Ninja Gaiden 3: The Ancient Ship of Doom
Od dawien dawna lubuję się w grach z wojownikami Ninja. Dwa miechy
temu w KC zamieszczona była moja recka "Return of the Ninja" na GBC.
Teraz przyszła kolej na następną "nindżową" gierę. W trzeciej części
Ninja Gaiden nasz hero Ryu Hayabusa zostaje wrobiony w zabójstwo
agentki Irene Lew. Postanawia nie zaznać spoczynku dotąd aż nie
wyjaśni całej sprawy (masochista jakiś czy co? ;). To oczywiście tylko
samo wprowadzenie do rozgrywki albowiem podczas wesołego wyżynania
w pień różnych maszkar dowiemy się o wiele, wiele więcej. W miarę
postępu będziemy odkrywać coraz to większe połacie fabuły, a ta IMHO
jest bardzo dobra w każdej części trylogii.
Przemierzając kolejne levele Ryu zbiera różne bronie, których używać
może wtedy gdy zbierze odpowiednią ilość punktów. Autorzy oznaczyli
je jakimś nic mi nie mówiącym znakiem. Każda z broni do użycia
potrzebuje pewnej ilości tych punktów, a te szybko są zużywane.
Tu trza właśnie powiedzieć słowo o podstawowym orężu Ryu- jego mieczu.
Ciągle używane ostrze można polepszyć zdobywając odpowiedniego
power-upa. Dzięki niemu za jednym zamachem ścinamy z nóg większą
ilość brzydali. Miecz jest większy, a co za tym idzie- efektywniejszy.
W dodatku za każdym machnięciem, Ryu (tak jak każdy prawdziwy woj)
wykrzykuje "Ha!" (a rzadko się zdarza na NESie usłyszeć dźwięki takiej
jakości) co dodaje klimatu całej tej wyżynce.
Oprawa NG3 jest moim zdaniem najlepszą ze wszystkich gier na NESa.
Każdy level wyglądą bardzo ładnie i jest niezwykle klimatyczny.
Zwiedzamy pustynię, jaskinię, wielką fortecę itd. Jest też level
toczący się podczas zachodu słońca. Jeśli chodzi o dźwięki i muzykę
to są one po prostu wypasione na fulla! Słychać okrzyki Ryu, wybuchy
strzały, nawet udeżając w blaszanego przeciwnika słychać
charakterystyczny odgłos ścierającego się miecza z innym metalem.
Muzyka jest niezwykle nastrojowa. Np. na pustyni jest spokojna, ale
podczas walki z bossem robi się dynamiczna i niemal czuje się to
wszystko tak jak byłoby się tam, po drugiej stronie szklanej bariery.
Klimat jest niezwykły. Do tego jeszcze często wyświetlane są odjazdowe
przerywniki. I nie myślcie sobie, że są to tylko statyczne obrazki, co
to, to nie! Tutaj postacie poruszają ustami, biegają itd. Do tego
jeszcze dochodzi kultowa scena zakończeniowa, w której to... A może
jednak nie będę wam mówił (a nóż ktoś się skusi...).
Ninja Gaiden 3 to jedna z najlepszych gier na NESa, tfu, co ja mówię,
ta gra jest NAJLEPSZA!!! Żadna inna jej nie dorównuje, chociaż jest
kilka mogących próbować (np. seria Kunio). Tecmo wydając tę grę
pokazało klasę i choć wydało ją kiedy ja byłem trzyletnim berbeciem
to jednak jestem nieomalże pewien, ża zarobili niezłą kasę. Jeśliś
fanem NESa, a nie znasz tej gry to powinieneś się wstydzić i czym
prędzej skombinować tę gierę! Pamiętacie jak miech temu pisałem, że
Zen był najlepszą grą w jaką grałem? Zgadza się, było to prawdą do
chwili kiedy zagrałem w NG3. Po tym wydarzeniu Zen został odłożony
na półkę. NINJA GAIDEN TO PO PROSTU MISTRZOSTWO ŚWIATA!!! A jeżeli ktoś
uważa, że rozpływam się nad crapem to niech mi wskaże lepszy tytuł na NESa! A?
Ocena: 11/10!
plusy:
-Absolutnie WSZYSTKO!
minusy:
-kompletnie NIC
-no ale czepiejąc się na siłę to gdzie są panienki z DOA:XBV, hę?
W końcu obie gry są z obory (stajni?) Tecmo...
Ps Ach, zapomniałbym... Polecam także wspaniałego Ninja Gaiden na Game Boya!
Wersja na Graj Chłopca zawiera całkowicie nowe przygody. Tym razem
Ryu Hayabusa musi uratować świat przed jakimśtam pedałkiem (notabene
strasznie pewnym siebie. "My power is fear of mankind." to jego słowa :).
uobooz