Memento mori?
Leje deszcz, typowa listopadowa pogoda. Święto Zmarłych, czczenie pamięci i wiary w nieśmiertelność. Oraz w sens - niejednokrotnie dawno zatracony.
Spacer po cmentarzu zawsze powoduje u mnie uczucie jakiejś bogobojnej skromności, ulotności. Choćbym nie wiem jakim hedonistą był na codzień, ten jeden dzień w roku zawsze potrafi sprowadzić mnie na ziemię. Przechodzenie obok grobów, szczególnie tych nowych, lśniących wypolerowanym czarnym marmurem, na których nie odbiło się jeszcze piętno czasu. Do tego dochodzi niemalże wyzywające patrzenie na ludzi, będące głuchym krzykiem: "Patrzcie, ja żyję! Wy też, ale po której stronie będziemy za rok: pamiętających, czy upamiętnianych?!".
Niemal każdy może podać przykład nagłej, głupiej i niespodziewanej śmierci, śmierci niesprawiedliwej, koszmarnej i destruktywnej. Tej, która powinna trafić kogokolwiek innego, na pewno zaś nie tę osobę, doskonale zapowiadającą się, kochaną przez rodzinę, uosobienie dobroci i radości. Wrocław niedawno pożegnał Martę, jedną z osób, które zginęły tzw. "niepotrzebną śmiercią". Jej to właśnie poświęcony jest pierwszy tekst w tym Action Magu. Autor pisze to, co wszyscy w przeróżnych epitafiach - o bezsensie, o tym, jak żałuje, że nie poznał Marty bliżej; wreszcie o tym, że gdyby została ona kilka sekund dłużej w domu, nic by się nie stało.
To wszystko prawda.
Gdyby... Tak wiele rzeczy chcielibyśmy zmienić, poprawić, zrobić od nowa. To niemożliwe. Życie nie daje nam drugich szans. Bo nie powinno; slogany typu: "śpieszmy sie kochać ludzi, tak szybko odchodzą" są prawdziwe i zarazem bardzo gorzkie. Przychodzą na myśl zawsze za późno. Trzeba pamiętać, że życie jest jedną, nieprzerwaną szansą. Cud wyboru można ponawiać. Nawet trzeba. Cały czas, od początku.
Czy należy więc żyć, bezustannie pamiętając o śmierci? Czy raczej nieustannie wspominając życie - i żywych?
Dzień Święta Zmarłych nie jest po to, aby pamiętać tylko o tych, co odeszli. Jest także po to, abyśmy stojąc wśród grobów, uzmysławiając sobie całą kruchość ziemskiego życia, świadomi, że nasza droga kiedyś się skończy - pamiętali, że żyjemy. Memento vitae.
Qn`ik & Donald
|