|
.::.
Elder Scrolls 3: Morrowind
Mariusz Saint
Ta gra jest niesamowita - najkrócej pisząc. Dlaczego? Bo w żadnej innej
grze nie ma tak wielkiego i tak urozmaiconego terenu, przedmiotów, wolności
wyboru... to wszystko można wymienić. Że gra ma wspaniałą, urozmaiconą grafikę?
Też by wypadało wspomnieć. Wolność wyboru, decydowania o swojej karierze w
świecie Morrowind... także. Że świat ten jest pełen kultur, legend, postaci,
zwyczajów, różnych stylów architektonicznych, poglądów - to już nieczęsto się
pojawia. Najlepiej będzie jak napiszę, że "Elder Scrolls 3: Morrowind" jest
fenomenalnym cRPG-iem.
Ja tej gry jeszcze nie skończyłem; wprawdzie już kończę misje
gildii wojowników, ale to dopiero początek. Takich gildii, organizacji, rodów
zlecających zadania jest w grze bodajże kilkanaście. Że już nie wspomnę o
zadaniach, jakie mają dla nas władze miast, zwykli ludzie, przedstawiciele
różnych ras... przeogromne bogactwo świata. Oczywiście można wykonywać tylko
zadania dla Ostrzy i grę się skończy w kilkanaście godzin - ale nie o to chodzi.
To o co biega? Żeby sobie zwiedzić możliwie najwięcej świata, bo
jest, co oglądać. Wyobraźcie sobie, że szefu Gildii Wojowników w mieście
Ald'ruhn zlecił mi udanie się do Vas. A gdzie to jest? Ano na północy - i z
nękanego burzami piaskowymi miasta Ald'ruhn udajemy się na porośnięte bujną
roślinnością wyspy regionu Sheogradu (czy jakoś tak - nazwy własne w tej grze są
strasznie pokręcone :) W ogóle aby gdzieś dotrzeć, najlepiej zlokalizować
miejscowość na mapie, poprosić ludzi o wskazówki - motyw podróżniczy w tej grze
został oddany jak w chyba żadnej innej cRPG.
Ale tu wychodzi cecha gry, która sprawi, że nie spodoba się ona każdemu - otóż
podróże piesze trwają tu bardzo długo. Owszem, jedni będą zadowoleni, będą
oglądać krajobrazy (zależnie od dnia miesiąca i miejsca przebywania zmienia się
układ księżyców na niebie!!!), a inni się wkurzą i przeprowadzą proces "uninstall".
Ich sprawa - nie wiedzą, co tracą :). A podróżować można długo - o ile nie
jesteśmy słabi i byle skrzekacz nam nie nakopie :). Ale kiedy już będziemy mieli
mocną broń i kilka poziomów doświadczenia, a zwłaszcza wspaniałe pierścienie
uzdrawiające, to tylko demony (daedry) będą w stanie nam podskoczyć :). No, i
wrodzy ludzie, bo co poniektórzy dysponują niezłym uzbrojeniem i mogą sprawić
problemy :) Ale na wszystko są sposoby...
Co w tej grze jest dobre, już wiadomo - prawie wszystko :) Co jest złe? Animacje
postaci - słabe. Ruszają się niczym boty w co starszych grach FPP - co stanowi
silny kontrast z ich bogatym w szegóły wyglądem... To chyba wszystko :) A, i
jeszcze miejscami słaba inteligencja NPC - czasem włażą w ściany; niechętnie
korzystają z drabin, gdy jesteśmy nad nimi, choć rzeczony wynalazek jest kilka
metrów od nich. Co ciekawe - raz w mieście Balmora przechodzień wlazł do rzeki -
i po chwili się utopił (ale jeszcze przedtem zdążyłem z nim porozmawiać - ale
było z tego uciechy :))) Ale kiedy w Ebonheart strażnik wpadł do wody, to
dzielnie pływał - chociaż i tak nie potrafił skorzystać ze schodków nieopodal).
Gra jest potężna, a jej rozmiar powoduje, niech użyję zasłyszanej
z filmu nazwy, urban legends - "kiedyś znalazłem takie coś potężnego, ale nie
pamiętam gdzie"; "na północnym zachodzie jest mała wysepka, a tam gadający krab
błotny" itd. To jest po prostu wspaniałe. Ta gra żyje. Rzadki fenomen.
Ocena - nie jest maksymalna. Nie skończyłem jeszcze tej gry; może
wtedy będę mógł ocenić całość (jest to w ogóle możliwe?). Na razie - oceniam to,
co widziałem do tej pory. A można powiedzieć, że na razie zwiedziłem ok. 7%
powierzchni w tej grze... (a to i tak zawyżone dane :)
:: PLUSY:
+ Grafika
+ Muzyka,
a zwłaszcza temat przewodni
+ Bogactwo i głębia świata (dosłownie i w przenośni :)
+ Wolność
+ Czas grania
+ Motyw podróżniczy
|
:: MINUSY:
- Słaba animacja postaci
- Słaba inteligencja tychże :)
|
:: INFO O GRZE:
Autor nie podał.
|
|