|
.::.
Medieval: Total War
Ditz
Jak wszyscy
wiemy twórcy Medievala, firma Creative Assembly odpowiedzialna jest też za
Shogun: Total War i dodatek Mongol Invasion(a tak przy okazji dodatek do
Medievala nazywa się Viking Invasion, widać tym leniom nie chce się nawet
wymyślić nowego tytułu;)). Obie gry wnosiły do gatunku powiew świeżości i
posiadały dużą grywalność. Teraz wydano coś co jest bliższe nam, Europejczykom,
a mianowicie Shogun osadzony w średniowieczu. Tak, to już jest coś ciekawszego,
dlatego z wielkim zainteresowaniem przystąpiłem do gry.
Formalności:)
Instalacja przebiegła bezproblemowo, ale trwała dość długo. Na domiar
złego widzimy cały czas ten sam obrazek, jakby nie można było zaaplikować kilku
zmieniających się screenów. Ale to szczegół. Jako, że nie byłem pewien, czy mój
złom pociągnie tę grę musiałem trochę pogrzebać w ustawieniach. Za wiele
pozmieniać się tam nie dało, ale za to natrafiłem tam na takie smaczki jak
możliwość wyłączenia morale, dania nieograniczonej amunicji łucznikom itp.
Niczego z tych udogodnień nie włączyłem, bo moim zdanie program traci wtedy swój
klimat. W menu mamy do wyboru wiele pozycji, dzięki czemu nie odłożysz gry zbyt
szybko. Można rozegrać jedną z trzech kampanii dowolnym państwem, szybką bitwę,
jedną z historycznych kampanii, które niestety sprowadzają się do ciągu batalii.
Ostatnią opcją są średniowieczne bitwy w oszałamiającej liczbie... trzech. Jak
widać możliwości jest dużo, a fakt, że każdą z kampanii można grać innym
państwem daje to nam w sumie kilkaset godzin grania!!!
Nacje
Mamy ich multum do wyboru. Hiszpanie, Anglicy, Niemcy, Egipcjanie,
Bizantyjczycy, to tylko kilka propozycji. Bardzo ucieszyło mnie to, że wśród
nich znalazłem Polaków. A, co? My też liczyliśmy się w średniowieczu. Każda z
nich posiada inne granice i wybór to istotna sprawa, bo wpływa to na czas jaki
poświęcimy grze. Niektóre nacje mają bardzo mało prowincji (np. Dania i Turcja)
i pokonanie takich Niemców to nieliche wyzwanie. W ramach wisienki na szczycie
tortu mamy także opis kierowania wybranym państwem.
Wybudujmy sobie zamek
Medieval dzieli się na dwie mapy. Pierwsza, gospodarcza pozwala na
stawianie budynków, przesuwanie armii i rekrutowania jednostek. Druga to mapa
taktyczna, na której staczamy bitwy. Najpierw może zajmijmy się gospodarką. Cała
Europa podzielona została na prowincje, które są odpowiednikami tych ze
średniowiecza, choć oczywiście zostały mocno uproszczone. Dzięki nim zdobywamy
kasę na rozbudowę i rekrutacje. Wysokość przychodów regulujemy zwiększając, lub
zmniejszając podatki, ale trzeba z tym bardzo uważać, gdyż im ty jesteś
bogatszy, tym inni są biedniejsi, a to powoduje bunty ludności. Choć nie tylko
to je powoduje. Jeżeli zostałeś wyklęty przez papieża fanatycy będą próbowali
cię zmiażdżyć. Innym sposobem na zdobycie funduszy jest branie do niewoli
wrogich żołnierzy i generałów. W zależności jak bogate jest państwo, którego
żołnierzy złapałeś, lub jak wysoko rangą są schwytani tyle dostajemy pieniędzy.
Załóżmy, że masz kasę. Musisz rozbudować miasta. Do wyboru mamy kilkadziesiąt
rodzajów budynków, które generują dodatkowe przychody, lub (najczęściej)
pozwalają powołać wojska. A, żebyś nie miał wszystkiego od razu każdy budynek
można ,,apdejtnąć". Chodzi o to, że wybudowanie koszar, gdzie są włócznicy,
wcale nie kończy twojej przygody z tym budynkiem, a następny poziom rozbudowy
pozwala mieć w swoich szeregach ulepszoną ich wersje. Można nawet wybudować
coraz to potężniejszy zamek, pozwalający na skuteczniejszą obronę. Bardzo podoba
mi się to, że tutaj nie musisz się spieszyć, bo przeciwnik już nadchodzi. Tu
wszystko oprócz bitew dzieje się w trybie turowym i każdy może spokojnie zrobić,
co tam chce. Ogólnie, co do rozbudowy miast nie można się niczego przyczepić.
