<<< Moje pierwsze spotkanie z konsolą... PEGASUS >>> Wstęp... Konsolę Pegasus dostałem w '94 r. A jak do tego doszło? Siedziałem sobie spokojnie w domu i oglądałem jakąś bajkę w TV. Nagle przyszedł tato z wielkim kartonem i wyjął z niego konsolę. Wszyscy zbiegli do pokoju podziwiać jak tato podłącza sprzęt. W końcu podłączył tą szarą skrzynkę, ja wczepiłem "dyskietkę" i "piloty", a także pistolet i... nie działa. Trzabyło zapakować do pudełka i odnieść. Spakowałem więc, tato wziął konsolę i pojechał. Czekałem nerwowo. Podobno nie było go pół godziny, a mi wydawało się, że to trwa wieczność. W końcu przyjechał z całkiem nową konsolą. Podłączyliśmy ją i okazało się, że w zestawie nie ma "dyskietki z grami". "No trudno" pomyślałem. Nacisnąłem jednak przycisk A/V na telewizorze i pokazał się napis "400 in 1". Jak się okazało konsola miała wbudowany cartdrige. Na twarzy wszystkich pojawił się uśmiech. Pierwsze gry... Z listy gier, która się pojawiła, wybrałem Super Mario Brothers. Czemu? Nie wiem skąd, ale skąś znałem Maria. Po włączeniu gry tato wyrwał mi z rąk joystick. Skuł jednak na pierwszym przeciwniku - na bobku (tak nazwaliśmy małego, brązowego typa). Ok., trochę pograliśmy w Mario, potem w "kaczki", które naprawdę nazywają się Duck Hunt. Gra polegała na strzelaniu pistoletem do kaczek, które latają po planszy jak szalone. Wycelujesz dobrze i pojawia się pies - zadowolony, gdy jednak nie trafisz - pies śmieje się z Ciebie. {Tiaaaa... pamiętam to doskonale. Zawsze chowałem się z pistoletem za fotelem i atakowałem z nienacka. To było fun! - LOV} To był niezły bajer. Co do tej gry to najlepszy był mój dziadek;), potrafił z daleka rozstrzelać wszystkie kaczki, a potem mówił, że wojsku się tego nauczył. Potem przyszedł czas na inne gry, np. "Tanki" - gra, w którą grałem kiedyś w piwnicy [Ha! W mojej piwnicy stał automat do gry w "Tanki", mogłem grać za darmo, wszak mój tato zajmował się wtedy automatami, flipperami, bilardami itp., był to dla mnie istny raj, czasem nawet jeździłem z tatą do różnych miejscowości (tam gdzie miał gry) i grałem za darmo! {W to najlepiej się grało we dwójkę ja zawsze z moim wójkiem wymienialiśmy się. Jeden bronił bazy, a inny atakował - LOV}. Uch złote czasy, może kiedyś coś o tym napisze, a tym czasem powróćmy do grania na "grze telewizyjnej"]. Po dwóch godzinach wszyscy odeszli od konsoli, a ja dalej grałem. W Milk, Bombermana, a także odkryłem superancką strzelankę - Contrę. Jednak byłem już zmęczony i poszedłem spać. Z samego rana, zaraz po obudzeniu, grałem z siorą "na dwóch" w Contrę. Doszliśmy chyba do czwartej planszy. Potem jednak zapuściliśmy Maria (w Contrze skuliśmy). Tato widząc to, że gramy, dołączył się. Gdy przyszła kolej na niego, doszedł do czwartej planszy (1-4) w której na końcu był smok. Nie przeszedł go i skuł, a to było już ostatnie życie, toteż pojawił się napis Game Over, ale się wkurzył. Wyłączył aż konsolę! Mijały dni, tygodnie. W końcu ja dowiedziałem się, że konsola, na którą mówię "gra telewizyjna" prawidłowo nazywa się Pegasus. Tak też na nią wołałem. Gdy byłem starszy i chodziłem już do pierwszej klasy podstawówki:), poznałem paru kumpli z którymi się wymieniałem. Dzięki nim miałem takie hity jak Captain America, Tom & Jerry czy Disneyland. W drugiej klasie poznałem Konrada. Gość, który zaczynał od Commodore 64. Konrad bardzo uwielbiał (i uwielbia) gry. Dzięki niemu grałem w takie hity jak Mario Karate, Terminatora 2. Chodząc do trzeciej klasy wiele się zmieniło. Po raz pierwszy sprzedałem cartdrige za 8 zł;). Od samego początku po dostaniu konsoli, kłóciłem się z siorą, u kogo w pokoju będzie stała konsola. Padło na pokój mojej siory, ale odwdzięczyłem się jej, zapraszając kumpli do jej pokoju. W końcu tam był Pegasus. A potem siora narzekała, że zapraszam do jej pokoju jakiś "maniaków". Na szczęście tato kupił mi drugiego Pegaza - tym razem czarny z niebieskimi przyciskami, który był tylko mój:). Po ukończeniu trzeciej klasy, Pegaz stawał się dla mnie nudniejszy. Na wakacjach przed czwartą klasą (rok '98) tato pytał się mnie: "A plejstiszon to dobre jest?". Nie musiałem długo czekać i dostałem PSXa. Teraz mając dwa Pegasusy i jedno PlayStation, jednego Pegaza pożyczyłem kuzynowi (ten go sprzedał!). Drugiego zapakowałem i zaniosłem do piwnicy. Do dziś nie mogę go znaleźć... Co dziś o nim myślę? Zacznijmy od tego, że Pegasus to podróba konsoli NES. {I co Uobooz, łyso ci? - LOV} Dziś idąc po targowisku, można jeszcze spotkać Chińczyków sprzedających "podróbkę NESa". Najczęściej nazywa się ona "PolyStation", która wyglądem przypomina PSX. Mino tego, że konsola ukazała się ok. 20 lat temu, powstają kolejne klony - zmieniają się tylko obudowy. I tak np. możemy pograć na konsoli przypominającą: PlayStation, Dreamcasta(!)... ciekawe kiedy wymyślą X-boxa? Na konsolę NES (potocznie mówiąc, Pegasus:)) wielu producentów, majstrowało gry. Wówczas były to biedne firmy (np. SquareSoft - gdyby nie FF1, to by się rozpadli). Warto wymienić także np. Konami, Namco, Codemasters - firmy, które utrzymały się do dziś. Kto by pomyślał, że twórcy Contry za kilkanaście lat zrobią grę pt. Metal Gear Solid, a twórcy Pac-Mana, zaczną serie Tekken. Konsole rulez!
-> Grzybiarz <-
|