<<< DRAGON BALL Z: Budokai >>>


Kiedy dowiedziałem się, że kumpel wszedł w posiadanie DBZ:B od razu zjawiłem się u niego na chacie. Dałem mu do zrozumienia, że jemu ta gra nie jest potrzebna. Trochę się spierał, po dwóch przechwytach w trosce o własne zdrowie oddał mi lśniącą, pachnącą i jeszcze ciepłą płytkę w me obślizgłe ręce. Czym prędzej udałem się do domu i odpaliłem owy tytuł. Jakie wrażenia? Fani Dragon Balla... czapki z głów.

Krótkie intro, a w nim pokaz siłowy bohaterów występujących w grze. Szybka dynamiczna muzyczka. Koniec filmiku. Pierwsze menu. He he. Wykonane naprawdę z jajkiem. Prosiak toczy "radar" na którym widnieją opcje New Game, Load Game lub Exit. Oczywiście wybieram tę pierwszą. Chwila dogrywania i moim przekrwionym oczom ukazuje się drugie - właściwe menu, które swoim wykonaniem mnie rozpierdzieliło na łopatki. Tego się nie da opisać to trzeba zobaczyć. Tryby godne uwagi to Story, Championship oraz sklepik pana "Momo". Standardowo mamy tu także trening, w którym to szkolimy i podnosimy swoje umiejętności. Opcje w których ustawiamy język gry, czas trwania pojedynków i inne pierdoły. Wróćmy jednak do trybu story. Wypas. Przechodzimy kolejne lokacje i pokonujemy przeciwników tak jak to stało w DBZ. Czyli od przylotu Raditz'a na ziemię. Musimy pokonać skurczybyka przy pomocy ataku "Szatan Serduszko". Goku ginie, Raditz też. Wszyscy są happy. Jednak na ziemię zbliżają się Vegeta i Nappa. Dwóch kosmicznych wojowników wysłanych na ziemię w poszukiwaniu Raditza. Ehh. Łezka mi się w oku zakręciła. To samo co w bajeczce, wiec chyba nie musze dalej opisywać bo fani DB i tak wszystko wiedzą, a inny niech się martwią sami. W trybie Championship stajemy do walk turniejowych. Zostajemy wpisani na listę i do boju. Za zajęte miejsca dostajemy kasę. Dodam tylko, iż w tym trybie możemy także wygrać poprzez wyrzucenie przeciwnika poza matę. Patent niezły, parę razy uratował mi dupsko. Sklepik "czarnucha" to inna bajka. Tu za zarobioną kasę kupujemy... kapsułki z umiejętnościami i nowymi ciosami. Każdy z zawodników ma ograniczoną liczbę slotów w których umieszczamy zakupione kapsułki. To rozwiązanie bardzo przypadło mi do gustu i zmusiło do dalszej gry. Chcesz mieć nowe ciosy, musisz je wykupić. Po przejściu trybu Story jako bonusik otrzymujesz od autorów nową opcję. A mianowicie grę Mr. Satanem, na turnieju Cella. Jest tu trochę trudniej gdyż nasza energia nie regeneruje się i musimy rozgromić wszystkich przeciwników na trzech paskach energii. Na trzech? Tak właśnie tyle paseczków posiada każdy zawodnik w DBZ:B.

Zawodnicy to znana ekipa. Goku, Gohan, Frezza, Picollo, C#16, C#17, C#18, wspomniani już wcześniej Nappa, Vgeta, Raditz i jeszcze paru innych bochaterów DBZ. Każdy z nich ma chrakterystyczne dla siebie ciosy, znane z anime. Np: Goku sieje zniszczenie atakiem Kameha, Vegeta, Big Bang Attack itp. Jest tego naprawdę od groma. Fajnym patentem jest przechodzenie naszych zawodników w kolejne poziomy. Wokół super wojowników pojawia się jasna łuna, włosy na głowie staja im dęba i zaczynają świecić. Po takich przemianach ich ciosy są szybsze i bardziej śmiertelne. W całej grze jest stanowczo za mało aren. Jednak te niedociągnięcie rekompensuje ich wykonanie. Występuje na nich wiele elementów które można zniszczyć: można wbijać przeciwników w pobliskie skały. Niektóre z postaci posiadają także ciosy specjalne po których wykonaniu arena zostaje całkowicie zniszczona. Kolejnym minusem jest zbyt prosty system walki. Dla graczy z prawdziwego zdarzenia nie jest on żadnym wyzwaniem. Plusikem jest możliwość wzbijania się w powietrze i walki w przestworzach. Ciekawie to wygląda.

Oprawa audio wizualna jest wporzo. Nie jest to może VF4, czy najnowszy Tekken, ale i tak miło się patrzy na DBZ:B. Zawodnicy wykonani są porządnie i z jajem. Widoczne są takie szczegóły jak: powiewające na wietrze czółki Picolla. Efekty specjalne i rozbłyski toważyszące ciosom specjalnym wyglądają bardzo miło. Animacja jest szybka, a akcja bardzo dynamiczna. Muzyka i dźwięki znane z DB.

Na zakończenie. Wszyscy fani Dragon Balla powinni bezzwłoczneie zaopatrzyć się w ten tytuł. Inni gracze mogą potraktować go jako ciekawostkę. Ja wyłem z radości do księżyca grając w DBZ:B. Giera pochłonęła mnie całkowicie. Propozycja grania Cellem, wizja opanowania świata i zniszczenia wszystkich super wojowników zaparła mi dech w piersiach. Jednak gra mogła by być nieco dłuższa i posiadać bardziej rozbudowany system walki. Czekam na koleną część.

-> Grochu <-


GRAFIKA: 7
MUZYKA: 8

Plusy:
+ Niezła graficzka
+ Masa postaci z DBZ
+ System kupowania ciosów

Minusy:
- zbyt prosta
- Nie ma Buu :)

OCENA: 8+