Kiedy już stworzymy jednostkę (składającą się tutaj w liczbie od 12 do 199
ludzi) oczywiście przenosimy ją na mapę. Pojawia się w formie pionka, co jest
bardzo ciekawym rozwiązaniem, gdy chcemy dodać do armii następną jednostkę to po
prostu przenosimy ją na ów pionek. Tylko nie wiem, co za głupol wpadł na pomysł,
że armia może składać się z maksymalnie szesnastu jednostek lub X ludzi. Ale
jeśli chcemy zaatakować większymi siłami to przeniesiemy kilka armii do wrogiej
prowincji, więc problem rozwiązany.
Dyplomacja
Została tu odwzorowana ,,po łebkach". Co z tego, że możesz zawierać
sojusze, skoro to nie gwarantuje możliwości przejścia przez przyjacielskie
ziemie. Innym głupim pomysłem jest to, że aby sojusz został zawarty z twojej
inicjatywy musisz znaleźć prowincje, gdzie stacjonuje poszukiwany król. Dopiero
wtedy alians zostaje zawarty. Nie pomyślano również o tym, że twoi przeciwnicy
mogą nie przyjąć twojej propozycji. Istnieje również możliwość przekupienia
wrogich generałów. Ale tutaj też nie postarano się stworzyć czegoś większego.
Grając Danią i mając jedną prowincje chciałem przekupić wrogą 500 osobową armie.
Delikwent przyjął moją propozycje, ale już nie pomyślał w swojej głupiej
łepetynie, że przecież był po stronie o wiele silniejszego państwa. Nie
realistycznym elementem jest też to , że mamy o wiele większą szanse na
przekupstwo wtedy gdy nasz emisariusz ma większe doświadczenie. Nie wiem, co on
z tym doświadczeniem robi, chyba nie chodzi o... A co się będę produkował,
autorom należą się baty za tego typu wpadki.
Rach, ciach, buch czyli narzędzia walki
Jednostek do wyboru jest kilkadziesiąt rodzajów. Począwszy od pikinierów
i chłopstwa, a na ciężkiej jeździe kończąc. Mimo, że możliwości dyplomacji mamy
bardzo małe, to tutaj mamy bardzo duże pole do popisu. Nasze armie możemy
konstruować dokładnie z takich jednostek, jakie uważamy za słuszne. Ponadto
każdy rodzaj żołnierza ma kilka stopni rozwoju np. stawiamy budynek Town Wach w
którym rekrutujemy miejską milicje, a dopiero po osiągnięciu o ile dobrze
pamiętam czwartego stopnia rozbudowy można powołać pikinierów. Oczywiście w
pozostałych 2 poziomach dostajemy także nowe jednostki. W ogóle chłopcy-hisorycy
postarali się o maksymalnie wierne kopie rycerzy ze średniowiecza. Wiele razy
wystawiłem gały czytając jakąś książkę historyczną, lub oglądając program na
Discovery, gdzie były wzmianki o dawnych jednostkach. DOKŁADNIE TO SAMO
ZNALAZŁEM W MEDIEVALU!!! Miód, Miód i jeszcze raz miód. Jest jeszcze jeden
sposób pozyskiwania mięsa armatniego. Chodzi, tu o to, że w karczmach można
powoływać najemników. Jest to o tyle istotne, że można tam znaleźć jednostki
innowierców, lub unikatowe, normalnie dostępne dla wybranych państw. Ale nie
spodziewaj się często znajdywać tam zagonów pancernej jazdy. Raczej nastaw się
na jednostki średniej klasy. Problemem, jest to, że jeśli już powołasz
najemników koszty ich utrzymania są koszmarnie wysokie, więc traktuj ich jako
pomocników w odparciu nagłego ataku.
