Miech temu obiecałem wam, że napisze reckę Alfabetu Śmierci - polskiej egzdra gry przygodowej.
Jednak postanowiłem uraczyć was tekstem o IMO znacznie lepszej rodzimej produkcji, a na imię jej Lazarus...
Wszystko zaczyna się od tego kiedy nasz bezimienny bohater wyrusza do sklepu z amigowym softem i kupuje grę Lazarus. Wraca do domu, odpala kompa, wrzuca dyskietkę i nagle... Zostaje
wciągnięty do gry! Zwraca się do nas o pomoc w wydostaniu się stąd, a my oczywiście się zgadzamy (jakżeby inaczej). Całe interko wprowadzające nas w świat gry to przeplatające się statyczne grafiki i prerenderowane filmiki! Może i te filmiki nie są wysokiej jakości aczkolwiek wrażenie robią i to spore!
No i zaczyna się. Na początku widzimy naszego hero dzierżącego w łapach jakiegoś guna. Ruszamy w pełną przygód wędrówkę. Cała gra jest hybrydą przygodówki, platformówki i strzelanki i muszę przyznać, że połączenie to jest genialne! Podczas gry zbieramy i używamy przedmiotów, prowadzimy rozmowy, strzelamy z różnych broni, a nawet latamy na jetpacku! Takie połączenie spodobało mi się niezwykle. Do przejścia mamy pięć różnych scenerii. Zaczynamy w Zapomnianej
świątyni. Jednak podczas wędrówki po tym levelu nie znalazłem jakichkolwiek elementów świadczących o tym, że jest to miejsce, w którym jacyś wyznawcy czcili (Czczą?) swoje bóstwo. Mniejsza z tym, bo w końcu chodzi tu o dobrą zabawę, a nie kontemplowanie o nazwach leveli.
Ogólnie grafika Lazarusa przywodziła mi na myśl to co widziałem w wydanym dwa lata później Mr. Tomato. Czyżby LK Avalon kupił silnik Lazarusa od Infinite Dreams? Zresztą, to nie moja
sprawa. Wracając do tematu, oprawa wizualna jest w porządachu. Po prostu dobrze wykonana grafa 2D. Animacja jest płynna i jedynie przejścia między ekranami trwają krótszą chwilkę, jednak nie przeszkadza to w zabawie. Zabolało mnie jednak to, że podczas gry nic w tle nie przygrywa, a przydałaby się jakaś wesoła muzyczka, pasująca do luźnego klimatu gry (Co widać chociażby po dialogach. Np. kiedy rozbroimy bombę nasz bohater entuzjastycznie wykrzykuje "Nie wyjebało!" :).
Podczas rozmów postacie które napotykamy jak i nasz bohater wcale nie stronią od przezwisk i potocznego języka z jakim spotykamy się na codzień. Taka forma wypowiadania się w grach tego
kalibru mi osobiście odpowiada, bo w końcu mamy się wyluzować, zapomnieć o kłopotach, trudach
codzienności, niż słuchać nadętych wypowiedzi jakich pełno w telewizji i podręcznikach szkolnych. To mi się podoba!
Sama rozgrywka jest bardzo ciekawa. Poza pruciem do rozmaitych maszkar jakie stają nam na drodze, pomagamy rożnym personom, rozwiązujemy nieskomplikowane zagadki, zbieramy flaszki dodające nam
energi czy też amunicji do broni (!) i - co najważniejsze - doskonale się bawimy! Nie przeszkadzał mi w tym nawet brak możliwości zapisu stanu gry, albo zdobycia password'ów. Po ponownym uruchomieniu gry wspaniała zabawa zaczyna się do nowa i wcale nie odczuwa się
znużenia (przynajmniej w moim przypadku), a to bardzo dobrze świadczy o Lazarusie. Giera jest wymiatająca! Jednym słowem: Polak potrafi!
Gatunek: Strzelanko-Platformówko-Przygodówka
Dyskietki: 3
Ocena: 9/10
Plusy:
- Grywalność.
- Doskonałe połączenie trzech gatunków.
Minusy:
- Nie żartuj!
Kamil Kostrzewa (uobooz_15@wp.pl)
|