebnych do ukończenia gry np. cegła, stara puszka. To rozwiązanie zastosowane przez twórców nie pozwala zastosować taktyki "użyj wszystko na wszystkim" co znacząco wpływa na grywalność (oczywiście na plus). Bardzo dobre rozwiązanie a spotkałem się z nim tylko w tej jednej grze.
Niestety "Jack Orlando" ma też trochę wad. Pierwsza (w zasadzie nie wada a malutki minus) dość często spotykana w przygodówkach to zdecydowanie za duża ilość przedmiotów w kieszeni i za dużych. Jack musiał by nosić jakiś plecak żeby to wszystko pomieścić. Równie śmieszne jest wkładanie do kieszeni miotły (chyba jakaś składana), chociaż i tak nie ma szans z głównym bohaterem gry Prisoner Of Ice, który do kieszeni włożył taboret.
Drugim minusem jest liniowość. W zasadzie w kilku momentach gracz może wykonać coś na dwa sposoby ale dające identyczny efekt np. żeby wejść do nocnego klubu można przekupić bramkarza, albo wejść tylnymi drzwiami przez płot. Tyle że pieniędzy i tak starczy na wszystko więc nie ma różnicy którą wybierzemy drogę.
Ogólnie gra się bardzo dobrze, a wymienione wady (szczególnie pierwsza) nie przeszkadzają w dobrej zabawie. Polecam tą grę wszystkim którzy lubią przygodówki w "starym, dobrym stylu", a nie grali jeszcze w Jacka. Obecna cena to około 40-50 zł.