A na morzu wiater dmie
Wiadomo, że Europę otaczają i przecinają oceany i morza, dlatego i tutaj
dano nam możliwość popływania stateczkami. Niestety panom programistom spieszyło
się po wypłatę i jest to element równie mizerny jak dyplomacja. Nie dość, że
statków do wyboru jest tylko kilka rodzajów to jeszcze nie można stoczyć bitwy
morskiej. Wszystko rozwiązuje się automatycznie, my tylko możemy budować kolejne
galeony. Kiedy jesteśmy z kimś w sojuszu możemy pływać po jego rejonie, ale jak
już wojujemy, to w tenże rejon wpłynąć nie możemy. Tworzy się wtedy głupia
sytuacja, kiedy została ci do opanowania tylko jedna prowincja na wyspie, a ty
tam wpadnąć nie możesz. Wtedy jesteś zmuszony trzymać garnizon w przygranicznej
prowincji i odpierać ciągłe desanty. I jeszcze jeden szczegół. Na wyspy
brytyjskie i z Afryki do Hiszpanii przechodzimy za pomocą... mostów. Jeeeeeee,
zdolni byli architekci w średniowieczu, nie mówiąc już o robotnikach, którym
chciało budować się takie duuuuuuuuże mosty.
Bitwy
Pewnie wszyscy z was podczas kampanii tylko czekają, aby odbyła się bitwa
z udziałem 4000 ludzi. Niby można je rozegrać automatycznie, ale po pierwsze, co
to za radocha, a po drugie komputer bardzo słabo nas wyręcza biorąc pod uwagę
jedynie ilość i jakość rycerzy. Kiedy już po bardzo szybkim wczytaniu znajdziemy
się na odpowiedniej mapie możemy się rozkoszować wspaniałością naszej armii.
Tylko jej ustawienie wydaje nam się jakieś, takie...Ale to nie problem, gdyż w
lewym dolnym rogu ekranu jest pewna ikonka, która po kliknięciu pozwala nam
wybrać dowolny rodzaj szyku. Chcesz piechotę po środku, a kawalerie na
skrzydłach? Proszę bardzo. Łucznicy w centrum, a za nimi kawaleria? Już się
robi. Niestety często nawet taka wielka ilość możliwości nie pozwala nam ustawić
jednostek tak jakbyśmy chcieli. Brakuje opcji samodzielnego ustawiania
oddziałów. Gdy już rozpoczniemy bitwę to wymiękamy. Pokazane są w sposób tak
widowiskowy i realistyczny, że inne inne rtsy wymiękają. No właśnie. Realizm w
Medievalu stoi na bardzo wysokim poziomie, a jednocześnie bitwy są jak
najbardziej grywalne. Jeśli grałeś w strategie Warrior Kings, to wiesz, że tam
były wszystkie podstawowe prawa, jakimi rządzą się pola walki. Tutaj jest
dokładnie to samo, tylko z tą różnicą, że jest przyjaźniejsze dla odbiorcy i nie
wymaga aż takiego doświadczenia w tego typu produkcjach. A, o co chodzi z tymi
prawami i realizmem? Ano o to, że każde jednostki mają wady i zalety. Np.
pikinierzy zmasakrują nacierającą konnice, łucznicy lepiej strzelają z pagórka i
kończy się im amunicja i w końcu o to, że uderzony z flanki przeciwnik rzuci się
do ucieczki. Mówię rzuci się do ucieczki, bo tu istnieje coś takiego jak morale
żołnierzy. Każdy oddział charakteryzowany jest inną wysokością tego
współczynnika. A na chęć do walki wpływa bardzo dużo rzeczy. Utrata wodza, to
cios dla wojowników i nie będą zbyt skorzy do kontynuowania boju,
niezabezpieczone tyły nie za dobrze wpływają na samopoczucie, wreszcie
uciekający koledzy tylko przestraszą właśnie nacierających. Musisz dobrze dbać o
to by żadna z powyższych sytuacji ci się nie przydarzyła, gdyż wtedy nawet
oddział Royal Kings o jednym z najwyższych morale pokaże wrogowi plecy. Inna
sprawa to to, że do wyboru masz tylko trzy formacje. To bardzo mało w porównaniu
do takiego Age of Empires. Interfejs jest skonstruowany bardzo przyjaźnie i
każdy powinien się w nim połapać w ferworze walki. Skandalem jest natomiast al
komputerowego przeciwnika. Nie potrafi przeprowadzić składnego i skutecznego
ataku, tylko rzuca coraz to nowe masy do walki. Podobnie ma się sprawa, gdy
atakujesz most. Zawsze na mapie jest drugi i nie jest on kompletnie broniony i
nic nie przeszkadza ci w przeprawie. Pięści zaciskam w niemocy tak bardzo
chciałbym sprać programistów za to, co skonstruowali.
