Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Rise of Nations

Raczman

  Ostatnio wpadła mi w ręce wersja demo Rise of Nations. Produkt nowopowstałej firmy Big Huge Games nie zapowiadał się nad wymiar obiecująco. Przynajmniej mi, zatwardziałemu Fpp-kowcowi.

  No, ale nic, zainstalowałem, włączyłem demko. Trochę długo się wczytywało, (coś koło 3 minut) i to nie z winy mojego sprzętu (AMD athlon 1700+XP, Ge Force4 64mb i 512 mb RAM)! Skoro już pochwaliłem się sprzętem pora przejść do testu właściwego. Moim oczom ukazało się menu, które niczym specjalnym nie zaskakuje. Jest samouczek, tryb szybkiej bitwy, kampania Conquer the World, (której oczywiście nie uwzględniono w demie) Opcje i zupełne zaskoczenie- wyjście z gry:).

  Samouczek został wykonany na zasadzie "Ucz się sam", i musze przyznać spełnia swe zadanie wyśmienicie. Po dokształceniu zapewne udacie się do trybu Quick Battle. Mnogość opcji konfiguracyjnych na początku przeraża, ale po dokładniejszym sprawdzeniu okazuje się, że większość z nich jest niedostępna. Nic to jak mawiam, i po wyborze nacji (jeno 4), planszy (3 style) i przeciwników (do siedmiu) i kliknięciu na start ukazał mi się load screen, który jednocześnie pełni rolę podsumowania wybranych przez nas ustawień. Niestety znowu wystąpiła chyba jedyna wada gry: długie ładowanie się gry. Można to przeżyć, bo jest, co do czytania, ale na dłuższą metę denerwuje. Cała gra została oparta na trzech rzeczach: Surowcach, nauce i wojsku. Jeśli twoje państwo na przykład nie ma zbyt wielu surowców, nie można przeprowadzać badań naukowych, bez badań naukowych wojsko (i wszystko inne) kuleje. Natomiast bez wojska pierwsza lepsza nacja podbije Cię bez problemu. O, gra się w końcu wczytała, zaczynamy grać. Pierwsze, co ujrzałem to moje miasto (niesamowite jak to się dzieje:)). Grafika stoi na wysokim poziomie, wszystkie jednostki zostały zrobione bardzo ładnie, ruszają się jak prawdziwe, nie mam zastrzeżeń (później też ich nie będę miał, no może jednak...). Dźwięk stoi na równie dobrym poziomie jak grafika. Sama rozgrywka wsysa na długie godziny i sprawia, że człowiek nie myśli o niczym innym tylko o grze. Sam rozwój cywilizacji został dość zmyślnie zrealizowany. Wiedza została podzielona na cztery grupy: Nauka, Społeczeństwo, Handel i Wojsko. Równomierny rozwój w każdej dziedzinie daje ci korzyści oraz pozwala zmniejszać ograniczenia dot. miast, wydobycia, ilości jednostek i innych takich. Po odpowiednim rozwinięciu się zapewne wielu z was zachce pobawić się w wojnę. W grze jest całe multum jednostek, rozpoczynając od zwykłych wojaków, przez konnicę, artylerię, wozy opancerzone, a kończąc na czołgach i samolotach. Wszystkie te jednostki "upgradeują" się wraz z postępem naszej nacji w nauce. Dostępna jest też cięższa broń pod postacią rakiet V2 i bomb atomowych. Jeśli chodzi o atomówki (nie o tą bajkę:)) twórcy gry wprowadzili limit wybuchów atomowych. Po 25 eksplozjach gra kończy się przegraną wszystkich. I dobrze, bo inaczej wojna skończyłaby się tylko wzajemną wymianą prezentów pod postacią różnej maści bomb atomowych:). Ale przypuśćmy, że nie masz chęci na wojowanie, tylko wspólną i pokojową koegzystencję. W tym wypadku sprawa jest ciut bardziej skomplikowana. Wtedy trzeba trochę się pomęczyć, bawić się w dyplomacje i handel. Dyplomacja została robiona bardzo dobrze i logicznie. Udostępniono nam środki dyplomatyczne takie jak: Wymuszenie, przekupstwo, można zawrzeć sojusz, rozpętać wojnę i oczywiście zakończyć ją. Jeśli chodzi o handel to nie jest tak łatwo jak by się zdawało. By dobrze prosperować należy wybudować markety (targi) i potworzyć karawany oraz trasy dla nich. Można też (a raczej powinno się) tworzyć kupców, (merchant) i wysyłać ich do rzadkich surowców, aby nimi handlowali (tak moje drogie chomiczki, nie wspomniałem o surowcach poprawiam swój błąd. W grze pojawia się 5 podstawowych surowców: jedzenie, drewno, kasa, wiedza i ropa. Pojawiają się też surowce specjalne, takie jak papirus, uran, miedz i inne. Po zajęciu ich przez kupca nasza nacja zyskuje drobne bonusy). I tu wychodzi kolejna zaleta gry. Po osiągnięciu doskonałości gracz odczuwa satysfakcje. To fakt. Sam byłem dumny, kiedy moje państwo wynalazło wszystko, co się da wynaleźć, handlowało wszystkim, czym się da handlować i podbiło wszystko, co się da podbić:). Czułem się jak jakiś bóg. Niestety zanim się osiągnie ten stan miną co najmniej dwie godziny pełne lawiracji dyplomatycznych i wojskowych, ale jak się uda to satysfakcja gwarantowana. Na podstawie dema stwierdziłem, że Rise Of Nations jest świetna grą, w którą każdy powinien zagrać, chociaż raz. Według mnie dziesiątka to za mało dla tak świetnej gry.

10/10
:: PLUSY:
+ Wciąga
+ Rozwój cywilizacji
+ Satysfakcja z gry
+ A to za całokształt;)
:: MINUSY:
- Długi load (ale kto na to zwracałby uwagę przy tak świetnej grze)
:: INFO O GRZE:
Autor nie podał.
.:. Wyjście do AM .:.