|
.::.
Nie dajcie się!
dr backsider
Założę się, że większość z Was napotyka
na swojej życiowej, gierkowej, drodze jakieś mniejsze lub większe problemy,
które skutecznie utrudniają zaspokajanie tej potrzeby (w dalszym ciągu o graniu
mówię!). Wtedy rodzi się pytanie: co dalej, jak pozbyć się tego problemu?
Napisałem ten poradnik, żeby te miliony nowicjuszy w komputerowym świecie
dowiedziały się, jak można giercować w nieskończoność.
PROBLEM: brak komputera.
JAK ZARADZIĆ: jest to największy z możliwych problemów i jest bardzo
trudno zaradzić tej sytuacji aczkolwiek nie jest to niemożliwe. Lata doświadczeń
nauczyły graczy, jak zrobić coś z niczego. Wystarczy pogrzebać trochę w
okolicznym śmietniku, zebrać trochę, co ciekawszych części (Caleb ostatnio
znalazł np. GeForce'a 4). Potem idziesz do domciu i patrzysz, co by się jeszcze
przydało, pożyczasz od mamy sznurek na pranie, młodszemu bratu bierzesz
tekturowy wiatraczek itd. Teraz łączysz wszystko w jedną całość. Ten wspaniały
telewizor Rubin, co go wziąłeś sąsiadowi-emerytowi podłączasz sznurkiem od
prania do starej wirówki, do której z kolei wkładasz tekturowy wiatraczek
zabrany bratu. Będzie tylko jeden malutki problemik - musisz cały czas dmuchać w
ten wiatraczek, żeby było chłodzenie procka (ewentualnie możesz zatrudnić
brata), który jest od podstaw zbudowany z klocków LEGO. Podłączasz jeszcze te
kolumny, co zwinąłeś znajomemu dresowi z malucha (oczywiście jako przewód służy
sznurek do prania). Przedostatnim etapem jest wyszukanie na strychu starej
klawiaturki od Spectruma oraz złapanie tamże jakiejś myszy (ewentualnie może być
szczur na bezrybiu i rak ryba). Teraz łączycie głównym przewodem (sznurek od
prania) wirówkę z kontaktem i możecie się cieszyć nowiusieńkim kompem.
PROBLEM: przerwa w zasilaniu/dłuższy brak prądu.
JAK ZARADZIĆ: pierwszy wariant jest następujący: dzwonicie do
regionalnego oddziału energetyki i stawiacie im ultimatum: albo w ciągu
najbliższych pięciu minut włączycie mi prąd, albo naślę na was Larę, Kangurka
Ka(ł)o i Juzefa. Jeśli to nie da rady, to zawsze możecie zadzwonić po Arthasa i
paru orków i słowo ciałem się stanie. Wariant drugi wymaga posiadanie zasilacza
awaryjnego. Może nim być np. bicykl marki Ukraina. Podłączacie to cudo
(naturalnie, sznurkiem od prania) do wirówki. Powinniście usłyszeć dźwięk
podobny do: beeep, Gawari pa ruski? No i macie już zasilacz, trzeba na niego
wsiąść i pedałować, co sił, a będzie prąd! Tu też powstaje problem: język
waszego systemu operacyjnego zmieni się automatycznie na rosyjski. Będzie tak aż
do odłączenia zasilacza, ale kto by chciał go odłączać?
PROBLEM: brak czasu.
JAK ZARADZIĆ: kiedy nadchodzi już poniedziałek, a wraz z nim powrót do
szkoły, zaczyna się koszmar. Jesteś niewyspany, nadpobudliwy, a to wszystko
przez ten zły wpływ szkoły na uczniów. Wtedy udajesz się (oczywiście incognito)
z polskiego, matematyki czy biologii do sali informatycznej. Oczywiście, jeszcze
musisz jakoś przekonać nauczyciela od informatyki. Powinno zaradzić temu te
kilkanaście CD-ków z grami, jakie przyniosłeś. On wtedy okropnie wybałuszy oczy
i zabierze dla własnego użytku te najlepsze gierki, a tobie zostanie jedynie
sesja w Adasia i Pirata Barnabę. Ale lepszy rydz niż nic. W końcu, kiedy
zlądujesz o tej dziewiątej, czy dziesiątej wieczorem w domu, a rodzice się
spytają, gdzie byłeś, idziesz w zaparte: na kółku informatycznym. Muszą Ci
uwierzyć, masz przecież świadka: nauczyciela informatyki. Istnieją jednak
informatycy nieinteresujący się grami. Wtedy nie masz u nich żadnych szans. Rada
jest następująca: bierzesz z domu ten cały swój sprzęt, przewozisz go jakoś do
szkoły, ustawiasz na korytarzu. Momentalnie pojawi się mafia sprzątaczek i inne
dyrektory. Opowiadasz im wtedy, że zamontowałeś tu stację uzdatniania wody, i
tylko ty wiesz, jak się ją obsługuje. Oczywiście służą do tego CD-ki z napisami:
GTA3, Soldier of Fortune czy Civilization. Możesz jeszcze zrobić inny numer,
mianowicie przyblokować swym wspaniałym kompem drzwi dyrektora, wtedy problem
rozwiąże się sam. Oczywiście, kiedy już wrócisz do domu po wyczerpującej sesji,
mówisz rodzicom, że miałeś kółko lub SKS-y.
PROBLEM: oceny (złe).
JAK ZARADZIĆ: nie, prawdziwi maniacy komputera się nie uczą! To nie dla
nas, twardzieli. Czyż nie lepiej być do 45 roku życia na utrzymaniu rodziców.
Masz śniadanko, kieszonkowe, gatki wyprane. Żyć, nie umierać. Dlatego słabe
oceny to żaden problem. Jeśli ktoś już szósty raz ma zaszczyt poprawiać piątą
klasę, no to już dla niego nie ma żadnej różnicy, czy rok więcej, czy rok mniej.
Jednak, jeśli masz rodziców, którzy się szybko denerwują i postanowią
skonfiskować ci na czas bliżej nieokreślony przewspaniałą maszynę, to trzeba
podjąć szybkie kroki zapobiegawcze. Kiedy spodziewasz się najgorszego, to
zamykasz się na klucz w swym pokoju, klucz połykasz i grasz. Kiedy usłyszysz
stukanie w drzwi twojej twierdzy i pytanie: - Skończ już wreszcie grać i otwórz
te drzwi odpowiadasz: -Nie wchodźcie, bo wezwę oddział SWAT! (możliwe są również
inne opcje: - Jeśli chcecie umrzeć, proszę bardzo, mam zdjęcie Caleba w
spódnicy. -Jeszcze raz puknij, a skoczę przez okno! - gorzej, jeśli mieszkasz na
parterze). W ten sposób powinieneś zyskać spokój przynajmniej na jakiś czas.
(Ludzie uczyć się jeśli macie słabe oceny, a nie kombinować. Nauka to potęgi
klucz, i nawet mi nie mówić, że zostaniecie woźnymi - Caleb_
W tym poradniku przedstawiłem tylko cztery najczęściej spotykane
kłopoty graczy. Jeśli jednak odczuwacie niedosyt, to możecie śmiało uderzyć na
mojego maila ze swoim problemem, gwarantuję (w miarę) normalną i fachową
odpowiedź. |