Krucjaty i Jihady
Niemcy, Hiszpanie, Włosi, Francuzi, Anglicy mogą organizować krucjaty, a
państwa muzułmańskie Jihady. Co to są krucjaty nie trzeba chyba nikomu
tłumaczyć, natomiast Jihady to coś takiego jak wyprawy krzyżowe, tylko służą do
odzyskiwania straconych muzułmańskich ziem. Organizowanie ich jest bardzo
istotne, bo gromadzą najlepsze jednostki i dodatkowo za organizowanie ich(to
znaczy krucjat, nie jihadów) papież wpłaci odpowiednią sumę do twojego skarbca.
Dźwięk i muzyka
Powiem krótko: dla mnie rewelacja. W menu pobrzmiewa bardzo klimatyczna
melodia, która tylko kojarzy się ze średniowieczem. Pewnie niektórzy się zaczną
rzucać, że to smęty a nie muzyka, ale ja się z nimi nie zgodzę. To jednak nic w
porównaniu z tym, co usłyszymy podczas bitwy! Najpierw, kiedy nasze oddziały
ruszą jest spokojniejsza melodia doskonale oddająca powagę sytuacji. Kiedy już
zbliżymy się do armii przeciwnika, muzyka zmienia się na szybszą i bardziej
pasującą do momentu gdy rycerze skrzyżują miecze. Jeśli chodzi o sprawy
niezwiązane z bitwą to też jest bardzo dobrze. Na mapie strategicznej, słyszymy
bicie dzwona, innym razem śpiew ptaków, albo głos przypominający muzyków
przygrywających królowi. Jestem zmuszony przyznać, że twórcy Medievala
postanowili w tej dziedzinie poprzeczkę tak wysoko, że wątpię, by ktoś
kiedykolwiek ją przeskoczył. No chyba, że nadchodzący Rome: Total War, ale to
już zupełnie inna bajka.
Grafika
Jest tu podobnie jak z muzyką. I tyle powinno wam wystarczyć. Jednostki
przygotowane zostały z niewiarygodną dbałością o szczegóły. Po zbliżeniu widać
każdy element, zbroi czy ,,szaty" konia. W 3d jest zrobiona większość gier, ale
w prawie żadnej (Shogun jest tu chlubnym wyjątkiem:)) nie ma możliwości
dowolnego ustawiania kamery. Można ją ustwaić pod dowolnym kątem i teraz nigdy
nie będziesz musiał baaaaaaaardzo przechylać głowy, aby dojrzeć, co się dzieje
za pagórkiem. Pole bitwy to jedna sprawa, druga to te wszystkie menusy, ikonki,
pionki itd. Też dobrze. I nic w tej kwestii więcej nie trzeba pisać. A, żeby
cieszyć się tak wspaniałą grafą wcale nie potrzebujesz Pentium 1 ghz. Na moim
Celeronie 600, 64 ram i rivie tnt 2 gra działała jak złoto.
Na koniec słów kilka
Medieval jest grą idealną. Właściwie żadna nie oferuje tak potężnej dawki
grywalności. Wprawdzie jest straszliwie zabugowana, ale ta grywalność:))).
Niestety płacić za grę 169 zł, w dodatku tylko w sklepie internetowym, bo firma
Lem nie raczyła jej sprowadzić to po prostu skandal. Ale ja wam powiadam, że po
stokroć warto. Nigdzie nie znajdziecie tego klimatu, tylu jednostek, tej
grywalności. Na koniec powiem wreszcie, że to jest gra, w którą gram od ponad
roku i wcale mi się nie nudzi. No, bo co tu jest do znudzenia, hę?
:: PLUSY:
+ Kosmiczna grywalność
+ Niesamowity klimat
+ Wspaniała oprawa audio-wizualna
+ Wciągające bitwy
+ Wiele nacji i jednostek
+ Niskie wymagania sprzętowe
|
:: MINUSY:
- Słaba dyplomacja
- AL
- Tylko trzy formacje
- Absurdalna cena
|
:: INFO O GRZE:
Autor nie podał.
|
|